Jak zostałam kobietą? I potem..cz. VI epizod 2 …. „Marek -Deszcz meteorytów"

Jak zostałam kobietą? I potem..cz. VI epizod 2 ….  „Marek -Deszcz meteorytów"

Epizod 2 "Marek-Deszcz meteorytów”

Pewnego dnia Anita wpadła na genialny pomysł. Usłyszała mianowicie informację w wiadomościach o mającym pojawić się nad naszym niebie deszczu meteorytów Perseid. Zaproponowała, więc byśmy najbliższe trzy noce spędzili na plaży. Tam żadne światła nie dochodzą i wtedy widok będzie najlepszy. Ponadto będzie też okazja powspominać poprzedni nasz wspólny pobyt nad morzem. Reszta towarzystwa ochoczo przyklasnęła pomysłowi i po obiedzie nasi panowie obładowani bagażem wyruszyli przygotować biwak na plaży, my zajęłyśmy się przygotowaniem prowiantu.  
Idąc do kuchni posłyszałam wtedy rozmowę Magdy z Anitą, kiedy to Magda wypominała jej niestosowność tej propozycji.
-Zapomniałaś, że Abi była wtedy tu z Tomaszem? Pewnie teraz znowu główkuje, wrócą jej znów wspomnienia i będziemy miały " ABI-deprechę”. Sama wiesz ile nas kosztowało zanim wyprowadziłyśmy ją ostatnio na prostą.-
-Nie pomyślałam, tak chlapnęłam bezmyślnie, to był spontan, sorki, i co teraz?-
-Teraz już nic, trzeba ją tylko przypilnować żeby nam nie wpadła w ta jej melancholię!-
-Dajcie luzik, wszystko ok, myślicie, że tylko jedne spodnie istnieją na tym świecie a ja nie mam nic innego do roboty jak tylko o nich rozmyślać?- Wchodząc do kuchni, skłamałam, skłamałam, bo jak padło hasło noce na plaży to mignęło mi to wszystko, co było z Tomkiem i wtedy. I jakoś jak tak wychodzi, że jak mi się on przypomina to mam przed oczami tylko te cudowne chwile, które z nim przeżyłam, a ta jedna zła odchodzi w coraz większe zapomnienie.

