Idealnie Nieidealni cz.6

Miesiąc później. Początek drugiej połowy lipca, sobota:

Cały miesiąc zlał mi się w jedną, wielką, gównianą, szarą całość. Każdy dzień był podobny do poprzedniego. Nie pamiętam szczegółów pojedynczych dni. Ciągle mam wrażenie, że wszystko dzieje się gdzieś obok i mnie nie dotyczy. Zaczęłam częściej chodzić w sukienkach, a nawet balerinach. Jakoś tak żeby poczuć się trochę atrakcyjnej. Moje włosy są częściej rozpuszczone, a paznokcie pomalowane. Coś się we mnie zmieniło. Grono moich znajomych się szeroko poszerzyło, a ja jestem bardziej samotna niż kiedykolwiek wcześniej. Jestem cholernie zmęczona udawaniem, że nic się nie stało i że jestem szczęśliwa. Idąc gdziekolwiek wypatruję twarzy Niebieskookiego, bo chociaż to niedorzeczne, mam nadzieję go znów zobaczyć. Wielokrotnie pałętam się po mieście bez celu, bo nie mogę znieść siedzenia w domu. W słońcu, wietrze, deszczu, mroku, wszystko jedno. Aby tylko nie bić się samej z myślami. W pierwszym tygodniu dwukrotnie spotkałam Rafała. Niestety później już nie. Za pierwszym razem w knajpie, gdzie wymieniliśmy się tylko kilkoma zdaniami, a później go spławiłam i każde siedziało w swoim towarzystwie. Myślałam że dostanę apopleksji z radości, że go widzę. Był już dobrze pijany i wyglądał jakoś inaczej. Bynajmniej nie mam na myśli jego kilkudniowego zarostu, który dodał mu uroku. Nie potrafię powiedzieć konkretnie co się w nim zmieniło, bo był niby taki sam, ale jednak był jakiś inny. Nie chciałam się rozwyć przy znajomych, więc celowo usiadłam do niego plecami, żeby nie pożerać go wzrokiem. Czułam, że na mnie ciągle patrzył i cholernie mnie to cieszyło. Za drugim razem, to było nad zalewem. On mnie nie widział, ale ja go owszem. Grał w wodzie w piłkę z chłopakami, których nie znam. Siedziałam i się gapiłam z daleka na jego piękne, półnagie ciało. Później przyszły do nich jakieś laski i myślałam, że mnie szlak z zazdrości trafi. Oby się za samo patrzenie na niego, głupie suki smażyły w piekle. Albo niech je chociaż słońce poparzy.
O trzeciej nad ranem przyjechał Sebastian. Miał być wcześniej, ale coś mu wypadło. Dobrze że nie dysk z kręgosłupa. Był zmęczony drogą, więc tylko się wyściskaliśmy jak stare baby, chwilę pogadaliśmy o przebiegu jego drogi i teraz tnie komara na materacu, a ja z nudów surfuję po internetach. Nic ciekawego tam jednak nie znajduję, więc kładę się na łóżku i w świetle nocnej lampki, biorę się za czytanie książki. W końcu powieki zaczynają mi opadać i pogrążam się we śnie.
Ktoś terroryzuje mnie dzwonkiem. Podnoszę się niechętnie, starając się nie obudzić Sebka. Owijam się cienkim, bawełnianym szlafrokiem, bo zasnęłam w staniku i spodenkach. Co za debil! Dzwoni i dzwoni jakby się paliło. Dzicz kuźwa, dzicz. Może to Rafał? Moje ruchy od razu stają się szybsze. Ładuję do suchych ust miętową orbitkę, przeczesuję palcami poczochrane włosy, przemywam w łazience twarz wodą i idę otworzyć. No i totalny zonk. Robię głupią, zdziwioną minę. Każdego bym się spodziewała, ale nie tej osoby. Czarne, idealnie proste włosy z malutkim, jasnym odrostem opadają na ramiona zakryte białą koszulką z logiem rockowego lub metalowego zespołu. Dżinsowe spodenki z podarciami odsłaniają lekko opalone nogi. Na stopach ma czarne glany z zielonymi sznurówkami. Makijaż ma niezbyt mocny. Uszy zdobi masa kolczyków, a ciało pokryte ma fajnymi tatuażami. Rozgniewane oczy lustrują mnie od stup, po czubek głowy.  
- Co ty sobie kurwa wyobrażasz!? - warczy podniesionym głosem zamiast powitania.
- Tak to Ty sobie do koleżanek szczekaj - odpowiadam spokojnie.
