Jak zostałam kobietą? I potem..cz. V/1…. „ babskie pogaduchy”

Jak zostałam kobietą? I potem..cz. V/1….  „ babskie pogaduchy”

Jak zostałam kobietą? I potem..cz. V/1….  „ babskie pogaduchy”

Czy wreszcie zostałam kobietą?  
Stało się to definitywnie teraz czy już jakiś czas temu?  
Gdzie przebiega ta granica?  
W którym momencie nimi zostajemy?  
Myślę, że to odwieczny dylemat.  Powszechnie uznawany jest  ten moment, kiedy dziewczyna zazna w sobie penisa faceta. A co w wypadku, kiedy to nie był penis a na przykład paluszki, wibrator czy inna zabawka? Traci wówczas swoje dziewictwo czy też nie?  A seks z dziewczyną, jak to traktować? Mam nieraz głupkowate myśli co?  

Po paru dniach od tamtej pamiętnej nocy mieliśmy z Magdą poważną rozmowę.
-Teraz już wiesz jak to jest być z facetem.  Ale cipko jedna, żebyś wiedziała, miałaś go pierwszy i ostatni raz. Na ten jeden raz sama sprowokowałam, ale powtórki z rozrywki nie będzie. Choć byś nie wiem, jaką miała na niego chcicę, to od Maćka wara! To mój facet! I nie będzie zabawiał innych pipek. A tak między nami. Dobry był? Na moje oko byłaś w siódmym niebie.- Mówiąc to parsknęła śmiechem.  
Zapewniałam ją oczywiście, że nie mam najmniejszego zamiaru wchodzić między nich. Cała ta sytuacja była dla mnie niespodziewana, i pewnie gdybym nie miała w sobie tyle procentów to do tego by nie doszło. Do dziś mam kaca moralnego i nie, dlatego że kochałam się z facetem, ale dlatego, że to był jej facet.  Zależy mi na niej, i nie myślę  psuć naszych relacji. Zastanawiałam się  tylko czy jej powiedzieć, że Maciek doprowadził mnie prawie do „małej śmierci”. Zrezygnowałam jednak z tego i powiedziałam jej tylko, że spoko, było dobrze, no może bardzo dobrze, i  że nie wiem tylko czy będąc  z innym facetem znów się czasem  nie zamknę. Czy będę w stanie przyjąć go w sobie? By zmienić trochę temat zapytałam,  a jak Maciek reaguje na naszą ” przyjaźń”.
- On twierdzi, że nie ma nic przeciw temu. Nie zdzierżyłby tylko, gdy byś to nie  była ty, ale jakiś palant. Tego by mi nie darował. Ja też zresztą nie mam zamiaru go zdradzać, a te nasze pieszczoty chyba zdradą nie są. Czasem trzeba sprawy postawić jasno bez niedomówień. Ograniczy to potem nieporozumienia.-
Nie było by  prawdą gdybym powiedziała, że już nigdy nie uczestniczyliśmy w trójkę w naszych zabawach. Prawda jest taka, że  zdarza nam się to od czasu do czasu, ale reguła była żelazna, miedzy mną a Maćkiem nie mogło być żadnego fizycznego kontaktu. Żadnych pieszczot, pocałunków i tym podobnych rzeczy. Zresztą ja też nie czuła bym się z tym dobrze. Tamto  wtedy to był impuls, sprowokowany zresztą przez Magdę.  nie mogła mieć pretensji, sama chciała  tego, aby potoczyło się to tak daleko.  
Miałam jednak nadzieję, że  ta szalona noc zostanie naszą słodką tajemnicą. Niestety  i tym razem się pomyliłam. Magda nie była by sobą gdyby nie zwierzyła się z tej sensacji Anicie. W końcu według nich wreszcie straciłam dziewictwo!  
I tak pewnego wieczoru z butelką wina, niby to na ploteczki wpadła do mnie znienacka Anita. Pod skórą czułam jednak, że nie  chodziło o zwykłe jakieś tam ploty, ale że ma w tym jakiś ukryty cel.  Nie pomyliłam się. W końcu nie wytrzymała i wypaliła ze śmiechem!
-Abi, czy to prawda, że błona poszła w las, że w końcu poznałaś w sobie faceta. – Zrobiłam minę niewiniątka nie wiedząc, co jej na to odpowiedzieć.
-Wiem nawet, kto tego dokonał. Zawsze miałam sama na niego ochotę, jak tylko go poznałam. Ale ja byłam  już wtedy z Sebą, a on zaczął  chodzić z Magdą. Cholerka, polubiłam was od tych naszych wspólnych wakacji. Powiem ci nawet, że widząc was tam razem z Tomkiem cholernie się cieszyłam, że poznał w końcu fajną dziewczynę. Było dla mnie szokiem jak się dowiedziałam, że nie jesteście już razem. A jak mi Magda opowiedziała, dlaczego, to oświadczyłam  Sebie, że nie chcę mieć z palantem nic do czynienia.