Robiło się już prawie ciemno jak dotarłyśmy z prowiantem na plażę. Chłopaki stanęli na wysokości zadania. Obozowisko rozłożyli w zakolu utworzonym przez wydmy, dzięki temu byliśmy osłonięci przez nie z trzech stron od wiatru. Od strony wody zaś rozstawili parawany i pałatki. Na środku obozowiska płonęło niezbyt duże ognisko. Dzięki naturalnej osłonie wydm i naszym pałatkom nie było ono widoczne ani z morza ani z plaży. Przygodny obserwator dopiero, gdyby stał na brzegu na wprost nas to mógł zobaczyć na skarpie klifu słaby odblask migającego światła ogniska.
Dochodząc do chłopaków zauważyłyśmy, że nie są sami. Razem z nimi przy urządzaniu obozu kręcił się jeszcze jakiś facet, a nieopodal ognia siedziała młoda dziewczyna.  
-Ej, nie jest to ta parka z tego wielkiego kampera, który stoi na parkingu przy smażalni? Spytała Magda.
Na nasz widok dziewczyna poderwała się i podbiegła do nas by pomóc.
-Karolina. Wasi chłopcy pozwolili nam się do was przyłączyć, stwierdzili ze nie jesteśmy przygotowani do spędzenia nocy na plaży, po za tym razem będzie raźniej. Ale chcemy z Pierem wiedzieć czy wam nie będziemy przeszkadzać?- Rzuciła w naszą stronę wyrywając nam torby z rąk.
-Jasne w kupie raźniej.- Odezwała się na to Magda.  
Weszliśmy w krąg światła i mogłam się teraz bliżej jej przyjrzeć.
Na oko jakieś dwadzieścia, dwadzieścia pięć lat, wysoka szczupła, gęste, prawie do pasa kasztanowe włosy. Cera mocno opalona, nie to, co moja blada i z piegami. Pewnie z natury już jest ciemna, taki raczej południowy typ urody.
Twarzyczka delikatna, jak u dziecka i tylko te cholernie seksowne usta i duże piwne oczy. Ubrana w bluzeczkę z krótkimi rękawkami niezapiętą na guziczki a tylko zawiązaną w supeł. Króciutkie spodenki biodrówki z, pod których od dołu widać było prawie pupy, a od góry rozdzielający je rowek. Pod spodenkami też chyba niczego nie miała, bo trudno by było ukryć pod nimi nawet najbardziej kuse majteczki a ich wybrzuszenie na wysokości krocza wskazywało na bujną fryzurkę. No i nogi, te cholernie długie i zgrabne nogi, zakończone proporcjonalnie szerokimi biodrami. Poruszała się lekko, płynnie jak baletnica, a ciało jej emanowało wprost erotyzmem.
Szykowałyśmy kolacje, gdy Magda nie mogąc powstrzymać śmiechu szepnęła mi do ucha.
-Abi, ta cała Karolinka to ma na ciebie chrapkę, wprost pożera cię wzrokiem i wcale się z tym nie kryje! Ale fakt, jest warta grzechu. Jeśli jeszcze jest tak dobra jak wygląda to sama bym chętnie z nią zgrzeszyła.-
Sama już to dawno zauważyłam, że jestem w centrum zainteresowania Karolci, udałam jednak, że nie słyszę tej uwagi i nic nie odpowiedziałam Magdzie. A co do tego grzeszenia to nie powiem sama pokrzyczałabym, oj pokrzyczała.