Po prostu zatrzaskuję z powrotem drzwi przed nosem Magdy. Co ta krowa sobie wyobraża!? Ludzie, kultury trochę! Znowu terroryzuje mi dzwonek i wali w drzwi. Bić mnie przyszła, czy ki szlak? Uuuła! Tak się boję że ledwo stoję. Przyjaciół na zimę szuka? A ja się martwiłam, czy to aby ja czasem schizofrenii nie mam. Na jej miejscu już bym sobie miejsce u dobrego psychiatry zaklepywała. Otwieram drzwi z powrotem. Patrzy na mnie wrogo.
- Czego dusza pragnie? - mówię pozornie spokojnym głosem, ale mam ochotę ją strzelić w japę.
- Możesz mi wyjaśnić, co ty kurwa odpierdalasz!? - warczy na mnie.
- Jak tylko mi wyjaśnisz, co Ty odpierdalasz - mówię celowo pozbawionym emocji głosem żeby ją wkurzyć tak, jak ona irytuje mnie. Magda oczami ciska gromy.
- Ja? - Unosi brwi zdziwiona. Rzeczywiście mówię dziwne rzeczy. Ech...
- Nie, Sierotka Marysia. Ja cię zdarłam z łóżka i wydzieram się jak debil, nie podając powodu? - kontynuuję.
- Dobra, pogadajmy normalnie - mówi już spokojniej, chociaż widzę że jest wściekła.
- Wejdź, bo sąsiedzi mają za długie uszy - wpuszczam ją w moje skromne progi i siadamy w kuchni. Przytarguję sobie krzesło, które wciąż stało w sypialni, bo mam tylko dwa. Mam nadzieję że koteł mi wybaczy tę pobudkę i grabież. Wyciągam sok z lodówki, nalewam do dwóch szklanek i jedną jej podaję. Kurna, ale błyszczę kulturą. Pani Krysia z dołu, byłaby dumna. Żreć jej nic nie dam, bo mam pustą lodówkę. Znaczy z żarciem Pana Alkoholika, ale raczej na takie specyfiki by się nie skusiła. No i produktami na śniadanie dla mnie i brata, ale nie zamierzam jej proponować swojej porcji. Poza tym i tak dobrze wygląda. Nie wiem po co dźwigałam to krzesło z pokoju, skoro i tak stoję oparta o szafkę.
- To co cię do mnie sprowadza? - pytam spokojnie, chociaż muszę przyznać, że jestem cholernie ciekawa.
- Musiałaś się nim bawić? - odpowiada pytaniem. Więc jednak chodzi o Niebieskookiego. Za raz, ale że JA nim!?
- Kim? - tnę głupa, żeby czasem nie wyjść z wprawy.
- Sierotką Marysią - wznosi oczy do nieba. No proszę. Pyskata tak samo jak Rafał.
- Podaj mi chociaż jeden powód, dlaczego miałabym Ci się z czegokolwiek tłumaczyć?
- Wystarczy taki że ON leży w domu najebany jak świnia, płacze i prawie nie trzeźwieje odkąd go zostawiłaś!? - mówi normalnie, ale wkłada w te słowa tyle jadu, ile tylko wściekła kobieta potrafi. I trafia w czuły punkt. Zatyka mnie. Czuję się jakby mi zajebała w twyrz. Czyżby olał pracę!? Pije tak przeze mnie!? Odruchowo zaczynam się bronić.
- To nie mój problem - mówię znów tym upierdliwym głosem, chociaż serce mi się kroi. Ja go tak skrzywdziłam!? Ale że ja? JA???
- Wiesz, myślałam że jesteś w porządku i że znalazł w końcu fajną dziewczynę. Ale ty jesteś pierdoloną zimną suką. Mam nadzieję że jesteś z siebie kurwa dumna - syczy i wstaje. Już ma iść do wyjścia, ale nagle ją wmurowuje.
W tym momencie do kuchni wchodzi Sebastian, w samych bokserkach i z Panem Alkoholikiem w łapie. Kopara Magdzie opada. Brat lustruje ją całą, zatrzymując wzrok na chwilę na jaj cyckach. Samce! Wyciąga mi z ręki sok, wypija i oddaje pustą szklankę. Ot, cały on.
- Cześć. Drzecie się jak stare gacie na wietrze, nawet pospać nie dacie - mruczy z dezaprobatą, przejeżdża ręką po włosach i równocześnie szeroko ziewa. - Sebastian - mówi z uśmiechem i podaje rękę Magdzie.
Dziewczyna piorunuje go wzrokiem i przenosi mordercze spojrzenie na mnie.
- Ty pieprzona kurwo! Szybko sobie znalazłaś nowego! - wykrzykuje, odpycha nic nierozumiejącego Sebka i wychodzi trzaskając za sobą drzwiami.
Patrzymy z bratem na siebie i wybuchamy szczerym śmiechem. On mnie zna i wie że jestem równie wrażliwa jak on - jak nie bardziej, więc zawód dziwki mogę sobie darować, bo po prostu się do tego nie nadaję. To było tak niedorzeczne, że aż śmieszne.