-Dla mnie Tomasz to zamknięty rozdział. Nie chcę o nim gadać. Może i racja. Obiecywałam mu mój pierwszy raz, zwodziłam  i nie dotrzymałam słowa. To wszystko prawda. Ale nie chciałam by ten mój, nasz, pierwszy raz  był po pijaku, i w takich warunkach. Skończmy już ten temat, nie ma, o czym gadać. Dla mnie samej jest to trauma.- Nie miałam do tego na razie odpowiedniego dystansu.
Anita, w końcu dała za wygraną. Poplotkowałyśmy jeszcze trochę i na tym się skończyło. Nie przypuszczałam tylko, że będzie ciąg dalszy.
Któregoś wieczoru nasi panowie wybrali się   na jakiś tam mecz. Tak, że w domu zostały  same baby. Ponieważ pogoda była raczej barowa, Anita zaproponowała winko. No oczywiście na jednym się nie skończyło a w nasze rozmowy bardzo szybko zeszły na tematy damsko męskie. W którymś momencie Anita wypaliła z tym, że teraz każda z nas teraz opowie, jaki to był jej pierwszy prawdziwy raz. Ale ten prawdziwy pierwszy, kiedy to traciłyśmy niewinność  i to tak całkowicie fizycznie.
Ponieważ nie było chętnej do rozpoczęcia zwierzeń, Magda wpadła  na pomysł, na zabawę z butelką. Żeby było sprawiedliwie każda z nas zakręci po kolei i na którą wypadnie większa ilość wskazań, ta  zaczyna. Ja to mam szczęście, padło na mnie. Biednemu to zawsze wiatr w oczy wieje? Opowiedziałam, zresztą przy wydatnej pomocy Magdy wydarzenia z pamiętnego weekendu. Anita chłonęła moją a właściwie naszą opowieść z wypiekami na twarzy a jak skończyłam, nieporadnie starała się ukryć przed nami swoje podniecenie? Jasna cholerka, jak to ją kręciło. Tylko, co bardziej? To, że mnie Maciek w ten sposób przeleciał? Czy to, że czynnie uczestniczyła przy tym Magda?  Myślę ze będę musiała ją kiedyś wziąć na spytki!
Następna była Magda, jej relacja była krótka i raczej beznamiętna.
-Zawsze ciągnęło mnie do chłopaków. Całowałam się już bardzo młodo, a i obściskiwałam się z nimi po kątach też wcześnie. Cnotę właściwie straciłam tak z rozpędu, sama nie wiedziałam prawie jak to się stało. Byłam na  jakaś tam imprezie, to była pierwsza licealna. Był tam też chłopak, z  trzeciej klasy, największy przystojniak w szkole. Wszystkie laski za nim latały. W szkole to w ogóle mnie nie zauważał.  A wtedy mi zaimponowało to, że ze mną tańczył, podawał wino, i takie tam duperele. Czułam się wtedy jak księżniczka z bajki o kopciuszku. Był alkohol, a co niektórzy mieli nawet prochy. W środku nocy towarzystwo rozstawiło się po kątach migdaląc  miedzy sobą. Mój książę zaciągnął mnie do jakiegoś schowka całując ostro, przyparł do ściany. Łapsko wsadził pod sukienkę i zaczął miętosić moją małą. Czułam  w tym więcej bólu niż przyjemności. Ale  oczarowana nie zważałam na to. Byłam cała dumna, że wybrał właśnie  mnie. W pewnym momencie chwycił moją rękę i wepchnął w swój rozpięty rozporek. Poczułam przez slipy jego fiuta, i przypominając sobie jak to robiły laski w pornusach wsadziłam dłoń w majtasy i zaczęłam go pocierać dłonią. Po chwili poczułam, że był już gotów i  zanim się  zorientowałam miałam rozdarte rajstopy a on odsunął mi majtki na bok, po czym wepchnął go we mnie. Lekko mnie tam zabolało i zapiekło, zrobił parę ruchów by tak szybko jak wszedł wyskoczyć ze mnie i oblać spermą moje podbrzusze. Zapiął rozporek i rzucił do mnie „ogarnij się trochę mała”, po czym zostawił mnie tam samą. No nic ogarnęłam się i zwiałam z tej imprezy. Wychodząc widziałam jak migdali się z jakąś cizią. No i taki to był ten  mój pierwszy raz. Potem byłam jeszcze z kilkoma facetami, ale z nimi też było podobnie. Aż poznałam Maćka dziś żałuję ze to nie on był na miejscu tego palanta, za nic w świecie nie chciałabym go stracić.
