Idealnie Nieidealni cz.14

Sobota:

   O siódmej zadzwonił mi w telefonie budzik i niechętnie zwlekłam się z łóżka. Rafał złapał mnie za rękę w ostatniej chwili, nim nieświadomie odsunęłam mu się z zasięgu rąk i prawie umknęłam do kuchni.
- Gdzie mi Kochanie uciekasz? - zapytał zaspanym głosem.
- Za pół godziny przyjdzie po mnie Ania i idziemy na rynek - wyjaśniłam.
   Nastawiłam wodę na kawę i ubrałam się w rzeczy z dnia poprzedniego. Z wyjątkiem majtek oczywiście, bo te zastąpiłam bokserkami Rafała. Niebieskooki również się zaczął ubierać i zanim ja doprowadziłam do ładu włosy i makijaż, a właściwie jego resztki, on nam zaparzył kawę i zrobił kromki z szynką. Uśmiech nie schodził mu z twarzy ani na chwilę. Miałam nadzieję, że wszystkie nasze poranki będą takie ciepłe. Krzątając się i podjadając rozmawialiśmy o planach na dziś.
   Przyjaciółka zjawiła się z pięciominutowym opóźnieniem, co mi dało dodatkową chwilę porannych czułości z Rafałem. Tak jak planowałyśmy z Anką, od razu poszłyśmy szlajać się między stoiskami z ubraniami, rupieciami, obuwiem i jedzeniem. Zabawiłyśmy tam nieco ponad godzinę i poszłyśmy jeszcze na kebaba. W między czasie przyuważyłam, że Gołębica jest chwilami nieobecna duchem, a gdy myślała że nie widzę, przyglądała mi się. Chyba chciała mi coś powiedzieć, ale nie była pewna czy powinna.
- Powiesz wreszcie o co zrobiłaś, czy mam to z Ciebie wydusić? - zapytałam wprost.
- Wcale nie chcesz wiedzieć... Jestem kompletną idiotką!  - zaczęła owijać w bawełnę.
- Mów co zrobiłaś.
- Ja naprawdę jestem głupia jak but - mruknęła.
- No opowiadaj wreszcie - ponagliłam ją.
- Przelizałam się wczoraj z Twoim bratem - wyznała speszona.
- Pierdolisz? - wydusiłam z siebie szczerze zaskoczona.
   Anka? I to z Sebą? Nie mieściło mi się to w głowie. Wydawało mi się, że przyjaciółka świata poza Piotrkiem nie widzi, bo prawie wszędzie łazili razem. Takie papużki nierozłączki się z nich trochę zrobiły.
- Nie wiem jak to się stało, Magda. Po prostu tak wyszło. I szczerze powiedziawszy, dawno nie czułam się tak przyjemnie wolna. Chyba tego nie żałuję.
- Opowiedz od początku - poprosiłam.
- No bo sama wiesz, że Piotrek jest o mnie bardzo zazdrosny. Jak wczoraj wyszliście z Rafałem, to zaczęliśmy się kłócić, bo nie pozwalał mi z nikim oprócz niego tańczyć. Chciałam mu zrobić na złość i specjalnie ciągle tańczyłam z Łysym, Sebą i Kotem. I jakby było tego mało, Kot zamawiał wódkę i piłam równo z nimi. W końcu się tak pożarliśmy, że Piotrek sobie poszedł, a ja zamiast za nim pobiec, zostałam i bawiłam się dalej. Byłam na niego wściekła. Miałam dość tej ciągłej kontroli, podejrzliwości i co raz większych ograniczeń. Zrobił się taki sam jak Marek!* Później wyszłam zapalić z Twoim bratem. Byłam pijana i zaczęłam mu się żalić. Zaproponował mi, że mnie odprowadzi, a ja się zgodziłam. Całą drogę rozmawialiśmy i okazało się że mamy wiele wspólnego. No i jakoś zapomniałam o Piotrku i całym świecie. Później jeszcze siedzieliśmy na placu zabaw i gadaliśmy do ranna. Już dawno tak dobrze mi się z nikim nie gadało. No i później, pod drzwiami klatki schodowej pocałował mnie. Albo ja jego. No nie ważne, ale całowaliśmy się. Później się zmieszałam jak sobie uświadomiłam, że odpierdalam manianę, rzuciłam mu krótkie "cześć" i spieprzyłam jak by mnie sam diabeł gonił!  
- Łał... To nie będziesz już z Piotrkiem? - zapytałam.
- Nie wiem. Nie mam pojęcia jak to wszystko ogarnąć. Tęsknię za nim, ale nie chcę żeby ciągle trzymał mnie w złotej klatce. Kocham go, ale już się duszę tymi ograniczeniami. I nawet nie wiem, jak mam mu powiedzieć, że całowałam się z kimś innym. Potrzebuję od niego trochę odpocząć i sobie to wszystko przemyśleć...
- A co z Sebastianem? - zaciekawiłam się.
- Nie wiem. Nie planowałam tego. Najlepiej będzie jeśli go przeproszę i zapomnimy o całym zdarzeniu.
- Wiesz co? Miałaś rację - stwierdziłam.
- Ale z czym? - zapytała.
- Jesteś głupia! - skwitowałam ze śmiechem.
- Obie jesteśmy głupie gamonice - powiedziała równie wesoło.
***
   Sebastian potwierdził wersję Ani i właściwie on też nie umiał stwierdzić, kto tak na prawdę kogo pocałował. Nie zamierzał pchać się między skłuconą parę, ale oboje za dużo wypili i stało się. Miał również w planach przeproszenie Ani. Właściwie to nie bardzo wiedziałam, co o tym myśleć. Trochę mi było głupio, że pochłonięta swoimi sprawami nie zauważyłam sypiącego się związku przyjaciółki.
   W południe czekała mnie rozmowa z Wojtkiem. Nie miałam pojęcia dlaczego zachowywał się dziwnie i miałam nadzieję, że mi to w końcu wytłumaczy. Wzięłam prysznic i przebrałam się w bokserki i spodenki, bo paradowanie w czarnej sukience pod koniec lipca, mogło skończyć się upieczeniem.