- Co to kurwa w ogóle było? - mówię ze śmiechem do brata i zakładam włosy za uszy.
- Tajfun - podsumowuje wesoło Seba. - Kto to?
- Długa historia - odpowiadam nagle poważniejąc.
- Mamy czas - wzrusza ramionami.
- Na trzeźwo nie da rady - wzdycham wymijająco.
A Sebastian nie naciska. Nalewa kotełowi mleka i siada na krześle, które jeszcze chwilkę temu zajmowała Magda. Ja robię śniadanie, a brat pali czerwoną Nevadę przy otwartym oknie. Nie lubię, gdy ktoś dymi w moim mieszkaniu, ale akurat gdy robi to on, nie przeszkadza mi to. To takie, hm... swojskie.
Gdy Magda powiedziała mi o opłakanym stanie "mojego" debila, miałam ochotę biec do niego i z nim pogadać. Ale nie zrobiłam tego, bo jestem zasranym tchórzem. Co bym mu powiedziała? Wybacz, kłamałam? Kocham Cię jak diabli, tylko nie chcę być ruchana na zmianę z innymi? Losie, skąd ta laska w ogóle wie, gdzie mieszkam!? I co jej do tego? Żalił się jej!? Może kocha go tak bardzo jak ja i dlatego się o niego martwi? To jego była? Przyjaciółka? Druga laska? Cholera. Mogłam zapytać. W jednym miała rację. Bywam zimną suką. To co zrobiłam przed laty Danielowi świadczy o tym najlepiej.
Poznaliśmy się na z grillu u Wojtka. Byłam cholernie samotna, pyskata i wiecznie nawalona jak stodoła. A on był wesoły, ciepły i opiekuńczy. Rozumieliśmy się bez słów. Czułam się przy nim kochana, potrzebna i wyjątkowa. Facet ideał. No może i miał tam parę wad i dziwactw, ale kto ich w końcu nie ma. Myślałam że go kocham, więc chodziłam szczęśliwa jak diabli i ciągle go o tym zapewniałam. Kwiatki, serduszka i motylki. Wszystko super. Tylko że to nie była miłość. Nie zdawałam sobie sprawy, że to tylko ucieczka przed samotnością. Klapki z oczu opadły w końcu, a ja nie wiedziałam co się stało. Hop siup i go nie kocham. Dopiero teraz, po latach, rozumiem, że to nie uczucia zdechły. Ich tam nigdy nie było. Skrzywdziłam niepotrzebnie kolesia, który chciał mi nieba przychylić. Kuźwa, biedny Daniel. Gdy się wtedy zwinął z osiemnastki Wojtka, naprawdę poczułam się podle. Jak oszust. Szkoda że czasu nie da się cofnąć... Jeśli Daniel czuł to, co ja teraz, to jestem pierdoloną królową lodu. Teraz już nie mam wątpliwości że kocham Rafała. Mam swoje życie, pracę, przyjaciół i codziennie coś na nudę się znajdzie. Pragnę Rafała całą sobą, bo on sprawia że te małe, pozornie nic nieznaczące rzeczy stają się wyjątkowe. Chcę żeby był obok. Tylko tyle i aż tyle. Ktoś kiedyś powiedział że "miłość to najgorsze skurwysyństwo, jakie wylazło z puszki Pandory." Już rozumiem czemu. Czuję jak do oczu napływają mi łzy. Dlaczego to wszystko musi być takie trudne!?
- Ej, pytałem o coś - wyrywa mnie z myśli Sebastian.  
- Powtórz, zamyśliłam się - uśmiecham się do niego.
- Pytałem czy masz kawę. O kim tak myślałaś? - patrzy na mnie podejrzliwie i stawia przede mną kubek cappuccino.
Nawet nie zauważyłam kiedy je stworzył. Jeju! Ale odleciałam myślami. Biorę cudowny, życiodajny napój do ręki i zaczynam mu wszystko opowiadać. Zdradzam mu dużo więcej szczegółów niż mojej przyjaciółce. Właściwie omijam tylko erotykę. Łzy płyną nieprzerwanie z moich oczu, momentami się śmieję lub szlocham. A Sebastian mnie przytula, słucha i mi nie przerywa, chyba że akurat wspominam coś śmiesznego, to wtrąca coś od siebie. Podczas opowiadania mu moich dziejów, wypijam trzy cappuccina i wypalam pół paczki papierosów. Kiedy kończę, czuję ogromną ulgę, że w końcu to z siebie wyrzuciłam. I wiem że moje sekrety zostaną bezpieczne między nami. Nigdy jeszcze się nie zdarzyło, żeby któreś z nas wypaplało tajemnicę drugiego, nawet gdy toczyliśmy wojny. Są granice, których się nie przekracza.