- Magda, a jak było z Maćkiem, powiedz.- Błagała Anita.
- Miało być o pierwszym razie to było. Maciek nie był moim pierwszym facetem. Teraz cwaniaro kolej na ciebie. Jak zwykle chcesz się wymigać?- Odpowiedziała ze śmiechem  Magda.
Anita próbowała jeszcze oddalić  swoje opowiadanie, ale nie dałyśmy za wygraną. Słowo się rzekło kobyła u płotu. Nie damy się zwieść. Sama to zaczęłaś a teraz chcesz się wymigać. Gadaj i to zaraz. Jazgotałyśmy nawzajem. W końcu musiała ulec. Tak, więc taka jest jej historia.  
-  Pochodzę z podkarpacia, małej wioski. Wiecie jak tam jest. Wszyscy wszystkich znają, nie zdążysz kichnąć a wiedzą już o tym na drugim końcu wsi. Moja rodzinka jest można powiedzieć „nad religijna” jak ja to mówię. Temat seksu tematem tabu. O tym się nie rozmawia, a i seks nawet w najbardziej niewinnej postaci to tylko poślubię. Ja zawsze byłam niepokorna, jako jedna z pięciorga rodzeństwa wyrwałam się z stamtąd. Przyjechałam studiować do Poznania i to tu poznałam Sebastiana. Anitą zostałam nazwana właśnie przez niego, tak właściwie to jestem jak ty Anna. Seba twierdzi, że Anita bardziej do mnie pasuje. On z północy, ja z południa, ale jakoś się dogadaliśmy. Zawsze mi imponowało u niego to jak odnosi się do innych, jego elokwencja i delikatność. Nie jest typem super modela, normalny facet. Można powiedzieć ze nawet przeciętny. Były kino , teatr, nawet zaciągnął mnie raz na balet. Ubaw był potem po pachy, bo żadne z nas tego nie lubiło, ale myśląc, że drugie to lubi nie przyznawało się do tego.
- Do brzegu Anita, do brzegu.- Magda nie wytrzymała
-Ok, chodziliśmy już z sobą dwa lata. Mieszkaliśmy w oddzielnych akademikach, tak, że w pewnym sensie czułam się bezpieczna. Poza przytulaniem, u kratkowymi pocałunkami miedzy nami nic nie było. Czułam tylko jak napięcie miedzy nami rośnie. On nie chciał naciskać by mnie nie urazić a ja nie chciałam, mając cały czas na uwadze nauki środowiska, by pomyślał ze jestem jakaś latawica. Wiedziałam oczywiście, że nie jestem jego pierwszą, że były inne i ze ma pewne doświadczenie w tych sprawach. Sam zresztą dał mi to do zrozumienia, by nie było miedzy nami jakiś niedomówień. Nigdy jednak nie wypytywałam o jego poprzednie dziewczyny. Wiedziałam, że chciałby czegoś więcej najgorsze, że ja też chciałam. Nie wiedziałam jak to będzie, ale chciałam. Bałam się tego, nie wiedziałam jak się zachowam, jak mocno będzie bolało i nie powiem, ale cholernie się wstydziłam.  Aż Seba zaproponował mi wyjazd na wakacje do jego rodziców nad morze. No to już wiedziałam, zresztą chyba wiedzieliśmy o tym oboje.  Ten moment nieodwołalnie nadchodzi, nadchodzi i to wielkimi krokami. Pierwsze wrażenie na jego rodzicach? Chyba się zblamowałam. Nie powiem byli bardzo mili i serdeczni, ale ja czułam się strasznie skrepowana. Oczywiście przygotowane były dla nas oddzielne pokoje. Cholerka jak mogłam tego nie przewidzieć? Cały nasz bagaż znajdował się w jednej walizie, ale oni udali, że niczego nie zauważyli, a zauważyli i to na pewno.  
Nastało błogie lenistwo, plażowanie, włóczęga po lesie. Niby nic się nie zmieniło, a jednak. Dłonie Seby nie raz wędrowały na mój wystawiony do słońca brzuch. Lecz zawsze zatrzymywały się na gumce niezbyt obfitych majteczek. Ukradkiem obserwowałam wówczas jego szorty, jak pod nimi pęcznieje przyrodzenie. Zaczęło mnie to napawać pewnym lękiem. To było naprawdę duże. A jak przekonałam się w momencie, kiedy zmieniając mokre szorty opadł mu nagle z bioder ręcznik. Widziałam go tylko przez moment, ale to mi wystarczyło.  Nie był to  penis z tych, jakie widziałam w sieci na sprośnych fotkach. Ten był gruby, prawie tak jak moja ręka w nadgarstku, długi do połowy uda,  pokryty żyłami, zakończony dużym sinym kapeluszem. Nie wyobrażałam sobie by cos takiego mogło się we mnie zmieścić. Powiecie, co ja za brednie opowiadam, że koloryzuję i fantazjuję. Ale ja naprawdę byłam wtedy przerażona.  
