Idealnie Nieidealni cz.28

Marta zatrzymała się dobre półtora metra przed Rafałem. Zmierzyła go gniewnym spojrzeniem.  
- Nie powinno Cię tu być – zaczęła bez zbędnych wstępów, a w jej głosie nie było nawet cienia sympatii.
- Wiem Marta, ale zostawiłem coś u Ciebie i bardzo bym chciał to odzyskać – odpowiedział Rafał.
- Nie mam nic twojego oprócz Pana Alkoholika – Marta rozłożyła ręce.
- Kot jest Twój, a ja chcę odzyskać to, co tu posiałem. Może tego nie zauważyłaś, ale jest tu na pewno.
- Powiedz co, to Ci przyniosę.
- Wolę sam to zabrać.
- Kurwa, czego tak dziwnie się zachowujesz? Jak Ci tak zależy, to chodź i weź to sobie, i idź już, bo nie mam siły teraz się z Tobą chandryczyć.
- Oddasz mi to tak po prostu, nie wiedząc nawet co to jest?
- Skoro to jest Twoje, to tak. Zabieraj i narty.
- Jesteś pewna? - dopytywał.
- Chcesz mnie wkurwić na lepszy początek dnia? - zirytowała się.
- Nie Marta. Chcę tylko mieć pewność, że nie masz nic przeciwko temu.
- Nie mam kurwa, zabieraj co zostawiłeś i idź już sobie, bo działasz mi na nerwy.
   Rafał podszedł do Marty na odległość kilku centymetrów i spojrzał jej w oczy. Nie spuściła wzroku, ani nie zmieniła gniewnego wyrazu twarzy, chociaż w środku serce po raz milionowy z uwielbieniem ruchało jej płuco. Miała cholerną ochotę zarzucić mu ręce na szyję i namiętnie pocałować, oddać całą tęsknotę, która jej tak bardzo doskwierała. Zamiast tego, starała się żeby w jej spojrzeniu było jak najwięcej chłodu. Nie mogła mu wybaczyć innej kobiety.
- No to biorę! - rzucił ze swoim cwaniackim uśmieszkiem, który nagle wykwitł mu na ustach.
   Złapał Martę w pół i przerzucił ją sobie przez ramię jak worek ziemniaków z bazaru. Ruszył w kierunku swojego samochodu.
- Co Ty kurwa robisz! Postaw mnie! - krzyknęła Marta bezskutecznie próbując się wyrwać, chociaż tak naprawdę wcale nie miała na to ochoty, bo była ciekawa co wymyślił.
- Pozwoliłaś mi zabrać to, co zostawiłem, a zostawiłem tu całe moje szczęście. Teraz sobie je zabieram, a Ty możesz wierzgać ile chcesz, bo mi pozwoliłaś – wyjaśnił. Marta mogłaby przysiąc, że jego nieodłączny uśmieszek nie zszedł mu z twarzy.
- Jesteś nienormalnym pieprzonym świrem!
- Widziały gały co brały – odparł nadal rozbawiony Rafał.
- Chuja widziały! Postaw mnie natentychmiast!
- Mojego chuja też widziały i całkiem przypadł im do gustu.
- Nienawidzę Cię!!!
- Kochasz mnie kłamczucho.
- Zaraz zrobię Ci kurwa krzywdę!
- A rób nawet dwie – powiedział nadal niezrażony Rafał.
- Ja też Cię zdradziłam idioto!
   Rafał zatrzymał się, zsunął Martę z ramienia i trzymając ją za pupę popatrzył na jej twarz. Marta znieruchomiała i przyjrzała mu się uważnie, ale jego oblicze było bez emocji. Niebieskooki zarzucił ją sobie z powrotem na ramię i ruszył dalej.
- Z palcem się nie liczy – mruknął śmiejąc się pod nosem.
- NIENAWIDZĘ CIĘ!
- Nie umiesz kłamać Kochanie – odpowiedział wesoło.
- Nie kochaniuj mi, bo i tak Cię nienawidzę! - parsknęła.
- A tam, pierdolisz głupoty. Uważaj Skarbie na głowę, bo muszę Cię wpakować do mojej furmanki – powiedział Rafał.
   Z auta wysiadł Gołąbek, rzucił niepewne „cześć Julio” i otworzył Rafałowi drzwi. Niebieskooki oganiając się z wierzgających kończyn Małej Wiedźmy ulokował ją na przednim siedzeniu, przypiął pasami i zatrzasnął drzwi. Nie przejął się trzema chlapami w pysk, które dostał w międzyczasie od Marty.