Zjawili się wreszcie nasi panowie, ciągnąc za sobą góry chrustu na ognisko. Seba przedstawił nam Żabojada, niemowa jakiś, facet oprócz francuskiego nie zna innego języka, więc raczej dialogu z nim nie będzie.  
-Angole i żabojady już tak mają. Uważają, że wszyscy inni powinni znać ich język, bo przecież to oni byli panami pół świata. Zapomnieli tylko, że to było dawno temu i się skończyło.-Stwierdziła śmiejąc się Karolina.
-Pier po polsku zna tylko parę słów a i do tego jeszcze niecenzuralnych.- Dodała.  
Pier na oko, około trzydziestoletni facet, dobrze zbudowany, szatyn krótko obcięty na zapałkę. Ostre rysy twarzy, śniada cera. W niczym nie przypominał francuza a raczej na jakiegoś południowca. W każdym razie mnie na takiego się kojarzy. Zdziwiło mnie w nim jedno. Plaża, ciepły wieczór, można powiedzieć nawet bardzo ciepły, my łącznie z Karoliną prawie nagie, nasi faceci tylko w szortach. A Pier? No właśnie Pier urzędował w długich dżinsach, i jak na mój gust cholernie obszernych. Wyglądał w nich jak po starszym bracie. Gdzie on je zwędził? Z jakiego sznura zginęły? Spojrzałam na pozostałe nasze dziewczyny, oczami pokazałam mi Piera w tym trochę dziwacznym ubraniu, po ich uśmiechach poznałam ze mają podobne zdanie. Nocka minęła spokojnie, trochę śpiewów, wygłupów, naga kąpiel w morzu. I znów małe zdziwienie. Ciemno jak diabli na krok prawie niczego nie widać, to, że jesteśmy bez strojów widać tylko poprzez jaśniejsze plamy w miejscach osłoniętych przed słońcem, Postronny obserwator w ogóle nie zauważyłby, że jesteśmy nadzy. A Pier by zdjąć te swoje worki odszedł od nas kilkanaście kroków, po czym wrócił, ale już zanurzony po pas w wodzie. Taka sama sytuacja powtórzyła się, gdy już wychodziliśmy z wody i wycierając nawzajem ręczniaki ubieraliśmy się ponownie.
Po kąpieli padła propozycja spaceru brzegiem w stronę latarni, szłam z Markiem na końcu naszej grupki, gdy nagle on, zasłaniając mi delikatnie usta dłonią pociągnął mnie w głąb plaży, w stronę wydm. Wiedziałam dobrze, o co mu chodzi i czekałam tylko na jakiś gest z jego strony.  
Przy samych wydmach leżaka ogromna kłoda, Marek popchnął mnie na nią lekko, upadłam przed nią na kolana a on pochylił mnie na nią tak, że leżąc brzuchem na kłodzie z drugiej strony podpierałam się dłońmi o piasek. Bez żadnych ceregieli odsunął na bok paseczek majtek od stroju i dosłownie jednym mocnym pchnięciem wtargnął we mnie. Byłam na to gotowa, no może nie całkiem na tak bezceremonialne potraktowanie, ale byłam gotowa przyjąć go w sobie. Biegnąc za nim przez plażę wiedziałam i chciałam mieć go w sobie. Już na samą myśl o tym zrobiłam się mokra. Ale tego, że weźmie w taki sposób, to się nie spodziewałam. Dobijał się we mnie głęboko i już miałam dojść, a on, jak to on, swoim zwyczajem normalnie przerwał.  
Tak jak nagle wszedł tak samo mnie opuścił. Leżałam tak na tej kłodzie z wypiętymi pośladkami, czując jak leci ze mnie i spływa po udach i czekając na powrót we mnie, ale tylko mnie podniósł i usiadł na tej cholernej kłodzie. Stałam przed nim z mokrym kroczem i udami,  czując jak zdejmuje ze mnie dół stroju. Posadził na swoich kolanach twarzą do siebie tak ze moje pośladki były na jego kroczu a nogi zwisały z drugiej strony kłody. Podniósł mnie za biodra i wiedziałam już, czego chce. Chwyciłam jego męskość i wprowadziłam w siebie, byłam tam tak mokra i rozluźniona, że wślizgnął się we mnie z lekkim rozkosznym bólem rozpychając wejście. Siedząc tak w bezruchu tuląc się do siebie i czując go w sobie, z całej siły zaciskam to rozluźniam na nim mięśnie pochwy. Wprowadziło to Marka w lekkie osłupienie, czuję, że mu się to trochę spodobało. Ale zaraz syknął.  
-Oooo!!!, Nie takkk mocno, to boli!-  Takiej podniety to się nie spodziewał. Zwolniłam trochę zacisk i poruszałam biodrami we wszystkie strony, czułam jak jego główka napina ściany pochwy, co rusz to w innym miejscu, a jego miecz zaczyna we mnie pulsować. Nie rozluźniając więcej mięśni zaczęłam poodnosić się i opadać, coraz wyżej i coraz szybciej. Przez huk fal i wiatru słyszałam jego jęki jak dochodził, poczułam jak sprężył się we mnie a jego penis wykonał parę szybkich skurczy. Napięcie opadło a ja znów udawałam ze miałam piękny odlot.  
Udawałam, bo nie ma nic gorszego jak zawiedziony facet. Facet, który się dowie, że nie doprowadził cię orgazmu. To dla niego jest wprost jak utrata honoru. Dlatego nie raz musimy udawać, nie jest prawdą to, że zawsze jesteście nas w stanie do niego doprowadzić, prawdą jest to, że dla was facetów jest to dużym problemem.
Wciągając majtki krzyczałam przez hałas wiatru i fal.
-Wracajmy, bo znów będzie obciach i będą się głupkowato podśmiechiwali! –
Pobiegliśmy, w stronę naszego obozowiska, i dopiero w ostatniej chwili zauważyliśmy migoczący odblask na ścianie klifu.  

