Dwoistość więzi. Część pierwsza- desiderium

Wierz mi - są dusze dla siebie stworzone
Niech je w przeciwną los potrąci stronę,  
One wbrew losom, w tym lub w tamtym świecie,  
Znajdą, przyciągną i złączą się przecie.

A. Fredro


   Najgorszymi momentami mojego życia są te chwile, w których musimy się rozstawać. Brakuje mi wówczas wszystkiego, co związane z nim. Brzmienia głosu, który nie jest zniekształcony przez połączenie telefoniczne, oddechu, dotyku, ciepła i zapachu ciała. Brakuje mi seksu. Boleśnie brakuje. Nie tylko mnie- jemu również.
Nobel dla twórców Skype’a.
   Lubię oczekiwanie na tę chwilę, gdy oboje będziemy mieli czas. Radością napawa mnie nawet paskudna melodyjka sygnalizująca połączenie. Ubóstwiam uśmiechy, mimowolnie pojawiające się na naszych twarzach. Kocham jego wzrok, gdy na mnie patrzy, chłonie mnie spojrzeniem.  
Krótka rozmowa o niczym, bo przecież wszystko zdążyliśmy już sobie opowiedzieć przez telefon. Cała drżę w oczekiwaniu na te dwa słowa. Słowa, które sprawiają, że w mgnieniu oka robię się wilgotna. Czekam na zwięźle rzucone "rozbieraj się”.
Tracę głowę, gdy jego penis sztywnieje, kiedy tylko rozpinam stanik i uwalniam piersi. Właściwie to jedyna okazja, bym zdołała doświadczyć tej magii- dostrzec moment, w którym staje. Gdy jesteśmy blisko siebie, nigdy mi się to nie udało. Toteż zawsze proszę, by go nie dotykał, póki nie będzie w pełni gotowy. Chcę się upajać tym widokiem. Teraz mogę spostrzec najmniejszy szczegół- delikatne drganie, błyskawiczne naprężanie i unoszenie się; nabrzmiałą główkę wyłaniającą się spod napletka, iskrzenie się pierwszej kropli obwieszczającej podniecenie.
Uwielbiam poddawać się jego żądaniom.
Wbrew pozorom, nigdy nie jest tak samo, choć zazwyczaj pierwsze polecenia dotyczą właśnie piersi. Niekiedy życzy sobie, abym dotykała ich niezwykle delikatnie; innym razem poleca ściskać je dotkliwie, pozostawiając czerwone pręgi niezaspokojonego pragnienia. Nakazuje czule obwodzić opuszkiem palca zarys brodawek, tkliwie muskać ich zwieńczenie, bądź przyszczypywać sutki, doprowadzając je do ekstatycznego mrowienia.
Kocham jęk zachwytu, który dobywa się z jego ust, gdy każe mi rozchylić wargi i dostrzega, jak mokra jest moja cipka.
Nie wie tego, ale zawsze wtedy mimowolnie rozchyla usta, wysuwając koniuszek języka, jakby mnie smakował.
Tempo, ilość palców- wszystko zależy li tylko od niego. Częstokroć znęca się nade mną, nakazując niespieszne wsuwanie jednego palca, wzbraniając dotyku spragnionej bodźców łechtaczce. Nierzadko jednak ponagla do szybszych ruchów, zmuszając do penetrowania się dwoma, a nawet trzema palcami. Rozkazuje sunąć zwilżonym palcem ku pupie; drażnić ją lekko, naciskać, wreszcie powolutku zgłębić palec, co jakiś czas, polecając nawilżenie go w cipce. Eksplorować obie dziurki naprzemiennie, wzmacniając tym moją rozkosz.
Bywa, że palce mu nie wystarczają i nakazuje użyć wibratora. Zaczynam wtedy od wsunięcia go do ust. Patrzę w zamglone pożądaniem oczy i pieszczę ten nędzny substytut najlepiej, jak potrafię, po czym dotykam nim złaknionej kutasa cipki. Sunę z góry na dół, trącając łechtaczkę, pokrywając go moją wilgocią.
Czekam na pozwolenie wsunięcia go w siebie. Najpierw samym czubkiem drażnię wejście; wprowadzam silikonowego kutasa na kilka milimetrów i cofam; każde pchnięcie jest minimalnie głębsze. Czuję, jak cipka ciasno go oplata, jednocześnie dostosowując się do rozmiarów wdzierającego się w nią intruza i zapraszając głębiej. Pojękując, wpatruję się w dłoń o smukłych, długich palcach, przesuwającą się po najpiękniejszym penisie, jakiego było mi dane kiedykolwiek widzieć. Dostosowuję tempo pieszczot do miarowości ruchów jego ręki. Wyobrażam sobie, że to on jest we mnie. W tym wszystkim chyba najmniej podnieca mnie to, co sama sobie robię. O wiele bardziej pobudzający jest jego pełen zafascynowania i miłości wzrok, rozchylanie ust, przygryzanie i oblizywanie wargi, przyspieszony oddech oraz lśniący wilgocią czubek fiuta. Roznamiętniają mnie jego słowa, w których z najszczerszymi zachwytami przenikają się wulgaryzmy. I w takim przypadku go nie strofuję, lecz zachęcam, by był jeszcze bardziej dosadny- moje pożądanie potęguje aliaż roztkliwionych czułości i najordynarniejszych plugastw.
Gdy cipka spływa sokami, zaczynam dotykać mniejszej dziurki, rozsmarowuję na niej wilgoć, starając się wcisnąć palec. Wibrator tkwiący we mnie, sprawia, że jest jeszcze ciaśniejsza. Po wielu próbach, obdarowujących błogim bólem, udaje się pokonać opór. Nasze jęki stają się głośniejsze i oboje intensyfikujemy pieszczoty. On wpatrzony w moje dłonie, dające rozkosz obu dziurkom; ja, jak urzeczona, czekająca na pierwszą salwę białego hołdu. Nie mam pojęcia, w jaki sposób nam się to udaje, ale zazwyczaj szczytujemy niemal równocześnie.
    To jest tylko namiastka, wzniecająca jeszcze potężniejszą tęsknotę, nie możemy się w siebie wtulić; słowa miłości, niewyszeptywane wprost do ucha, przestają być wszechmocnymi zaklęciami. Mimo bariery odległości, nie traci mocy bezgraniczne oddanie rysujące się w naszych źrenicach.

