Do zakochania jeden krok cz. 9

Niedziela:
Już o dwunastej wychodzimy ode mnie z mieszkania. Zwarte i gotowe do boju. W doskonałych humorach, chociaż obie na lekkich kacach. Anka wie już że jedziemy do Kurozwęk. Zasrane Google popsuły moją niespodziankę. Pierwszą osobą, która nas zabrała był miły dziadzio. Przez całą drogę opowiadał nam o swojej wnuczce, która wybiera się na studia i wybrać się nie może. Dowiózł nas tylko do Łoniowa. Rzuciła mi się tu w oczy reklama karczmy, więc wiedziałam że to właśnie tam prawdopodobnie zjemy kolację. Kolejnym kierowcą był na oko trzydziestoletni chłopak.  
-Dokąd? - zapytał Ankę, zanim ja zdążyłam się odezwać.
-Do mini ZOO, do Kurozwęk - odpowiedziała odruchowo.
-Jadę do Staszowa, jak chcecie to wsiadajcie.
Przyjaciółka popatrzyła na mnie, bo oczywiście to ja jestem mózgiem naszej wyprawy. Kiwnęłam jej głową i wsiadłyśmy. Ja usiadłam z tyłu, a moja towarzyszka z przodu. Kierowca nie odzywał się, więc my też mu nie paplałyśmy. Może koleś lubi ciszę. Bardzo zabawne wydało mi się to że przez całą drogę nie oderwał wzroku od przedniej szyby. Prawdopodobnie jest nieśmiały. Patrząc na GPS-a w telefonie, uświadomiłam sobie że jesteśmy już za Staszowem i zmierzamy w dobrym kierunku. Strasznie mi to poprawiło już i tak mega dobry humor.
Anka, Ty podła sadystko! Małpa jedna też wyczuła że kierowca jest zawstydzony. I bezczelnie, ciągle się na niego gapiła. Uszy biedaka były już wręcz purpurowe. Co za siksa! Podejrzewam że ten biedny facet, już nigdy nikogo nie podwiezie. Wysadził nas przy samym celu naszej podróży i spieprzył nie czekając na podziękowania. Przyjaciółka od razu spojrzała na mnie porozumiewawczo. Zaczęłyśmy się śmiać.
- Załatwiłaś go na cacy - mówię, gdy udaje mi się już ogarnąć rechot.
- Oj tam, nic mu nie będzie. Duży jest. To dokąd teraz? - Zaczęłam się śmiać. Anuś, głupiutka blondynko! Z miejsca, w którym stałyśmy było doskonale widać wejście do mini ZOO.
- Podziwiam Twój zmysł obserwacji, kochana - mówię, gdy jej wzrok wędruje za moim.
Gdy tylko mijamy wejście, od razu dostrzegamy wielbłąda otoczonego plagą dzieciaków i emerytów. Postanawiamy go sobie na razie odpuścić. Anka nie jadła śniadania. Udaje nam się kupić kiełbaski z grilla. Moją przyjaciółkę fascynują konie, dlatego podchodzimy do zagrody, w której znajduje się tego rodzaju zwierz. Nieprzyjemnego smaku wędliny nie zabija nawet musztarda. Z kłopotu pozbycia się tego gówna, wybawia mnie koń. Zeżera ze smakiem tę ohydną kiełbaskę, nie przejmując się że jest cała ubabrana zielonkawą mazią.
- Jedz, jedz złociutki, na zdrowie - mówi do zachwyconego zwierzaka Ania. Rozglądamy się czy nikt z przewodników nie widzi i robimy sobie z jego uwalaną musztardą mordą, zdjęcie.
Nie wiem jakim cudem Ance smakowało to trefne żarcie, ale zaciągnęła mnie po kolejną porcję tego shitu. Kiedy pochłonęła to paskudztwo, kupiłyśmy bilety i władowałyśmy nasze cztery litery do przyczepki z krzesełkami, ciągniętej przez traktor. Przewodnik zaczął opowiadać o bizonach do których zmierzaliśmy, ale ciężko było coś usłyszeć. Dokładnie tak, bardzo inteligentnie władowałyśmy się między gimnazjalistów. Wkrótce znalazłyśmy się w otoczeniu tych ślicznych zwierzaków( jednych i drugich).
- Za moich czasów to żubry się piło, a nie oglądało. - Zauważam.