- To jest pierdolone porwanie! - burknęła, gdy Rafał wsiadł do samochodu i od razu złapał ją z drugiej strony i ponownie zapinał jej pasy, które od razu odpięła, żeby wysiąść.
- Ani nie pierdolone, ani nie porwanie. Sama się zgodziłaś, a teraz marudzisz – odpowiedział Rafał wyjeżdżając z parkingu.
- Zabiję Cię, zobaczysz!
- Niby jak?
- Jebnę łopatą w głupi łeb i zakopię za stodołą! I jeszcze pierdolnę tam jakiegoś głaza, żeby mieć pewność, że nie wyleziesz dopóki robaki nie zrobią swojej roboty!
- Nie masz stodoły.
- Łopaty też kurwa nie, ale i tak to zrobię! Zabieraj ten nędzny przeszczep! - warknęła, gdy Rafał położył rękę na jej kolanie.
   Niebieskooki złapał ją za udo i pociągnął w swoją stronę.
- Co Ty kurwa robisz? - zirytowała się.
- Zabieram ten nędzny przeszczep – wyjaśnił, a ona zrzuciła jego dłoń i odsunęła się od niego jak najdalej.
- Nienawidzę Cię! - warknęła, ale już mniej groźnie, bo śmiech Rafała i milczącego z tyłu Piotrka był zaraźliwy, więc musiała się z całej siły skupiać, żeby nie parsknąć śmiechem. Czuła, że średnio jej to wychodzi.
- Marta? - po chwili ciszę przerwał Gołąbek.
- Nie odzywaj się do mnie, bo Ciebie też nienawidzę.
- Mnie? A za co jeśli mogę wiedzieć? - zdziwił się.
- Nie możesz – ucięła krótko.
   Chłopaki śmiali się pod nosem, a Marta trwała w swojej obrażonej pozie z założonymi rękami i gapiła się w szybę, jakby było tam coś ciekawego. Gołąbek pożegnał się zdawkowo i wysiadł i polazł w tylko sobie znanym kierunku, zostawiając zakochańców samych.
   Rafał po niespełna trzydziestu sekundach ciszy włączył radio i podkręcił głośność. Marcie piosenka totalnie się nie podobała, wręcz drażniła ją. Ściszyła ją od razu, a Rafał podkręcił jeszcze bardziej. Przez dwie minuty ich dłonie na zmianę męczyły pokrętło, aż w końcu oderwało się i zostało w dłoni Rafała. Marta uśmiechnęła się pod nosem na widok miny Rafała.  
- Takie zabawne? - zapytał.  
- No – przyznała krótko, żeby nie parsknąć śmiechem.
- Zepsułaś mi radio i co teraz?
- Jak chcesz to mogę Ci jeszcze samochód porysować, szybę wybić albo lusterka poupierdalać. Do wyboru do koloru – wzruszyła ramionami Mała Wiedźma i utkwiła wzrok w bocznej szybie, by ukryć cień uśmiechu.
- Jaka Ty jesteś pomocna i uczynna – westchnął.
- Polecam się na przyszłość – odpowiedziała wciąż patrząc w szybę.
   Marcie zaczął dzwonić telefon. Popatrzyła na ekran i odebrała.
- Cześć, co tam? - zapytała. Rafał przyglądał się jej kątem oka. - Nie ma mnie w domu i nie wiem za ile będę. No wiem. Byłam już pod blokiem i jakiś nieokrzesany intruz mnie porwał i gdzieś wiezie. W bagażniku. Nie no, żartuję że w bagażniku, ale nie mam pojęcia dokąd mnie ta Łajza wlecze, ani po co. No a któż inny byłby taki mądry? Nie, nie przeszkadzasz. Okej, to jak chcesz. Dobra, to zadzwonię, albo się spiszemy. Nom, papatki – zakończyła rozmowę.
- Z tym bagażnikiem to wcale nie jest taki głupi pomysł – od razu skomentował Rafał.
- Jak Cię twarz swędzi, to zaraz mogę Ci podrapać – burknęła Marta.
- Nie było tematu – wycofał się Rafał. - Kto dzwonił? - zmienił temat.
- A dokąd w ogóle jedziemy? - zignorowała pytanie.