    Tym razem miał inne życzenie.  
- Wypnij się. Chcę cię widzieć od tyłu- Nawet nie przyszłoby mi do głowy sprzeciwienie się jego słowom.
Zrobiłam, jak rozkazał. Nie widziałam go, lecz czułam przyjemne pulsowanie na samą myśl o tym, jak bardzo go to kręci.
Zgodnie z jego poleceniem pochyliłam się i rozchyliłam pośladki. Przez chwilę wsłuchiwałam się w jego przyspieszony oddech, po czym zaczęłam delikatnie sunąć dłonią wzdłuż cipki. Tak, jak sobie życzył, leniwie muskałam spragnioną jego języka łechtaczkę, drażniłam wargi coraz bardziej wilgotnymi palcami. Nie pozwalał mi ich wsunąć. Niech to szlag… byłam już cholernie podniecona i chciałam poczuć w środku chociaż jeden palec. Czuć, jak się ślizga i ociera o miękką tkankę, jak drażni ten twardy, magiczny punkt w środku.  
Zamiast tego, nakazał mi rozsmarować wilgoć między pośladkami. Niespiesznie przenosiłam moje soki na pupę. Nieco oszukiwałam- niby przypadkiem drażniłam wejście do obu dziurek; mocno dociskałam i wsuwałam choć opuszek do środka. Nie przynosiło to spodziewanej ulgi, wręcz przeciwnie- potęgowało niespełnienie, niezaspokojenie, mieszankę irytacji i pragnienia. Ewidentnie miałam dość tej gry wstępnej, postanowiłam zatem zadziałać po swojemu. Doskonale przecież wiedziałam, co podnieca go najbardziej.  
Przysunęłam się odrobinę, z premedytacją- teraz wszystko widział idealnie i z bardzo bliska. Nadszedł czas, bym ja się pastwiła…
Ponownie zaczęłam się dotykać w sposób, jaki narzucił mi na początku, lecz robiłam to po swojemu, już nie byłam delikatna. Mocno dociskałam dłoń, przesuwając palce między wargami i dalej, na tyłek. Każdy ruch ręką znaczył mokry ślad. Podświadomie przyspieszyłam, by częściej muskać łechtaczkę. Wreszcie wsunęłam dwa palce najgłębiej, jak potrafiłam, złakniona cipka od razu się poddała, uległa, wypełniającym ją palcom. Coraz głośniejszy oddech, dobywający się z głośników, podniecał mnie jeszcze bardziej.
-Rozłącz palce- Chyba zdurniał, niby jak mam to zrobić?
- Nie da się- zaoponowałam.
- Aguś, błagam, spróbuj, choć troszkę.
Co było robić? Starałam się z całej siły oddzielić palce, ale moje wnętrze stawiało opór, pozwalało może na dwa, trzy milimetry wolnej przestrzeni, ale tego przecież nie zdołałby dostrzec w kamerce. Chyba zauważył, że bardzo się staram, lecz niekiedy starania to za mało i widocznie dlatego zmienił zdanie.
- Włóż trzeci palec.
To oszustwo miałam opanowane do perfekcji- palec serdeczny i wskazujący mocno dociśnięte do siebie, środkowy spoczywający na nich. Są trzy palce, ale powierzchnia mniejsza, taka w sam raz. Czasem ewidentnie go nie doceniam.
- Rozłóż je, Aguniu.
Myślałam, że się nie uda, ba- byłam pewna, że niepowodzenie jest murowane. Tak wiem, kutas jest szerszy i grubszy, niż moje trzy palce i mieści się. Jednak mam wrażenie, że moje ciało reaguje zupełnie inaczej, gdy on mnie dotyka. Zawsze podporządkowuje się jego woli i dotykowi, dostosowuje się, jakby miało świadomość tego, że tak naprawdę należy do niego.
Posłuchałam jego słów, rozluźniłam palce, przeszedł mnie dreszcz, pokrywając całe ciało gęsią skórką. To jest prawie to. Nie zdołałam powstrzymać jęku.
- Przyspiesz, kochanie- Niemalże krzyknął.