Siedzimy dokoła ogniska, zajadając kanapki, popijając winem, opowiadając kawały i sprośne historyjki. Siedząca obok Karolina wyraźnie mnie kokietuje, niby to przypadkiem jej dłoń, co rusz dotyka mego uda, a jej włosy chłoszczą mój kark i plecy jak z wdziękiem rzuca swoja główką. Katem oka obserwuje tylko Marka jak głodnym wzrokiem pożera nas obie. Towarzystwo rozluźnione już trochę wypitym alkoholem podzieliło się troszkę na grupy. Nasi faceci gorąco dyskutują na temat jakiegoś tam meczu, Anita z Magdą przysiadły na skarpie o czymś z przejęciem sobie plotkują. Zostaliśmy we trójkę, Karolina Pier i ja. Postanowiłam wykorzystać chwilę i podpytać ją o dziwaczne zachowanie Piera na plaży. Na całe szczęście w trakcie rozmowy jakoś to samo wyszło, bo nie wiedziałam jak zacząć ten temat.
-Wiesz to jest związane z jego ułomnością, może to ci się też wyda śmieszne, bo większość tych facetów, których to nie doświadczyło i kobiet, które nie miały z czymś takim do czynienia powiedziałoby pewnie, że to zaleta a nie wada. Otóż Pier ma niebywale wielkiego członka, pewnie zrobiłby z nim furorę w porno biznesie, ale to jest dla niego i dla jego partnerki w pewnym stopniu nieszczęście. Musi uważać przy penetracji by nie iść na całość, i nie spowodować bólu partnerce. Na dłuższa metę dla niego i dla mnie jest to męczące. Wiesz jak facet jest w ekstazie to nie panuje nad sobą i wchodzi do końca, a on musi się z tym nieco pilnować. Na początku było to fajne, nawet miałam z tego powodu niezłe odloty, ale z czasem zatęskniłam za normalnością. Za facetem, z którym nie musiała bym się obawiać, że mnie w środku prawie rozerwie.-
-Coś mi chyba ściemniasz, zawsze marzyłam o facecie, który wypełni mnie tak, że moja mała nie będzie go mogła zmieścić, -
-Ja tez tak myślałam, zanim nie zostałam z Pierem. Jak myślisz jak dużego może mieć?
-No nie wiem, dwadzieścia, no może dwadzieścia pięć?  
-To sobie dodaj jeszcze z dziesięć a będziesz miała pewne wyobrażenie. I na dodatek jego prącie ciągle jest w pół wzwodzie!-
Zrozumiałam teraz, dlaczego Pier nosi takie śmieszne spodnie i dlaczego się przy nas nie rozebrał. Facet się po prostu wstydzi się, tego olbrzyma.
Ognisko pomału przygasało, wsunęliśmy się w nasze śpiwory, oglądając czarne niebo obserwowaliśmy spadające meteory. Widok był naprawdę cudowny. Leżąc razem z Markiem w śpiworze, wtulona w niego, ciągle myślałam o tym, co mi opowiedziała Karolina. W swojej wyobraźni widziałam się siedzącą okrakiem na Pierze i nabijającą się na jego wielką maczugę. Prawie już zasypiałam ciągle mając ten widok przed oczami, gdy z przyjemnego letargu rozbudził mnie tak dobrze mi znany ucisk dłoni Marka na kroczu.
-Marek daj spokój, nie teraz, nie jesteśmy sami.-
-Zobacz tylko, co się dookoła nas dzieje, oni są tak sobą zajęci, że nikt na nikogo nie zwraca uwagi.-
Rzeczywiście, pozostałe śpiwory przybrały jakieś nienaturalne kształty, widać było jakieś podejrzane ruchy, a do uszu dochodziły pełne seksu i namiętności odgłosy. Poddałam się tej erotycznej atmosferze, w kulnęłam na Marka i zatapiając jego penisa w sobie dziką jazdą na nim doprowadziłam nas do szalonego orgazmu.  