- Jesteście równie pojebani - podsumowuje wesoło Sebastian. - Młoda, jeśli facet kupuje Ci kwiaty, pokazuje swój świat, opiekuje się Tobą, nosi publicznie na rękach, zapoznaje ze swoimi przyjaciółmi i robi wszystko, żebyś się jak najlepiej przy nim czuła, to nie po to, żeby Cię wyruchać i za kilka dni zostawić. Jeśli chodzi o tą całą Mariolę, to masz rację i nie masz racji. Normalna dziewczyna w gniewie, jebnie ci w oczy najgorszą prawdą. Za to dziwka, która chce ukryć swoje grzechy, oczerni każdego dookoła, wyciągnie wszystkie plotki, dołoży swoje i już jesteś czarniejsza niż ona. Pogadaj o tym z nim. Ja na jego miejscu za szlaka bym nie doszedł o chuj ci chodzi. Jeśli jest tylko takim... hm... taką męską dziwką, to cię oleje i tyle. Pokrzyczycie trochę na siebie i po sprawie. Pounikasz go trochę, popłaczesz i zapomnisz. Ale jeśli wbrew wszystkiemu to tylko plotki i domysły, Twoje i Anki, to jesteś głupia jak but - uśmiecha się.
- Nigdy za mądra nie byłam - wzruszam ramionami, ale też się do niego cieszę.
- A no nie - kręci wesoło głową i obrywa ode mnie z pięści w przedramię, ale nie mocno. Za to mocno sobie oddaje. Ot, cały Seba.
- Ała! Urwałeś mi rękę! - warczę do niego i oddaję sobie, ale zaciesz wciąż gości na mojej twarzy.
- Tą rękę? - poprawia mi, a ja zdzielam go otwartą dłonią przez łeb i śmiejemy się sami z siebie rozmasowując bolące kończyny. Znowu będę mieć siniaka, ale jakoś mi to nie przeszkadza. To jest takie typowo nasze.
- My to nigdy nie dorośniemy - śmieję się z nim i poważnieję po chwili. - Najbardziej martwi mnie ta cała Magda - mówię smutno i znów zbiera mi się na płacz.
- To zapytaj go o nią - wzrusza ramionami, a ja cholernie się boję tego, co mogę usłyszeć od Rafała.
Pytam Sebę co u niego, żeby zmienić temat. Nie ma stałej dziewczyny, bo zbyt mało czasu spędza w Polsce. Niby z jedną są fazy motki, ale na razie nic poważnego. Opowiada o pracy, wygłupach z kolegami, imprezach, życiu w Warszawie, pobycie nad morzem i za granicą.
- A co u Natalii? - pyta o naszą młodszą siostrę.
- Nie wiem i jakoś mnie to nie interesuje - krzywię się.
- Czemu?
- Bo nie ma dżemu.
- Poważnie pytam.
- Poważnie, to się w grobie leży. Znalazła sobie jakiegoś przydupasa i zrobiła się nielitosiernie wredna. Piją, ćpają i zdradzają się co chwilę. Ja tam nie wnikam w tą ich wielką love, bo kto by się z nimi nie zadał, to za raz ma problemy. Mnie to nie potrzebne. Tłumaczyłam jej że będzie tego żałować, ale sam wiesz, że ona wie zawsze wszystko najlepiej.
- O cholera. To nieźle się bawi.
- Jej sprawa. Dorosła jest.
- A mi mówiła że u niej wszystko w porządku.
- Bo dla niej TO jest w porządku.
Rozmowę przerywa nam dźwięk domofonu. Podnoszę słuchawkę.
- Proszę?
- Cześć Marta. Możemy pogadać? - słyszę niepewny, znajomy głos, ale dopiero po chwili uświadamiam sobie do kogo należy. Jestem trochę zdziwiona tą niespodziewaną wizytą.  
- Cześć, tak jasne. Wejdź. Drugie piętro, białe drzwi. Trafisz?
- Znajdę - odpowiada. Otwieram mu klatkowe drzwi i patrzę na Sebę.
- Kto to? - pyta.
- Kolega chce pogadać.
- To nie będę przeszkadzał i się przejdę do Natki - oznajmia i idzie do sypialni. Przemywam twarz pod kuchennym kranem, żeby zmyć pozostałości łez. Rozlega się dźwięk dzwonka i wpuszczam chłopaka mojej Ani do środka.
- Siema, nie przeszkadzam? - pyta Pan Gołąbek.
- Nie, chodź do kuchni - odpowiadam i prowadzę go do pomieszczenia bez drzwi.
- Stało się coś? - pytam niepewnie.
- Nie, przynajmniej nie ostatnio - uśmiecha się lekko.
- Więc cóż Cię sprowadza do mojego Drekmore?