Nie musiał mnie do tego namawiać, palcowałam się tak szybko i mocno, że nadgarstek rwał bólem, calusieńka dłoń lśniła wilgocią. Moje jęki przeplatały się z jego pojękiwaniami, przerywanymi co jakiś czas.
-Tak…o, kurwa, tak…właśnie tak…pierdol się.
Podnieca mnie to, doprowadza do szaleństwa. Mniemam, że powody są dwa; po pierwsze, poza seksem nienawidzę przeklinania, odrzuca mnie to prostactwo rodem spod budki z piwem. Przeklinanie przy kobiecie uważam za obelżywe i świadczące o braku szacunku; po drugie, jest tak podniecony, że nad sobą nie panuje. Podnieca mnie jego podniecenie, swego rodzaju zezwierzęcenie, im bardziej jest wulgarny, tym obficiej spływam sokami.
Musiałam przestać, bo doszłabym w ciągu ułamka sekundy, nie wiem, ile razy on musiał zwalniać, sądząc po świszczącym oddechu-kilka razy na pewno.
Kilkakrotnie przesunęłam dłonią po rozpalonej cipce, przeszkodziły mi jego słowa
- Aguś, teraz dupka.
Drżącą ręką sięgnęłam między pośladki, prawdę mówiąc, cała byłam rozedrgana. Lubię to i czekałam, kiedy poprosi o ten rodzaj pieszczoty. Trzęsącymi się, wilgotnymi palcami zaczęłam wodzić wokół wejścia, rozluźniłam się i delikatnie zaczęłam napierać, czując zniewalający, rozkoszny ból, delikatniejszy, niż zazwyczaj- szczuplejsze palce mają swoje zalety. Powolutku zgłębiałam palec, delektowałam się drżeniami, sunącymi wzdłuż kręgosłupa, chciałam jak najdłużej cieszyć się tą rozkoszą, nie było mi to jednak pisane.
- Agusiu…kurwa…boże…ja pierdolę…przyspiesz i…kurwa…włóż dwa palce w cipę…
Ja, bóg, kurwa- wszystko razem- pewnie w innej sytuacji parsknęłabym śmiechem, lecz tym razem eskalowało to moją ekstazę. Jak szalona pieprzyłam się w obie dziurki, jęcząc, niemalże wyjąc, słuchając go. Nie widziałam jego twarzy, ale znam na pamięć każdy oddech; wiedziałam, że rozchyla usta, odchyla głowę, porusza ręką tak szybko, że obraz na ekranie zamazuje się, drżą mu uda i kolana; wiedziałam, że próbuje się powstrzymywać, wiedziałam, że nie zdoła…
- Aguś, ja, już zaraz…
Na to czekałam, kciuk powędrował na łechtaczkę, przyspieszyłam, rwąc się ku spełnieniu, chłonąc dźwięk jego oddechu, czując doskonałe wypełnienie obu dziurek, palce ocierające się o siebie przez cienką błonkę. Wstrząsnął mną tak silny orgazm, że opadłam na przedramiona, zadowolona obróciłam się na bok, akurat w momencie, gdy ostatnia porcja spermy lądowała na udzie mojego faceta.  
Jest rozczulająco-rozkoszny po wszystkim, zawsze patrzy na dłoń, udo, brzuch i za każdym razem ma taką słodko-nieporadną minę, gdy zastanawia się, co ma z tym zrobić, w co wytrzeć, jak się tego pozbyć.
- Z czego się cieszysz, Śliczna? Co cię bawi?- Zapytał, zerknąwszy podczas zmiany chusteczki.
-Nic takiego, przerozkoszny jesteś i tyle- Uśmiechnęłam się szeroko i odpaliłam papierosa.
- Kocham cię i bredzisz, kobieto, bo nie jestem przerozkoszny, ani rozkoszny.  
-Aha, czyli wykorzystałeś mnie bezwstydnie, a teraz twierdzisz, że nie potrafię wysłowić się sensownie?- Byłam w swoim żywiole.
- Gdy słyszę to twoje "aha”, to cały sztywnieję.
- Sztywniejesz, powiadasz?- Coraz bardziej mi się podobało.
- Idź, Jędzo wredna się myć, bo jak cię zdzielę..
   Uśmiechnęłam się, kliknęłam na czerwoną słuchawkę i poczułam się niewyobrażalnie samotna…