No i stało się, rodzice Saby rano przy śniadaniu powiedzieli nam, ze skoro tu jesteśmy to oni mogą pojechać do krewniaków na mazury, a my przypilnujemy domu i zadbamy o psa i kury. Jadą dziś po obiedzie. Wiedziałam, wiedziałam, że robią to specjalnie, i wiedziałam, że ma się to stać właśnie dzisiaj. Do końca dnia jaskość tak omijaliśmy się i przeciągaliśmy chwilę udania się do pokojów. Oboje czuliśmy narastające napięcie, i oboje udawaliśmy, że tego nie czujemy. Sytuacja raczej komiczna. Wiedzieliśmy, czego chcemy, ale żadne z nas nie zrobiło tego pierwszego kroku.  
– Idę się umyć i położyć- Stwierdziłam, na co Seba odrzekł, że ok, on jeszcze obejrzy TV i też pójdzie.
Pospiesznie się umyłam i przebrałam. Na tą specjalną okazję miałam kupioną, seksowny komplecik.  Czarną  kusą koronkową koszulkę i takież majteczki. Niewiele to zakrywało, koszulka była cieniutka prześwitująca, tak krótka, że nie zakrywała całych majteczek, również do tego stopnia prześwitujących, że widać było czarną kępkę i wypukłe wargi mojej waginy.  
- Może chciałabyś wypić jeszcze wina?- Z sąsiedniego pokoju dotarł do mnie głos Seby.
Odpowiedziałam mu, że chętnie. Szybko wrzuciłam te koronkowe cuda do szuflady, i założyłam piżamę a pod nią jeszcze  dodatkowo figi i biustonosz. Zrejterowałam.
Na stole stał kieliszek pełen wina, podniosłam go i zrobiłam mały łyczek. Seba stał z swoim kieliszkiem w ręce i patrzył na mnie jak zbity kundelek. Podeszłam bliżej pocałowałam go. Odstawił nasze kieliszki, wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju. Postawił przed dużym staromodnym łóżkiem, stałam tak bez ruchu sparaliżowana strachem, co będzie dalej. A on uchwyciwszy  bluzę piżamki delikatnie, powoli  ściągnął mi ją przez głowę, potem jej dół  sunął się na kostki. Przytulił mnie do siebie, dłonie  niezdarnie starały się odpiąć mi biustonosz szukając zapinek na plecach. Kładąc dłonie na jego piersi odepchnęłam lekko, w jego oczach pojawiło się zdziwienie. Patrząc gdzieś w bok, czując wypieki na policzkach, obróciłam się do niego plecami. Pod jego palcami zapięcie puściło w końcu puściło, przytulił mnie do siebie, odruchowo przycisnęłam plecy do jego torsu.  Zsunął na ramki z moich ramion i biustonosz opadł na podłogę. Nawet nie wiem, kiedy i jak znalazłam się na łóżku. Usta  i język  Seby czułam  na całym ciele. Po chwili majtki wylądowały razem z resztą na podłodze. Nagle poczułam jego dłoń na łonie, delikatnie przegarniała moje gęste runo szukając wejścia do mojej norki.  Nerwowo chwyciłam ją i delikatnie prowadząc dałam   znać by mnie tam pocierał. Byłam mokra i śliska  jak nigdy, a jego ruchy doprowadzały mnie prawie do szału. Przygryzając małżowinę wyszeptał mi do ucha.  
- Ann, chce cię, nawet nie wiesz jak bardzo.- W odpowiedzi tylko mocniej przycisnęłam jego dłoń do łona, a on przyjął to za moje przyzwolenie.
Jego kolano znalazło się pomiędzy moimi udami, rozszerzając je na tyle żeby się pomiędzy nie położyć. Odruchowo podkurczyłam nogi do  siebie, dłonie zaciskając na kostkach. Leżał na mnie podparty jednej ręce, na dole  czułam jak coś miękkiego pociera moje wargi sromowe. Byłam śliska jak diabli,  czułam jak leci ze mnie po pupie między pośladkami.  Naparł by we mnie wejść. Zabolało, cofnęłam gwałtownie biodra z sykiem. Nie przestawał, ponawiał próby a ja usiłowałam ciągle uciekać biodrami przed jego palem. Nagle poczułam ból, ostry tnący ból. Krzyknęłam, sama nie wiedząc czy bardziej z bólu, czy ze strachu. Znieruchomiał, chwilę trwał tak oparty na łokciach patrząc mi w oczy, po czym opuścił się na mnie i przygniótł całym swoim ciężarem. Czułam jego ciężar na sobie, a w sobie pulsującego członka rozrywającego mnie w środku.  Nagle wycofał  i zsunął się ze mnie, objąwszy ramieniem przytulił mocno do swojej piersi. Patrzyłam w dół na jego penisa. Sterczał wysoko, ubrany w różową prezerwatywę (swoją drogą, kiedy on to zrobił),  od czasu do czasu podskakując, wykrzywiony w lekki pałąk i z główką  czerwoną od krwi.