- Do lasu.
- Tak kurwa, chyba zajebać ze trzy metry drzewa, bo grzybów to jeszcze nie ma.
   Niebieskooki parsknął śmiechem.
- Skąd Ty masz takie kreatywne pomysły?
- Z kątowni. Zresztą Ty masz jeszcze głupsze, bo nikt normalny nie porywa ludzi w biały dzień.
- Wolałabyś żebym cię porwał w czarny dzień?
- Wolałabym żebyś mnie wcale nie porywał.
- A co byś chciała zamiast tego?
  Marta spuściła na chwilę wzrok i zamyśliła się.
- Chyba już nic – odparła cicho i bez śladu poprzedniej wesołości.
   Rafał popatrzył na nią i od razu dostrzegł, że radosne iskierki z jej oczu ulotniły się jak kamfora, a ona sama patrzyła w jakiś nieistniejący punkt przed sobą i błądziła gdzieś daleko myślami. Nie przerywał tej ciszy przez dobre dziesięć minut.
- Pamiętasz jak się poznaliśmy? Zaprowadziłaś mnie do domu, a później stałaś naga w mojej wannie i nawet się nie speszyłaś, gdy patrzyłem. Pomyślałem wtedy, że jesteś kompletną wariatką i fajnie było by Cię poznać. Ciągle mi docinałaś i miałaś gdzieś, co o Tobie pomyślę. Chciałem Cię poznać i miło spędzać czas i tylko tyle, jeśli wiesz co mam na myśli.
- Seks, przyjaźń i wygłupy. Żadnych zobowiązań – wtrąciła.
- No właśnie. Szukałem Cię, bo byłaś całkiem inna i niczego nie udawałaś. Waliłaś prosto z mostu. A później jak już zrezygnowałem, to się sama znalazłaś. I z każdym spotkaniem bardziej ciągnęło mnie do Ciebie. Nie mówiłaś za wiele o sobie, nie miałem pojęcia co robisz całymi dniami, ani jak wygląda Twoje życie. Olewałaś mnie na każdym kroku, a ja ciągle knułem jak Ci delikatnie powiedzieć, że chcę Cię poznać. I w końcu wykminiłem ten wypad do Golejowa. I to tam sobie uświadomiłem, że nie chcę żadnego pierdolonego układu. Chciałem znać każdą minutę Twojego życia, wiedzieć o czym myślisz, być blisko Ciebie i skurwysyńsko pragnąłem, żebyś była tylko moja i niczyja inna. Chuj mnie strzelał jak patrzyłaś na innych kolesi, albo oni na Ciebie. Bałem się tego, ale nie potrafiłem, ani nie chciałem się z tego wycofywać.
- Do czego zmierzasz?
- Chyba do tego, że nie chce mi się żyć. Tak po prostu, nie chce mi się kurwa bez Ciebie żyć. Nie chce mi się rano wstawać, pracować, jeść, ani nawet kiwnąć palcem. Wszystko jest nijakie i chujowe w porównaniu do tego, co było między nami. Nie umiem Ci udowodnić, że w żaden sposób Cię nie zdradziłem, nie pisałem z innymi i nie szukałem lepiej. Nie wiem dokąd teraz jedziemy, chciałem tylko z Tobą porozmawiać, żebyś mi nigdzie nie uciekła. Zrobię dla Ciebie wszystko, co tylko chcesz. Dosłownie wszystko, żeby Cię tylko odzyskać. Kocham Cię jak nigdy nikogo i będę kochał. Jestem prawie tak popierdolony jak Ty, ale nie ślepy i wiem, że Ty mnie też kochasz.
- Nie powiesz nic? - zapytał niepewnie.
   Marta milczała. Nadal tkwiła ze wzrokiem wbitym w deskę rozdzielczą i biła się z myślami. Jej twarz leciutko się zarumieniła. W końcu spojrzała na Niebieskookiego.
- Mógłbyś mnie odwieźć już do domu? - poprosiła cicho.
  Niebieskooki skinął głową, bo słowa nie chciały mu przejść przez gardło. Nie wiadomo skąd pojawiła się tam podejrzanie wielka gula. Nie miał już więcej pomysłów w zanadrzu, więc nawrócił w pierwszym nadającym się do tego miejscu. Resztę drogi spędzili nie zamieniając ani jednego słowa.