Obudziło mnie rażąc w oczy wschodzące słońce. Rozejrzałam się wokół cała reszta towarzystwa spała jeszcze głęboko, przytuliwszy się do Marka sięgnęłam ręką do jego krocza. Niesamowite on ciągle był w pół zwodzie. Czując moją dłoń na swoim przyrodzeniu przebudził się, obrócił mnie na bok i wszedł we mnie od tyłu. Ruszał się we mnie tak gwałtownie, że słychać przy tym było odgłosy uderzenia jego podbrzusza w moje pośladki. Przygryzłam wargi by swoimi spazmami nie obudzić reszty. Spojrzałam na leżących obok nas Karolinę i Piera i zdrętwiałam. Małpa obserwowała nas mrużąc oczy, a na jej usta wykrzywiły się w szelmowski uśmiech. Szczytowałam, a ona puściła do mnie oko namiętnie oblizując usta. Jasny dzień, a ja uprawiam seks na oczach innych. Zaczerwieniłam się i schowałam głowę w śpiworze.
Cały ranek unikałam Karoliny, a ona robiła wszystko byśmy znalazły się obie na osobności. W końcu stwierdziła, że musi po cos skoczyć do kampera i zaproponowała byśmy poszły razem.  
-Abi, chciałaś zobaczyć naszego kampera, musze tam po coś skoczyć może pójdziesz ze mną?-  
Rozum podpowiada bym odmówiła, ale nie zawsze przecież go słuchamy, zgadzając się widzę, że Anita chce się do nas przyłączy, natychmiast Magda chwyta ją za rękę, i mrugając do zdezorientowanej mówi:
-Anita, choć musisz mi coś pomóc! –
Anita, chyba w lot chwyta, o co biega.  
Byłyśmy poza zasięgiem głosu jak Karolina nagle zapytała.
-Wiesz o ile rozumiem wasz układ z Markiem, to nie jesteście chyba parą, co?-
-Dlaczego tak sądzisz?
-Nie jestem ślepa, nie wyglądacie na zakochanych, nie ma tego w waszym zachowaniu, patrzeniu na siebie i tak dalej. Potrafię wyczuć takie sprawy!
-Masz rację, nasz układ jest całkowicie nietypowy. Po prostu oboje lubimy seks, i w zasadzie tylko to nas łączy. Nie jesteśmy ze sobą, raczej obok siebie. Każde z nas ma swoje życie, i żadnych praw do drugiego. Taki związek dla zachowania higieny seksualnej. Wielu to potrafi oburzyć, ale my tak mamy. Nasze towarzystwo o tym wie i w zupełności akceptuje.
- Z Pierem też żyjemy w wolnym związku, on nie jest zazdrosny o moje przygody a ja o jego. Jest tylko jedna zasada. Zawsze mówimy sobie o nich, i tak myślę, że jest to wyraz jakiejś tam uczciwości wobec drugiego.-
Doszliśmy do ich kampera, Karolina otwierając drzwi, gestem zaprosiła do środka. Nigdy jeszcze nie widziałam żadnego od wewnątrz. Wszystko miało swoje określone miejsce, nawet fotele kierowcy i pasażera były obrotowe by można je było wykorzystać, jako siedziska do stolika. W zasadzie, to tak wygodnie podróżować mogą dwie osoby, ale śmiało mogą również cztery. Jest tam wszystko, co na takim biwaku było by potrzebne.  
-Zimnego piwka?- Zaproponowała, wyjmując je z lodówki i nalewając do wysokich szklaneczek.
-Chodź pokażę ci nasze spanie.- Mówiąc to chwyciła za rękę i pociągnęła w tył kampera gdzie w poprzek umieszczono piętrowo dwie prycze. Na każdej z nich wygodnie mogły wyspać się dwie osoby. Poczułam się jakoś dziwnie, Karolina nie wypuszczała mojej dłoni ujmując ją delikatnie, wodząc kciukiem po jej wewnętrznej stronie. Ja z kolei nie zrobiłam nic by ją z tego uścisku oswobodzić. Staliśmy tak obie w ciasnym przejściu, tak ciasnym ze nasze ciała stykały się ze sobą. Nie wiedziałam jak się zachować w tej sytuacji. Najchętniej pchnęła bym ją na to łóżko, ale bałam się jej reakcji. Karolina w dalszym ciągu trzymała moją dłoń, drugą dłonią dotknęła mojego policzka, a jej wargi leciutko dotknęły moich, zatrzymując się na nich i oczekując mojej reakcji. Wysunęłam lekko języczek, przesunęłam nim po ustach Karolci. Tylko na to czekała, rozchyliła wargi by wpuścić tam mój język, chwyciła moją głowę i mocno przyciągnęła do siebie. Całowała mocno zachłannie, nasze zęby ocierały się o siebie a języki chciały wejść jak najgłębiej. Zdjęła ze mnie koszulkę i majtki od stroju. Nawet nie wiem, kiedy sama zerwała z siebie swoje łaszki. Popchnęła na łóżko.  

