Być albo nie być.

Betonowa szos wbija mi się w stopy. Sprawa tych cholernych butów, które były już wiekowe, kupione spory czas temu na bazarku.
Wówczas wpadł mi w oczy ten neonowy różowy kolor, nic poza tym, następnie okazało się, iż są nieziemsko wygodne.
Jestem jak najbardziej zdecydowana. Podeszwa nie jest wieczna, już jej właściwie nie czułam.. butów również.  
Biegłam spokojnie ulicą, aby za chwilę skręcić we własną uliczkę. Ot tak, jeszcze kilka metrów i jestem w domu. Przystępuję przy bramie, niemalże prę na bramkę, lecz ona nie chce drgnąć..
Och tak- przystopowałam, bluzgając sobie w twarz. „Ty Idiotko, klucz”.
Dość pozytywnie kończę dzisiejszy bieg, choć mogłabym nazwać go maratonem- endomondo naliczyło mi ponad 10km. Choć hug wie przeważnie jaka jest prawda. Działa jak chce. Zupełnie jak ja.  
Padam na łóżko zrezygnowana, oblana potem i naładowana niechęcią do powstania.  
Gdyby mamidło, tak właściwie nazywam swoją rodzicielkę, tu zajrzało, byłabym skończona.  
Przychodzi mi na myśl, gdy podnoszę wzrok znad pościeli i widzę rozwalisko na krześle. Jestem niemalże pewna, iż znalazła się tam co najmniej połowa mojej szafy.
Nie, nie jestem przesadną bałaganiarą.  
I nie, nie jestem maminą córeczką, która wielbi słowo mamy, a ponadto nie próbuje jej się sprzeciwiać. Właściwie to nie pamiętam, kiedy ostatnio działałam zgodnie z jej wolą. Ale tak rzeczywiście nie mogłabym się nazwać buntowniczką. Tak jak mówiłam- działam, jak chcę, lecz tak naprawdę wiruję pomiędzy normalnością a opętaniem.
Jednak burdel naprzeciwko nie daje mi spokoju. Nadchodzą takie dni, gdy muszę szybko dać nogę z domu, a moja szafa nie współpracuje ze mną. Próbuję usprawiedliwić tym swoje lenistwo, które nie pozwoliło mi na zajęcie się tym..
Do moich nozdrzy dociera ten wstrętny zapach- niezbyt przyjemne uczucie. Wstaję, zdejmuję koszulkę, i zmierzam do łazienki dziarskim krokiem, dochodząc do wniosku, iż od siebie nie ucieknę.. Kąpiel musi się odbyć w tej chwili.
Rzucam okiem w lustro, które za każdym razem, gdy zaglądam do łazienki, nie daje się obejść wzrokiem. Spoglądam choć na sekundę, widzę rozwalony kucyk, z której wypadają włosy, i klnę..
Dzisiejszego dnia nie obędzie się bez poświęcenia kudłom choć pół godziny.
Natura loków, diabelska natura.. Po wstaniu z łóżka nie wiem, gdzie ręce wsadzić.. po telefon, oczywiście.
Zatapiam się w wannie pełnej ciepłej wody, normalnie raj na ziemi.  
Wspominam swoją przyjaciółkę, która miała się pojawić za jakiś czas. Zupełnie mi to wyszło z głowy, myślę żałośnie, gdyż jak do tej pory, zapominałam o większości ważnych sprawach.  
Nie odpuści mi żadnego projektu, tego jestem pewna. Nie przyświęca mi ta myśl.. najprawdopodobniej jutrzejszego dnia na kacu, rozegra swoje stałe scenki.

Plusk wody..  
czuję jej nadmiar w buzi..
Zachłysnęłam się nią na moment i odpierając się rękami wanny, krzyczę „Co Ty cholera odpierdalasz?!”.
Huk minął, drzwi były otwarte na rozcież, a moja przyjaciółka śmiała się głupkowato do mnie, jak gdyby nie rozumiała powagi sytuacji.
- Zamknij, cholera, te drzwi i wstań z podłogi z łaski swojej!- zrezygnowałam z łagodnego tonu i patrzyłam, jak ona sobie nic z tego nie robi.
Leżała na podłodze, na moim ukochanym dywaniku, i nie raczyła podnieść dupska z podłogi.  
- Widzę, że czyściłaś- głaskała puchaty dywan.
Po moim zgromieniu wzrokiem, otrząsnęła się z letargu i wstała.
- Elza! Ten dywanik dopiero, co prałam- stwierdziłam żałośnie, widząc jej buty. Chciałam jak najszybciej wykopać ją z łazienki, jednak moja nagość i fakt, iż dalej siedzę w wannie, nie przyświęcała mi.  
Jak widać zauważyła moją bezradność i z satysfakcją opuściła pomieszczenie.
Jej sylwetka mignęła mi przed oczami, dając mi znak, iż nie tylko ja tutaj jestem ta rąbnięta.

***
Jestem ciekawa, czy bardzo wypadłam z rytmu pisania opowiadań. Mam nadzieję, iż jeszcze jakiś czytelników posiadam. ;)  
To była tak jakby próba stworzenia czegoś, którą być może spróbuję kontynuować, jesli komuś choć trochę to się spodoba :)

1 008 czyt.
14883100% 4
Lils

Lils opublikowała opowiadanie w kategorii inne, użyła 759 słów i 4250 znaków. ·

Komentarze (2)

 
  • nienasycona

    nienasycona 2 gru 2015

    Dlaczego dotychczas nie trafiłam na nic spod Twojego pióra? Piszesz bardzo dobrze. Jestem zaintrygowana sposobem myślenia, formułowania zdań. Ode mnie pełne uznania pokiwanie łepetyną

  • LittleScarlet

    LittleScarlet 1 gru 2015

    Początek był dziwny. Przerywalas zdania w połowie i zaczynalas nowe. Ale potem było już znacznie lepiej. Chociaż wciąż nie opuszcza cię ten chaotyczny, nieuporządkowany styl.