-Przepraszam.  – powiedziałam,  
-Za, co?- Odpowiedział przytulając mnie do siebie scałowując łzy z moich oczu.  
Zasnęłam w jego ramionach. Obudziłam się rano,  z obolałym kroczem, niespełnionym pragnieniem i z poczuciem trochę winy trochę wstydu. Seba spał nagusieńki jak go Bóg stworzył. Nawet teraz jego leżący na podbrzuszu „narząd”  wyglądał groźnie.  Po cichu wyskoczyłam z łóżka i pobiegłam do łazienki. W lustrze zobaczyłam swoje odbicie, na udach i podbrzuszu ślady  zaschniętej krwi, czyli stało się. Przez głowę przeleciała mi myśl jak błyskawica.-Cholera, to jak wygląda pościel.- Biorąc  natrysk przypominałam sobie wypadki dzisiejszej nocy. Pocierając  palcami po łechtaczce chciałam dostać orgazmu, niestety mała była zbyt obolała. Umyłam się szybko i zawinięta w ręcznik wróciłam do pokoju. Łózko puste, pościel czysta, niepomiętoszona, nie ma śladu krwi, co jest?  
-Nie przejmuj się mała,  wymieniłem prześcieradło.- Usłyszałam głosu wchodzącego Seby. Pociągnął mnie na siebie i pocałował.  
Nagle wpadła mi do głowy dzika myśl. Kazałam mu poczekać i pobiegłam do siebie. Przebrałam się w  mój komplecik,  i owinięta  ręcznikiem  wróciłam.  Siedział w fotelu, patrzył na mnie tym samym pożądliwym wzrokiem, co wczoraj. Stojąc przed nim powoli odwinęłam się z ręcznika i upuściłam go na podłogę.  
-To miało być na wczoraj a nie te barchany, ale spanikowałam.- Powiedziałam  ze spuszczoną głową. Nie miałam odwagi spojrzeć mu w oczy. Wstał, chwycił mnie za podbródek, i całując zapytał.
- Założysz to dla mnie wieczorem?- Nie musiałam mu odpowiadać, wiedział, że tak.
I teraz wiecie zołzy, jaki był mój pierwszy raz. Był bolesny, ale szczęśliwy, choć bez opiewanego w powieściach orgazmu.
-Nie rób sobie jaj, na pewno tak się nie skończyło, chcemy wiedzieć do końca.- Wołała Magda, a ja jej wtórowałam. Była umowa miałyśmy opowiadać o tym, jaki był ten pierwszy raz, oponowała Anita, ale patrząc na nią widziałam, że tak w duchu sama chciała nam opowiedzieć resztę.  
-Dobra powiem, ale  Magda zadeklaruje, że zdradzi nam jak to było z Maćkiem. Bo ja się otwieram a ona unika tematu.-
-Ale ty pierwsza! Przerwałaś w takim momencie ze nie wytrzymam.- Zdecydowała Magda.  
- Niech wam będzie.- Powiedziała i podjęła opowieść.
Stałam tak przed nim w tej koszulce drżąc pewnie raczej ze wstydu i  zdenerwowania niż z chłodu.  
-Seba, przepraszam, przepraszam i bardzo ci dziękuje- Mówiłam patrząc mu w oczy.
-Za, co mnie przepraszasz i dziękujesz, nie masz żadnego powodu przepraszać, a tym bardziej dziękować. Przecież nic nie zrobiłem.
- Właśnie za to, że nic nie zrobiłeś. Przecież wiem, jak było ci ciężko. Wiem jak bardzo tego chciałeś a ja ci tego nie dałam. Widziałam to w twoich oczach.  A jednak byłeś tak kochany i się powstrzymałeś. Nie mogłam, raz ze nie czułam się komfortowo, moje -
-Mała, widziałem strach w twoich oczach, widziałem też w nich łzy. Jak mógłbym dołożyć ci stresu i bólu? Przecież wiesz, że szaleje za tobą i zrobię dla ciebie wszystko. Pamiętaj nigdy, nigdy nie rób tego, czego byś sama nie chciała i nie pozwól by ktoś ci to zrobił!
-Seba to nie tak, wiesz ze nigdy nie byłam z żadnym facetem, niby wiem, o co chodzi, ale to nie to, nawet tak bardzo mnie nie bolało. Ale najgorsza była ta twoja prezerwatywa. Ciągnęła mnie za  włosy łonowe! To był horror. Wiem teraz, dlaczego babki się tam golą, ale mnie się to zawsze kojarzyło z przedszkolem.