- Stara dupa jesteś w takim razie. Tutaj możesz sobie co najwyżej kupić stek z tych bydlaków. - Odpowiedziała.
- Koniowi to powiedz, to z zagrodą tam poleci. - Znów ofiarą naszych kpin, staje się mięsożerny sianojad.
Kiedy wracamy od kudłatych krówek, człowieki lecą na obiad. Bardzo nas to cieszy. Wykorzystujemy okazję i idziemy do wielbłąda. Robimy po dziesięć kółek każda (jak się bawić - to się bawić) i jeszcze dostajemy zniżkę, co nas bardzo cieszy, bo okrążenia są dość małe w porównaniu z cenami. Później idziemy na huśtawki. Są o tyle świetne, że wysokie. Już dawno się tak fajnie nie bawiłam. Po prostu z pewnych rzeczy się nie wyrasta. Obok mnie huśta się jakaś dziewczynka. W pewny momencie sznur odwiązuje się od siodełka, a młoda ląduje buzią w piasku. Zeskakujemy obydwie i podbiegamy do niej. Szybko się okazuje że dzieci są naprawdę niezniszczalne, bo mała wstała, otrzepała sukienkę i poleciała na następną huśtawkę, nawet się nie rozpłakawszy. Za to nam skutecznie przeszła ochota na huśtanie. Kolejnym obiektem naszego zainteresowania stały się strusie.
- Ależ mają wielkie mordy - mówi zafascynowana Ania i podaje jednemu z ptaszysk dużego liścia mleczu, zerwanego koło siatki okalającej wybieg tych przerośniętych wron. Natychmiast oblatuje go konkurencja.
- Ależ on mlaska - uśmiecham się. - I kłapać dziobem nabiera nowego znaczenia.
- Ciekawe czy to powiedzenie pojawiło się przez te ptaszyska.
- Nie mam pojęcia, ale od kur chyba się nie wzięło.
Pogrążone w dyskusji obserwujemy konsekwencje tego, że przewodnik pozwolił dzieciakom pozbierać pióra zgubione przez strusie. Teraz zazdrosne gnojki, które zostały bez fantów, przekładają małe, wstrętne łapki przez oczka ogrodzenia i skubią przerośnięte rosoły.
Później oglądałyśmy jeszcze lamy, ale jakoś były obojętne na turystów i nie zamierzały podejść. Może to i lepiej, bo jeśli dobrze pamiętam, to one lubią sobie od czasu do czasu opluć publiczność. Resztę mini ZOO obejrzałyśmy bez ciekawszych przygód. Pałętałyśmy się tam dość długo. Na wejście do tamtejszego pałacu się nie skusiłyśmy. Udałyśmy się więc na stopa, żeby wrócić do domu. Do głównej drogi naginałyśmy z buta. Do Staszowa powiozła nas starsza kobieta. Znów musiałyśmy dojść do drogi wylotowej. Na szczęście stamtąd dojechałyśmy prosto do Łoniowa, gdzie odwiedziłyśmy karczmę. Wszamałyśmy po hamburgerze, popiłyśmy to cudownym pepsi z lodem i już nie głodne poczłapałyśmy na pobliski przystanek, gdzie w niecałą minutę złapałyśmy stopa do Nagnajowa, a stamtąd w końcu do Tarnobrzega.

3 182 czyt.
1078067% 9
DziecieChaosu

DziecieChaosu opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1130 słów i 6205 znaków. ·

Komentarze (6)

 
  • Joan

    Joan 28 kwi 2015

    Dałabyś coś jeszcze, bo czytanie o wielbłądzie przed snem? kurde, sama powinnam teraz pisać. ygh.

  • yzo

    ~yzo · ip:46.112.51.* · 27 kwi 2015

    kiedy można sie spodziewać następnej częśći? może troszkę więcej wątku o Rafale?

  • Marecki54213

    ~Marecki54213 · ip:193.150.121.* · 27 kwi 2015

    Ciekawe czy wrócą do domu w ciąży ???

  • wolna

    wolna 27 kwi 2015

  • :) :)

    ~:) :) · ip:94.40.90.* · 27 kwi 2015

    Z niecierpliwością czekam na kolejną część

  • nk

    ~nk · ip:91.192.123.* · 27 kwi 2015

    Pisz dalej czekam!!!!