- Sprawa dotyczy Księciunia - znów się uśmiecha.
- On Cię przysłał? - patrzę na niego podejrzliwie.
- Nie, on nie wie że tu jestem i wolałbym, żeby tak zostało.
- Skoro tak ładnie prosisz - wznoszę oczy ku niebu z głupim uśmieszkiem.
Z sypialni wyłania się Sebastian i faceci się mierzą wzrokiem. Przedstawiam ich sobie i tłumaczę Sebie, gdzie mieszka Natalia. Piotrek patrzy na niego wrogo, ale brat go ignoruje i wychodzi.
- To Twój nowy chłopak? - jego głos stał się zimny i ostry.
- Nie, stary wyprany w Perwolu - przewracam oczami. - To mój brat.
- Brat!? - robi zdziwioną minę.
- No brat, nawet rodzony - wzruszam ramionami.
- Nie wiedziałem, że masz brata.
- Mam jeszcze siostrę, ale chyba nie w tej sprawie przybyłeś?
- A no nie. Chciałem Cię prosić, żebyś porozmawiała z Rafałem.
- Nie mam o czym - mówię obojętnie.
- Marta, kurwa, on jest ciągle najebany. Wylali go z roboty, ze wszystkimi jest skłócony i w ogóle tylko ciągle chleje, albo siedzi w domu, właściwie teraz już bardziej melinie, i płacze. Totalnie się od wszystkich odciął. Pogadaj z nim, kurwa, proszę Cię.
- I co to zmieni, że z nim porozmawiam?
- Bo on szaleje bez Ciebie. Kocha Cię na zabój i nie wie czemu odeszłaś. Zresztą nikt nie wie.
- To niech go któraś z jego zabawek pocieszy. Ma ich na pęczki. Sam powiedział, że woli się bawić - odpowiadam zirytowana. Moje usta zaciskają się w kreskę.
- Co!? - Znów się dziwi.
- To co słyszałeś. Powiedział mi że nie chce stabilizacji.
- Kurwa Marta, on się nigdy nikim nie bawił - patrzy na mnie jakbym była opóźniona w rozwoju.
- A te wszystkie laski, o których każdy mówi? Też sobie wymyślili? -  
- Ja pierdolę, dziewczyno! Weź nie słuchaj tych idiotów. Ktoś Ci głupot napierdolił, a Ty niepotrzebnie w to wierzysz. Posłuchaj mnie - położył dłonie na moich ramionach, co było dla mnie bardzo nie komfortowe, bo cholernie nie lubię jak mnie ktoś dotyka. Mimo to, pozwoliłam mu je tam trzymać. Spokojnie, to tylko dłonie na ramionach. Wzięłam jak najdyskretniej głęboki oddech na opanowanie nerwów. - Rafał zawsze był cholernie uczuciowy. Łatwo się zauracza, ale zawsze interesowały go tylko poważne związki. Owszem, miał sporo kobiet, ale to była seria rozczarowań i pomyłek, a nie "zabawek" - ostanie słowo wymówił z obrzydzeniem.
- To dlaczego każdy twierdzi inaczej?
- Jezuuu... Posłuchaj. Bo jak facet się rozczaruję, to nie płacze kolegom: "Łolaboga! Była taka ładna, że się zakochałem! Ale tak pojebana, że w tydzień mi przeszło!" - śmiesznie imituje babski głos. - Lepiej się pochwalić że się zaliczyło i wtedy wychodzi się z twarzą. Tak samo jak laska zostawia faceta, to nie ma: "O ja biedny, zostawiła mnie! Kuźwa, po tygodniu! Nie przeżyję." Zaliczyłem i tyle. Rafał nigdy nie pokazywał jak go takie suki raniły. Tylko udaje twardego. Jego słynne podboje, to poszukiwanie zrozumienia i miłości. Rozumiesz?
- Nie wciskaj mi że nigdy nie sypia z laskami, na których mu nie zależy - bronię się.
- No ja pierdole... Marta, to jest facet. Jak nie ma swojej panny, a chce mu się pieprzyć i laska sama się pcha do łóżka, to ma żyć w celibacie? Daj spokój. On Cię kocha. Pogadaj z nim, proszę Cię.
- Cholera, nie mogłeś mi tego wszystkiego wcześniej powiedzieć?
- A nie mogłaś go sama zapytać? - odpowiada pytaniem.
- Dobra, porozmawiam z nim, ale pod jednym warunkiem - uśmiecham się tajemniczo.  
- Jakim? - patrzy na mnie zaciekawiony.  
- Przyjechałeś autem?
- No tak.
- To mnie zawieziesz po zakupy, zrobię szybki obiad i pójdę z nim pogadać - szczerzę się do niego, a on zaczyna się śmiać i czochra mi włosy.
- Nie ma najmniejszego problemu, panno Kapulet.