Zadowolone, zaspokojone leżałyśmy obok siebie obserwując swoje ciała. Karolina była cała pięknie prawie równo opalona. W przeciwieństwie do mnie, opalonej troszkę na świnkę, z prawie białymi miejscami normalnie skrywanymi przez strój. I jeszcze coś. Tatuaż, tatuaż, którego przedtem nie widziałam, nie widziałam, bo był skryty pod majteczkami. Patrzyłam i nie mogłam oderwać od niego wzroku.
-Podoba ci się?-
-Nigdy czegoś takiego nie widziałam.- Z kępki czarnych włosów łonowych wypełzał wąż, a właściwie jego łeb, reszta ginęła w włosach a właściwie między wargami waginy.  
-Zrobiliśmy sobie razem z Pierem takie tatuaże, facet od tatuaży był naprawdę mistrzem. To tu to jest nic musiała byś widzieć tatuaż Piera. On ma na swoim podbrzuszu jaszczura z takim długim językiem, który właśnie jest jego WACKIEM.  
-Przecież to musiało boleć!  
-Wiesz jak mnie bolało to pomyśl sobie jak Pier musiał cierpieć. Wytatuować taki długi jęzor to było coś. Nie wiem tylko jak on to tatuował, jak był w wzwodzie czy nie. - Odpowiedziała ze śmiechem.
-Nie odważyła bym się, a tak w ogóle to nie dała bym się wytatuować. Teraz może i ładne, ale na starość?
-A, kto nas na starość będzie chciał oglądać dziewczyno?
Nie podjęłam tematu, ale ciało Karolcia miała świetne, Magda miała rację, i nie myliła się również w tej drugiej sprawie. Naprawdę była tak dobra jak wygląda, nawet powiedziała bym, że lepsza.  
-Zwijamy się, będą się dziwić, że nas tak długo nie ma.- Mówiąc to szukałam swoich łaszków.  