   Wojtas o dwunastej czekał na mnie pod moją klatką schodową. Nerwowo obracał telefon w dłoniach, jakby szukając tam pomocy. Sprawiał wrażenie jakby miał za raz uciec. Na mój widok rozpromienił się i przytulił mnie mocno. Wypytywał co u mnie i jak mi jest z Rafałem, więc mu streściłam, że jest w porządku. Oczywiście bez szczegółów.
- A Ty pogodziłeś się już z Rafałem? - zaciekawiłam się.
- Nie było okazji pogadać - wzruszył ramionami.
- Nie ściemniaj, Wojtas. Powinieneś go przeprosić, bo przecież mnie nie uderzył dla swojego kaprysu, tylko żeby uratować mi życie.
- Wiem, Marta, wiem. Ale myślałem, że więcej już Cię nie zobaczę i po prostu wkurwiłem się na maksa! Nie myślałem wtedy logicznie. Uważałem, że uderzył Cię za mocno i dlatego nie mogłaś się ocknąć...  
- Nooo, ale w końcu mnie nareperowali - uśmiechnęłam się.
- Przepraszam, że nie przyjechałem od razu do szpitala - zasmucił się.
- Nie przepraszaj - znów się uśmiechnęłam.
- Nie mogłem, bałem się usłyszeć, że Ty... No wiesz... Że więcej Cię nie zobaczę - wyznał.
- Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz - zażartowałam.
- Nie rozumiesz, Marta - rzekł zgaszonym głosem.
- Czego nie rozumiem?
- Ja sobie dopiero wtedy uświadomiłem, jaki ze mnie kretyn - powiedział, a ja dalej nie miałam pojęcia, o co mu chodzi.
- Ja to wiedziałam od zawsze, trzeba było się mnie zapytać - siliłam się na żarty, ale jemu wcale nie było do śmiechu.
- Powinnaś coś wiedzieć, a ja przez tyle lat to ukrywałem - niemal wyszeptał.
- To teraz mi powiedz - poprosiłam ciekawa. Cóż to za tajemniszcza czaiły się w duszy Wojtasa?
- Nie pamiętam kiedy dokładnie, ale to się stało chyba jeszcze w pierwszej połowie podstawówki - zaczął, a ja wybuchłam śmiechem.
- Podpierdzieliłeś mi długopis? Albo kanapki? Podkablowałeś mnie do pani? - zaczęłam zgadywać.
- Zakochałem się w Tobie - przerwał mi cicho.
   Mina mi zrzedła. Takiego obrotu spraw się nie spodziewałam. Czekałam na wybuch śmiechu z jego strony, ale nie następował, a Wojtek był wyraźnie zawstydzony. O żeż w mordę i nożem!
- Dlaczego mówisz mi to właśnie teraz? - zapytałam.
- Bo uświadomiłem sobie, że mogłem nie zdążyć Ci tego powiedzieć w ogóle. Bałem się, że mnie wyśmiejesz. Codziennie sobie obiecywałem, że Ci to w końcu powiem, ale zawsze brakowało mi odwagi... - wyznał.
- Kurwa, Wojtek... - szepnęłam. Nic innego nie przychodziło mi do głowy.
- Wiem, jestem idiotą, ale ciągle wydawało mi się, że mam jeszcze mnóstwo czasu, żeby Ci to powiedzieć. Bałem się, że zaczniesz mnie unikać, jak tych półgłówków, co za Tobą latali. Zrozumiem jeśli teraz nie będziesz chciała mnie oglądać.
- Wojtek, Ty na serio jesteś kretynem! - stwierdziłam.
- Tak, to już ustaliliśmy.
- Całą podstawówkę i gimnazjum byłam w Tobie zakochana, ale wtedy traktowałeś mnie jak kolegę, więc mi w liceum przeszło... - przyznałam.
- Pierdolisz!? Jestem aż takim idiotą!? - zapytał z niedowierzaniem, a ja mu pokiwałam smutno głową. - Wiem, że kochasz Romea i że żebym nie wiem co zrobił, nie zostawisz go. Ale nie chcę abyśmy przestali się kumplować - powiedział.
- W porządku. Ale nie mówmy nikomu o tej rozmowie. Niech to zostanie między nami - poprosiłam.
- Miałem zaproponować to samo, bo Romeo by się wkurzał gdybym Cię gdzieś porywał jak dawniej - uśmiechnął się z wyraźną ulgą.
    Poszliśmy później na plac czerwony i żarliśmy lody z budki siedząc na ławce przed fontanną. Atmosfera między nami się rozluźniła i śmialiśmy się, tak jakby chwilę wcześniej nic się nie zdarzyło. Nie wiem jak mogłam być tak ślepa i nie zauważyć, że on mnie kocha. Zawsze miał dla mnie czas, potrafił zrezygnować ze swoich planów, by mi coś przywieźć lub pomóc. Był niemalże na każde moje skinienie i wiecznie gdzieś na siebie wpadaliśmy. Dopiero teraz zrozumiałam, że wcale nie przypadkiem.
   To nie był jednak koniec niespodzianek na dziś. Dwie godziny później Rafał zabrał mnie, o zgrozo!, na basen. Chlapaliśmy się i wygłupialiśmy, a ja się czułam pewnie mając pod stopami twarde dno. W końcu Niebieskooki zaczął mnie uczyć pływać. Pomimo jego namów i argumentów, nie odważyłam się wejść do wody głębiej, niż do szyi. Bałam się diabelnie. Przykre wspomnienia były jeszcze zbyt świeże, a on widząc że byłam bliska paniki, przestał mnie namawiać i poszliśmy do jacuzzi.
    Kiedy wracaliśmy spacerkiem do domu, Niebieskooki oświadczył mi, że w niedzielę, czyli następnego dnia, jesteśmy zaproszeni na obiad do jego rodzinnego domu. Jego rodzice bardzo chcieli mnie poznać, a ja nie wiedzieć czemu miałam złe przeczucia, pomimo iż Rafał zapewniał mnie o ich pozytywnym stosunku do życia i otwartości na świat i ludzi.  
__________________
*Marek - Były chłopak Ani, z którym była parę lat w związku. Zostawił ją dla innej. Była o nim wzmianka na samym początku w trzeciej części "Do zakochania jeden krok".
________
Krótka, ale nie miałam pomysłów na dialogi :) Dziękuję za komentarze i polubienia pod poprzednią częścią :)  
PS: Jak myślicie, czy coś się wydarzy na obiedzie u Rafała rodziców? :D