-Przedszkolem?- Spytał.
-Pamiętam jak chyba średniakach z takim jednym Jackiem pokazywaliśmy sobie narządy. I pamiętam jak dziś jego słowa. „ To ty się tam golisz? Zupełnie jak moja mama, kiedyś ją widziałem jak to robiła.” Dlatego tak mi się to kojarzy.-  
Spojrzał na mnie, jakoś tak dziwnie, chwycił za rękę i pociągnął do łazienki. Tam chwycił w pasie uniósł, i z impetem usadził na pralce. Siedziałam na jej brzegu, nogi zwieszały się nie dotykając podłogi.  
- Zaraz temu zaradzimy.- Mówiąc to zdjął ze mnie zdecydowanie majtki, każe podtrzymać podniesioną do piersi koszulkę, po czym rozsunąwszy szeroko moje uda, zmoczywszy  łono pokrył je pianką do golenia. Masował tam mnie, a ja znów poczułam, że robię się wewnątrz mokra. Nie protestowałam, było mi dobrze. Teraz się nawet go nie bałam. Oparta plecami o zimne kafle, marzyłam. A on delikatnie i pomału golił moje runo,  posmarował potem wygolone miejsce kremem, nagle zadrżałam. Na wargach łonowych zamiast jego dłoni poczułam jego język i usta. Klęcząc pomiędzy moimi rozłożonymi nogami i delikatnie pieścił nimi moją małą. Na wewnętrznych stronach ud czułam jego szorstki zarost. A ze mnie po prostu zaczynało się lać. Zarzuciłam mu nogi na plecy i zacisnęłam uda na jego uszach jednocześnie rękoma dociskałam głowę do szparki. Znów prawie odleciałam, gdy nagle przerwał, oswobodził się z uścisku, i śmiejąc się zsadził z pralki. Klepnąwszy w pośladki powiedział.    
-  A teraz szykuj się mała, jemy śniadanie i spadamy nad morze. Zobacz, jaka pogoda, Szkoda dnia!-
Stanęłam przed lustrem, uniosłam koszulkę. Prawie całe moje futerko zniknęło. Wszystko na długości całej szparki było doskonale wygolone. Dopiero powyżej niej widoczny był wąski paseczek. Byłam w szoku.    
Spędziliśmy na plaży prawie cały dzień leżąc na słońcu. W końcu wygonił nas głód, a jeszcze trzeba było  uszykować jakiś obiad. Dochodząc do domu Seba stwierdził, że nie będziemy nic szykować tylko podjedziemy do portu na dobrą rybkę. Zresztą musimy jeszcze zrobić małe zakupy tak, że i tak musielibyśmy tam jechać. Ubrani już trochę do ludzi, wskoczyliśmy w samochód i po jakiś pół godzinie byliśmy na miejscu. Po obiedzie Seba zostawił mnie w fajnej kafejce z wielkim pysznym deserem a sam skoczył zrobić zakupy. Powiedział, że nie chce mnie na nie zabierać, bo nie będzie niespodzianki.  
Pod wieczór byliśmy na powrót w domu.  
-Dasz mi pół godzinki? Zapytał.
Wiedziałam dobrze, co się dziś szykuje, nie chciałam go znowu zawieść. Zresztą ja musiałam się też trochę przygotować. Wzięłam długi prysznic, tak, że zużyłam cały zapas ciepłej wody z bojlera. Ubierając się słyszałam jak prycha kąpiąc się w zimnej niestety wodzie. Wreszcie odgłosy z łazienki ucichły, po chwili usłyszałam wołającego mnie Sebę.  
Wkroczyłam do pokoju, ubrana tylko w koszulkę nocną i koronkowe majteczki. W pokoju oświetlonym świeczkami i ostatnimi promieniami zachodzącego słońca panował nastrojowy półmrok.
Na ławie w małym wazoniku stały ciemno czerwone różyczki.  Obok nich w ocynkowanym wiaderku (widziałam je w ogrodzie, służyło, jako osłona donicy z kwiatami) obsypana kostkami lodu butelka szampana. Dalej stała miseczka pełna soczystych czerwonych truskawek, tuż obok druga wypełniona malinami. No a przy nich pewnie dla podkreślenia  „romantycznego” nastroju dwa pojemniki śmietany w aerozolu.
Za ławą, w t-shirtcie i bokserkach stał i obserwował moją reakcję Seba. Musiał zobaczyć moje rozbawienie na widok tej śmietany, bo trochę się stropił. Podeszłam do niego, pchnęłam na fotel i wskoczyłam mu na kolana. Pocałowałam mocno.
