Rise of Shadows #35

Dlaczego Ona? Zależy mi na niej? W cholerę.
Chwila. Ona jest nieśmiertelna... Dlaczego tylu ludzi na świecie oszukuje we wszelkich rodzajach gier?!
Podszedłem do klona i kopnąłem go w brzuch. Nie poruszył się. Nie żyje? Mam nadzieję...
Samochód dalej był przy ścianie. Czyli ucieczkę mamy załatwioną.
Wszedłem do pojazdu, a Sharlot za mną. Pistolet oddała mi. Jestem w końcu świetnym strzelcem, prawda?
Zacząłem się wycofywać, gdy ruda się poruszyła. Wyszliśmy z pojazdu i do niej podeszliśmy (dużo śmy, nie?).  
Podniosłem jej głowę, a ona spłunęła krwią.  
- Dobij mnie... No dalej... - mówiła. - Chyba, że jesteś najbardziej brutalnym egoistą...
Strzeliłem jej między oczy.
Co mogłem zrobić ludzie? Zabawiać się czyjąś śmiercią? Aż tak brutalny nie jestem. Chyba... Nie no, jednak nie.  
Sharlot spojrzała na nią z uśmiechem na twarzy.
Wstałem. Spojrzała na mnie i straciła uśmiech. Podeszła do mnie i zabrała broń. Nie wiedziałem co się dzieje.  
Odsunęła się parę kroków o wycelowała we mnie.

206 czyt.
23994100% 1
CaramelCargo26

CaramelCargo26 opublikował opowiadanie w kategorii fantasy, użył 191 słów i 1062 znaków. ·

Dodaj komentarz