7 504 czyt.
1300798% 42
nienasycona

nienasycona opublikowała opowiadanie , aktualizowała 18 sie 2015 w kategorii erotyczne, użyła 2062 słów i 12203 znaków. ·

Komentarze (24)

 
  • cuck

    cuck 18 cze 2016

    Fantastyczne

  • bieniek):

    ~bieniek): · ip:89.66.111.* · 13 gru 2015

    Świetne. Bardzo mi przypomina powieść Joy, autorstwa Joy Laurey. Czytałem jeszcze na studiach.

  • xvz

    ~xvz · ip:81.162.208.* · 19 paź 2015

    Ago, jesteś świetna! Najlepsza z najlepszych tutaj, jakie dotąd czytałam!

  • MiloManara

    MiloManara 3 wrz 2015

    Dawno mnie tu nie było, a tu taka niespodzianka! Nareszcie nowy tekst Nienasyconej! Cóż dodać, skoro wszyscy już to należycie ocenili? Jest intensywnie, mocno, szczegółowo. Są słowa, które oddają pasję, tęsknotę, pożądanie, zabawę kochającej się szczerze pary. Zazdroszczę, Agnieszko... Nie Twego mężczyzny rzecz jasna ;-) Tego, że można z kimś to robić, tak robić. Że można tęsknić, a tęsknota przynosi nagrodę w postaci powrotów...

  • merlin

    merlin 1 wrz 2015

    O Pani w sprawie tytułu, nie boisz się ,że " Uważaj na swoje marzenia bo mogą się spełnić "

  • merlin

    merlin 1 wrz 2015

    Witam uniżenie moją Królową.W końcu powróciła moja ulubiona recenzentka.

  • Incestor

    Incestor 25 sie 2015

    Nie wiem nawet jak skomentować mistrzostwo słowa, przekazywanie żywych emocji i aurę, jaka bije od tego tekstu. Z resztą 19 moich poprzedników chyba powiedziało wszystko w temacie, więc dorzucę jeszcze jedynie swoje brawa

  • horus33

    horus33 20 sie 2015

    Jakby, moja żona napisała takie opowiadanie, to powiesił bym je nad łóżkiem i traktował jak instrukcję obsługi.

  • merlin

    merlin 19 sie 2015

    O Pani wybacz mi niegodnemu ale czyż już nie jestem jestem Twoim błaznem czarodziejem?