-Kochany jesteś. Jezu gdzie się taki facet uchował? Myślałam, ze tacy dawno są zamknięci pod kluczem a na wolności zostały same dupki!-  Mówiłam śmiejąc się i całując go po całej twarzy.  
-Czekaj, zapomniałem kieliszków!- Chciał się zerwać z fotela. Przytrzymałam go jednak i biorąc butelkę przyłożyłam do ust upiłam większy haust. Cholerka wierzcie mi bąbelki poleciały mi nosem, rozlałam też trochę na siebie i czułam jak zimny szampan ścieka mi miedzy piersiami. A on widząc to wszystko rechocząc zaczął zlizywać go z mego podbródka, szyi i rowka między piersiami. Popijaliśmy na przemian prosto z butelki, zlizywaliśmy z siebie na przemian kropelki wina, zajadaliśmy truskawkami podając je sobie ustami. Jego jedna dłoń cały czas wędrowała po moim udzie od kolana do cudownego trójkącika ukrytego  pod koronkowymi majteczkami, ale gładziutkiego teraz jak pupcia niemowlęcia. Zaś druga wślizgnąwszy się pod koszulkę delikatnie ugniatała sterczące sutki.  Z spodenek wyjął małe złotko z prezerwatywą.
-Seba, nie, to nie potrzebne, chcę cię poczuć całego.- Szepnęłam mu do ucha, zabierając mu zawiniątko z dłoni  i odrzucając za siebie.  
Moje napięcie rosło, Seba to chyba doskonale wyczuwał, i bawił się tym świetnie. Pod moimi pośladkami rosło jego podniecenie. Zaczynało mnie tam uciskać jego twardniejące  przyrodzenie. Czułam się jak skazaniec idący na ścięcie, niemający już żadnej drogi ucieczki,  ale nadrabiałam miną, obiecałam sobie, że za żadne skarby nie pozwolę już by się wycofał. Znów zobaczyłam to spojrzenie, to błagalne spojrzenie szukające u mnie przyzwolenia. Pocałowałam go wstając, i tak stojąc przed nim zsunęłam najpierw jedna na ramkę koszulki a potem drugą pozwalając by koszulka spłynęła ze mnie na podłogę. Klęknął przede mną, przytulił twarz do łona, po czym ująwszy  paseczek majtek pomału pociągał je w dół, w  końcu opadły tak jak przedtem koszulka zatrzymując  się na kostkach, a ja czułam jego gorący oddech na swoim łonie. Z  podniecenia skrzyżowałam nogi i zacisnęłam  mocno uda. Wstał, uniósł na rękach i przeniósł na łóżko. Patrząc mi w oczy zdjął swoją  koszulkę i  bokserki, spod których wystrzelił jego pyton. Pyton to chyba najlepsze określenie na to, co widziałam.
Długi prawie do kolan, gruby może nawet jak moja ręka w nadgarstku. Nic dziwnego ze wczoraj miał takie  kłopoty. Dziś zacisnę zęby, i żeby nie wiem jak bolało, ale  musze to  dla niego wytrzymać.
Na stoliku przy łóżku znalazły się owoce, śmietana, nawet wiaderko z resztą szampana, a w łóżku obok mnie mój facet. Jego dłoń wędrowała teraz po całym ciele, obszukiwała wszystkie zakamarki, a ja drżeniem reagowałam za każdym razem jak trafił w jakieś czułe miejsce. Opuszkami palców wolniutko wodził od jednej brodawki do drugiej, by nagle skierować się w dół, dotrzeć do pępka a później po przez wargi sromowe zejść na wewnętrzną stronę uda. Jego dłoń pokonując opór zaciśniętych odruchowo ud wsunęła się między nie. Poczułam ją na kroczu a  jego kciuk wślizgnął się nagle do środka uciskając ściankę pochwy, zacisnęłam mocniej uda na jego dłoni. Spojrzał mi w oczy, zbliżył twarz szepcąc.
-Ann cię,  jak ja cię kocham.-
-Chcę cię, chcę cię całego w sobie.-  
Wstał, podniósł mnie i położył w poprzek łóżka. Pod biodra podłożył poduszkę, Leżałam teraz pośladkami na brzegu łózka z poduszką pod biodrami, i nogami na podłodze.  