Wróciłyśmy na plażę, nasze towarzystwo grało w siatkę, na rzucone przez kogoś hasło, kto pierwszy w wodzie, rzuciliśmy się w stronę brzegu. Pierwsi byli oczywiście nasi faceci, wbiegając do wody zobaczyłam ich stojących i patrzących w naszą stronę. Patrzyli w naszą stronę, ale nie na nas, patrzyli gdzieś za nami. Obejrzałam się, do wody wolno, ruszając zmysłowo biodrami, rozbryzgując ją stopami, z rozwianymi przez wiatr włosami wkraczała naga Karolina. Teraz dopiero mogłam docenić mistrzostwo speca od tatuaży. Przy każdym ruchu bioder Karoli głowa węża jakby starała się wypełznąć poprzez cudownie wydepilowaną w bikini kępkę z głębi jej waginy. Spojrzałam na chłopaków. No tak ta to umie zrobić wejście smoka. Gapili się na nią jak by w życiu gołej baby nie widzieli, a Mareczek, no cóż to prawdziwy Mareczek, stał z wybałuszonymi ślipskami opadłą koparą i pożerał ją wprost swoim wzrokiem. Spojrzałam w dół, spodenki rozpychał mu jego fiut. Pewnie gdyby tylko mógł to wziął by ją tu i teraz. Widocznie zauważył ze się mu przyglądam, bo nagle zanurzył się siadając gwałtownie rozbryzgując dookoła siebie fontannę wody, zresztą reszta panów tez nie była lepsza, również jakoś tak dziwnie szybko poprzysiadali po szyję w wodzie.
Pierwsza z okrzykiem zerwała z się Magda.
-Dziewczyny, precz z cuchami nudyzm górą!- Zerwała przy tym swoje bikini i wyrzuciła na plażę. Anita stała trochę zdezorientowana, ale po chwili zawahania poszła w ślady Magdy. Mina Seby była przy tym bezcenna. Obie zdrajczynie spojrzawszy na siebie dopadły do mnie, i przy pomocy Karolci pozbawiły również i mnie stroju.
Widok przedni, biegamy w trzy po kolana w wodzie, bardziej nagie jak Ewa w raju a nasi faceci siedzą po szyję w wodzie nie bardzo wiedząc, co maja z sobą zrobić. Pierwszym odważnym okazał się Marek, jego spodenki szerokim łukiem wylądowały na plaży, Maciek również nie pozostał w tyle. Tylko Seba dalej siedział po szyje w wodzie. Ale nie długo, dwaj panowie M dopadli biednego Sebę, który to próbował uciec, ale niestety poległ szybko i nie powiem również przy naszej babskiej wydatnej pomocy. Wszyscy rozejrzeli się za Pierem, ale jego głowa widniała daleko w morzu. Uciekł jak tylko zobaczył, co się świeci. Zbierając nasze szmatki, rozbawieni wracaliśmy do naszego grajdoła. I jakoś nikomu nie przyszło do głowy by się ponownie ubrać. Panom erekcja spadła do poziomu pół wzwodu, i cała nasza szóstka świeciła nieskazitelną bielą w miejscach dotychczas skrywanych pod strojami. Widząc Seba z Maćkiem znów przypomniała mi się scenka z przedszkola jak z jeszcze jednym starszakiem podczas leżakowania pookazywaliśmy sobie swoje siusiaki.
Widząc z oddali nadchodzącego Piera Karolcia poprosiła chłopaków by nie zwracali na niego uwagi. Krótko wyjaśniając im, że Pier krępuje się wielkości swego prącia.  
Oczywiście Magda i Anita przy najbliższej okazji jak byłyśmy same musiały wyciągnąć ze mnie rewelacje na temat Piera, którymi podzieliła się ze mną Karola. Całe bractwo, łącznie ze mną, niby nie zwracało na niego uwagi, ale usiłowali w mokrych spodniach wypatrzyć czy Karolina nie wstawiła im jakiegoś kitu. Niewiele, co prawda było widać, ale nienaturalne zgrubienie sięgało dalej niż połowa uda.
Słońce zniżało się do horyzontu, chłodniejsze powiewy wiatru zmusiły nas niestety do założenia czegoś na siebie. Chłopaki szykowali ognisko a my wieczorny posiłek. Ciemność zapadała bardzo szybko. Siedzimy wokół ognia, dowcipkując i docinając sobie nawzajem, w pewnej chwili Maciek wpatrując się bezczelnie we mnie i Marka, z szatańskim uśmiechem nagle rzuca.
-Wiecie, co, mam taką propozycję, żeby nie było jakiejś wytopy, i byśmy czuli się wszyscy swobodnie proponuję ustalić jakieś hasło, znak, i jak się komuś zbierze na coś więcej niż buzi i przytulenie to ta osoba, parka, daje ten znak hasło i wtedy wszyscy robimy to samo.-
Reakcja Magdy była błyskawiczna.
-No ty zboczku! Tobie tylko to w głowie!- Wołała ze śmiechem, udając ze bije go po głowie. Reszta wybucha śmiechem, nawet Pier, choć nie wie, o co chodzi. Jak Karolina wytłumaczyła mu, w czym rzecz, ponownie wybucha śmiechem.  
Nie wiem gdzie to słyszałam, ale ponoś każdy facet śmieje się z dowcipu dwa razy, pierwszy raz jak usłyszy a drugi jak zrozumie. Niby szowinistyczne, ale coś w tym chyba jest. Na to wszystko włączyła się Karolina.
- A pro po kąśliwej propozycji Macka, to wam coś opowiem, posłyszałam to kiedyś na jakiejś rodzinnej uroczystości. Byłam wtedy jeszcze za mała by ten dowcip zrozumieć, i może też i dlatego tak zapadł mi w pamięć. -
- Do pociągu ze Szczecina do Ustrzyk Dolnych, do przedziału z kuszetkami wsiadają dwie pary. Jedna to młodziutka parka, a druga to para po sześćdziesiątce na karku. Panowie zajmują dolne koje a panie górne. Młodziak, który miał na ta podróż swoje plany myśli sobie, no to wpadłem, wtopa na całego. Myśli sobie trzeba coś na to cos zaradzić. Wyciąga starszego na fajkę na korytarz i mówi. Szefuncio, szef wie, tez był przecież młody. Droga daleka nocka długa. Jak któryś z nas będzie chciał pofiglować to krzyknie " na koń " no i wtedy oboje bierzemy się za nasze panie. OK? OK. Odpowiada starszy. Ledwo pociąg ruszył a młody krzyczy "na koń”. Obaj gramolą się za swoje kobitki no i robią swoje. Po pół godzinie młodzian znów krzyczy "na koń” i następuje powtórka z rozrywki. Ale jak w ciągu dwóch godzin jazdy z ust młodziana pada piata czy szósta komenda "na koń” To młodzian słyszy taką odpowiedź "He synku to wy sobie pogalopujcie a ja się potrzymam grzywy.-