  • merlin

    merlin 19 sie 2015

    Klątwa chyba ulotniła się gdzieś w te upały?. Królowo! motto mi się nie podoba bardziej chyba do tego pasowałoby coś z Boya Żeleńskiego taka parafraza, z tym największy jest ambaras, żeby dwoje mogło naraz

  • facio

    ~facio · ip:77.242.232.* · 19 sie 2015

    Nienasycona wiesz co? Uczysz pokory,cierpliwości,lecz Twoje teksty stokrotnie wynagradzają tę naukę.Są rzeczywiste a mienią się jak fantazja.Coś wspaniałego.

  • nefer

    nefer 19 sie 2015

    Świetne w całości, ale mnie osobiście najbardziej zachwycił końcowy dialog - żywy, niewymuszony, autentyczny. Gratulacje.

  • likeadream

    likeadream 18 sie 2015

    Świetne Skarbie. Az wspomnienia wróciły.

  • Ramol

    Ramol 18 sie 2015

    No!.... jak mawiał z pełnym uznaniem pewien znany kabareciarz. Agnieszko, jesteś cudowna! Twe opowiadanie jest tak autentyczne, tak sugestywne jak tylko można sobie wyobrazić! Można z całym przekonaniem powiedzieć, że to klasa mistrzowska. GRATULACJE!

  • czarnyrafal

    czarnyrafal 18 sie 2015

    Inni autorzy-uczcie się od Królowej jak pisać o zmysłowej miłości z wszystkimi jej etapami.

  • czarnyrafal

    czarnyrafal 18 sie 2015

    Przy przedmówczyniach/mówcach mój osąd wypada blado.Tak jak i oni -opowiadanie R E W E L A C J A. Tylko tak z dużej litery można i należy ocenić to co nam przekazałaś-milość,emocje i choć na odległość-spełnienie.Brawo Królowo.Czegoś tak pięknego w swej "prostocie" jeszcze nie czytałem. Czekam na ciąg dalszy -jeśli będzie.

  • Szarik

    Szarik 18 sie 2015

    Uraczyłaś nas obficie, a widzę, że zapowiadasz więcej. Uczta więc będzie trwać. Jest smak, a czy ten cień goryczki ma pobudzić apetyt? Czekam cierpliwie, również na obiecany wieki temu deser.

  • Lena3003

    Lena3003 18 sie 2015

    Jak Krolowa publikuje swoj tekst, grzechem jest go nie przeczytac- tak wiec podczas porannego suszenia wlosow postanowilam to uczynic. Nie lubie Skype- raz sie "nadzialam" i do dzis z zawstydzeniem patrze na swojego przyszego tescia. Jednakze mnie zaintrygowal sam tytul ale poczekam ze spekulacjami na kolejna czesc. Pozdrawiam Pania !

  • ErmonTwilight

    ErmonTwilight 18 sie 2015

    "Ja, bóg, ku*wa- wszystko razem"- I niewyszeptane "kocham Cię", z obu stron. Idealne pod każdym względem. Prawdziwe, piękne i z duszą. Kolejny raz pokazujesz, czego brakuje innym opowiadaniom na tej stronie.

  • Skype

    ~Skype · ip:85.11.114.* · 18 sie 2015

    Błagam o więcej. Chcę być kamerką patrzącą na Ciebie!

  • nocnaFuria

    ~nocnaFuria · ip:31.61.136.* · 18 sie 2015

    Witajcie. Moim zdaniem minusowanie ładnych tekstów powinno być banowane od razu! To już któryś raz, że wartościowy tekst dostaje minusa od jakiegoś zakompleksionego frajera! Gratuluję autorce. Tekst przedni!

  • anulka

    anulka 17 sie 2015

    Mistrzyni jest tylko jedna, i jesteś NIĄ TY. Ogromne gratulacje dla Ciebie, a dla mnie przyjemność z czytania. Dzięki, bo.......

  • Sturbuck

    Sturbuck 17 sie 2015

    Agnieszko. Tak zacznę skoro juz sie znamy. Nie powiem nic ponad to co wiesz o tym tekście. Cholernie dobre i bardzo rzetelne traktowanie czytelnika. Jak zawsze

  • GokuBadBoy

    GokuBadBoy 17 sie 2015

    Jak zawsze klasa sama w sobie. Niczego więcej nie dodam, gdyż masz mnie za ślepca milczem wienc