4 895 czyt.
15123100% 23
DziecieChaosu

DziecieChaosu opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1958 słów i 10352 znaków. ·

Komentarze (6)

 
  • Ksiezniczka25

    Ksiezniczka25 5 lut 2016

    Świetna

  • mysza

    ~mysza · ip:83.26.45.* · 3 lut 2016

    No i kiedy niby kolejna?

  • Wiktor

    ~Wiktor · ip:82.160.125.* · 20 gru 2015

    Witaj!!!. Miłą niespodziankę mi zrobiłaś. Nie myślałem, że dodasz część jeszcze na święta. Ciekawe co wymyślisz na obiedzie u Rafała. Dzięki!!!. Pozdrawiam Wiktor

  • claire

    ~claire · ip:188.146.10.* · 20 gru 2015

    Wiesz, nieważne że krótka. Ważne że jest. Kocham te twoje dialogi. Czasem jak to czytałam to sie cieszyłam do telefonu jak głupia a wszyscy sie na mnie patrzyli i WTF?! fajnie by było jakby Marcie przytrafila się jakaś śmieszna wpadka u rodziców Romea życzę weny i czekam na kolejną

  • MoniQa

    MoniQa 19 gru 2015

    na LOL-u prezenty przed Świętami Dziękuję i pozdrawiam

  • DemonicEagle

    DemonicEagle 19 gru 2015

    Ale niespodzianka, zaskoczyłaś mnie totalnie i to jest cudowne Fajny rozdział ,może i troszkę krótki, ale dużo się w nim dzieje A co do pytania czy coś się wydarzy na obiedzie... to nie mam pojecia, ale fajnie byłoby gdyby coś śmiesznego się stało