-------------------------
Surprise!!! (czy jak to się tam pisze :D )
Cześć Kochani moi <3 Nie dość że jestem na bakier z czytaniem, to jeszcze z pisaniem, ale jakoś dziś mnie troszkę wena naszła :P Ech, przepraszam Was, że tak długo nic nie dodawałam, ale nie mam ostatnio na nic czasu, a i humor jakoś nie dopisywał :( W każdym razie dziś postanowiłam Wam zrobić niespodziankę i oto kolejna część przygód moich świrów :D Mam nadzieję, że się wam podobała :D Zachęcam do komentowania :) Mam nadzieję, że większość z was wciąż mnie czyta :) Dziękuję za cierpliwość i mam nadzieję, że wakacje minęły wam cudownie i wesoło :) :* Pozdrawiam :*:*:*

2 651 czyt.
21157100% 33
DziecieChaosu

DziecieChaosu opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2068 słów i 11118 znaków. ·

Komentarze (9)

 
  • Aka

    ~Aka · ip:193.17.174.* · 14 paź 2016

    Czekamyyyy

  • ansik

    ansik 28 wrz 2016

    Dobre, nawet b. dobre kiedy będzie kolejna część ?

  • Czekoladowytorcik

    Czekoladowytorcik 15 wrz 2016

    Cudo! Cudo! Cudo! ;P naprawdę warto było czekać ;P kocham te ich docinki ;P czekam na C.d. tylko gdybyś dodała szybciej :> ...

  • nacpanapowietrzem

    nacpanapowietrzem 15 wrz 2016

    Bogini opowiadań Uwielbiam Cię rozdział jak zawsze miodzio

  • mariplosa

    mariplosa 15 wrz 2016

    Zajebiste No warto bylo czekać!!!

  • black

    ~black · ip:37.47.6.* · 15 wrz 2016

    Warto czekać

  • Beno1

    ~Beno1 · ip:195.117.142.* · 15 wrz 2016

    no w końcu !!!!!!!!!!!!, czy teraz też karzesz tak długo czekać ?

  • Wiktor

    ~Wiktor · ip:82.160.125.* · 14 wrz 2016

    Witaj. Jakie wakacje?. Zgredom się nie należą. Dlaczego takie krótkie grrrr. Dzięki wielkie za część. Pozdrawiam Wiktor

  • DemonicEagle

    DemonicEagle 14 wrz 2016

    Niespodzianka się udała Bardzo,bardzo fajna część,ale za zakończenie w takim momencie,jestem zły, no doborze nie jestem,ale chcę jak najszybciej ciąg dalszy