Takiej salwy śmiechu dawno nie słyszałam, bractwo ryczało ze śmiechu, biedna tylko Karolina przez śmiech starała się to przetłumaczyć Pierowi, ale nie jestem pewna czy to zrozumiał. Na żartach, dowcipach i dawaniu sobie nawzajem prztyczków upłynęła kolejna nocka. Na wschodzie pojaśniało trzeba się trochę przespać. To panowie na lewo a panie na prawo, zagłębiłyśmy się trochę w las.
Wracając, Karolina chwyciła mnie za rękę i przytrzymała trochę, dziewczyny wyforsowały się do przodu. Poczułam jej wargi na policzku.  
-Dasz mi Marka? Szepnęła mi do ucha.
-Wiesz, że nie jest mój. Robi, co chce i kiedy chce. Nie jesteśmy z sobą związani.-
-Ale wiesz nie chciała bym być świnią, za bardzo cię lubię.-
-Nie będziesz nie pękaj, też cię lubię. A mam oczy, musiała bym być ślepa by nie widzieć jak pożera cię wzrokiem.- Musnęłam przy tym wargami jej policzek.
-Dzięki.- Oddała mi pocałunek, tym razem w usta. Po czym pobiegłyśmy za dziewczynami.  
  
    
Cdn.??????

5 756 czyt.
23371100% 10
abigail

abigail opublikowała opowiadanie , aktualizowała 10 sty, 15:25 w kategorii erotyczne, użyła 4781 słów i 25572 znaków. ·

Komentarze (3)

 
  • Fallenangel

    ~Fallenangel · ip:185.124.187.* · 16 stycznia

    Świetne, Pisz dalej

  • pieszczoch45

    pieszczoch45 13 stycznia

    Świetne!!!

  • Palmer

    Palmer 12 stycznia

    Mam pytanie. To na podstawie prawdziwych wydarzeń?