Z niepokojem, przymkniętymi oczami, drżąca,  oczekiwałam na dalszy rozwój wypadków. Poczułam jak rozsuwa moje nogi, jednocześnie językiem sunie po udzie, czuję jego szorstki dotyk języka na wargach sromowych. Biodra podskakują mu naprzeciw. Jezu jak mi się chce, a on zamiast wejść we mnie i ugasić pożar to  tylko się ze mną droczy. Złapałam jego włosy, ciągnę w górę, chcę go wciągnąć na siebie, chce go już mieć w sobie. Podniósł się zbliżył na kolanach do łóżka. Poczułam jego twarde wielkie prącie napierające na moje pośladki i uda. Zarzucił sobie moje nogi na ramiona. Położył „Pytona” na moim łonie i zacisnął na nim  uda. Zaczął wykonywać powolne ruchy. Jego penis przesuwając się, ocierał moje wargi i łechtaczkę, a główka wychodząc   pomiędzy udami docierała do mojego pępka. Rozerwie mnie jak nic, pomyślałam ze strachem. Widział w moich oczach ten strach, pomału, lecz zdecydowanie, pokonując mój słaby opór rozchylił uda.  Czubkiem penisa zaczął wodzić po mojej szparce. Czułam jak moje wargi się rozchylaj i obejmują go. Seba napierając wchodzi coraz głębiej,  lecz nie czuję żadnego bólu, wręcz przeciwnie przyjemne rozepchniecie. Czuję  jak pomału wślizguje  się coraz dalej i dalej, biodrami próbuję wyjść mu, naprzeciw, ale dłonie Seby na moich biodrach  mnie powstrzymują.  Czuje jak się zatrzymał, natrafił na opór i wycofuję się ze mnie, łapię jego pośladki staram się zatrzymać go w sobie  nie chce tego.
- Wejdź we mnie, chcę cię całego- Błagam.
Pomału znów się we mnie zgłębia i znów ten opór. Lecz teraz Seba nie zmniejsza parcia, prze mocniej,  ale nie posuwa się  dalej. Podrzucam biodra starając się na niego nadziać, nic z tego. Nagle czuję szybkie cofnięcie prawie wychodzi ze mnie, patrzę na niego błagalnie i wtedy on wykonuje gwałtowny mocny ruch do przodu. Czuję jak rozpycha, rozrywa mnie w środku, jest ból, ale jest on  cholernie przyjemny. Moje wnętrze pomału przystosowuje się  do tego olbrzyma,  już nie czuje bólu, ale  uczucie rozkosznego rozpychania. Każdy jego ruch doprowadza mnie do szału, szarpię dłońmi pościel, i rozrzucam szeroko nogi na granicy rozerwania. Saba teraz podtrzymuje moje nogi wiec miednica może wychodzić mu naprzeciw, Uderzamy się łonami o siebie, moja pochwa szaleje, pulsuje niemiłosiernie, a w niej pulsujący twardy gruby korzeń. Słyszę jak ciężko dyszy, wiem ze jest coraz bliżej, obejmuję go nogami i przyciągam do siebie. Daje mu tym znać by był we mnie w środku do końca. I jest naprężył się wyrzucił miednicę w przód, chyba wystrzelił pomyślałam, ale ja jeszcze nie skończyłam moje biodra teraz zaczęły rzucać się jak oszalałe.
- Czekaj na mnie, czekaj jeszcze nie.- Krzyczałam bijąc go piętami po plecach. Wyrzucając biodra nadziewałam się na niego.  Lecz  czułam, że więdnie we mnie, robi się miękki. To już nie jest twardy sztywny wał rozpychający moje wnętrze. To zaczynało być coś miękkiego luźno tkwiącego we mnie.    
Spojrzałam mu błagalnie w oczy prawie z Łazami mówię.
-Seba błagam, nie, jeszcze nie błagam.-
Wyszedł ze mnie, przełożył moje rozdygotane ciało wzdłuż łóżka, i czuję jak jego palce wdzierają się do środka. Naśladują  ruch członka, a moje biodra znów zaczynają swoje podskoki, w końcu moje ciało wygina się w łuk błogie ciepło spływa mi po krzyżu rozlewając się po całym podbrzuszu, a ścianki pochwy pulsują w skurczach zaciskając się na jego dłoni.  
Odjechałam, opadłam bez sił na pościel. Warto było! Cholernie warto!  
Leżeliśmy wtuleni w siebie bez ruchu. Nasz wzajemna obecność wystarczała zupełnie. Przyszło wielkie rozluźnienie i senność.
Obudziłam się był dzień, z kuchni dochodzi krzątanie i zapach kawy, z śniadaniem na tacy ląduje Seba.
- To dla mojej pani, by nabrała sił, bo coś jej wczoraj ich chyba zabrakło.
Poleciała w jego strona poduszka, no i po śniadaniu.  




Cdn.

6 784 czyt.
2291089% 9
abigail

abigail opublikowała opowiadanie , aktualizowała 19 gru 2016 w kategorii erotyczne, użyła 5788 słów i 31155 znaków. ·

Komentarze (2)

 
  • abigail

    abigail 5 stycznia

    elninio1972 gdzieś Ty się podział ?

  • elninio1972

    elninio1972 16 gru 2016

    Pisz dalej rewelacja