_____
Dziękuję kochani za motywujące komentarze :) jak dobrze pójdzie, to dodam kolejną część jutro ;) a jak nie, to dodam gdy tylko stworzę :P

2 936 czyt.
11995100% 17
DziecieChaosu

DziecieChaosu opublikowała opowiadanie , aktualizowała 1 lip 2015 w kategorii miłosne, użyła 3584 słów i 19359 znaków. ·

Komentarze (13)

 
  • DziecieChaosu

    DziecieChaosu 2 lip 2015

    Ojej ile miłych słów Kochani dziękuję wszystkim nie wiem za ile dodam następną część, ale na pewno dzisiaj, skoro tak ładnie prosicie

  • madaia0702

    ~madaia0702 · ip:77.65.25.* · 2 lip 2015

    cudowne czekam jak najszybciej na kolejną część

  • mysza

    ~mysza · ip:83.30.105.* · 2 lip 2015

    Tak, tak, tak!! Jak ja się cieszę, że ze sobą pogadają. Moje serce krwawi na myśl o tym jak on cierpi. To będzie niewątpliwie bardzo trudna rozmowa ale powinni porozmawiać i wszystko sobie wyjaśnić. Mam nadzieje, że ułoży się między nimi. Para idelana-dla siebie Czekam na kolejne i błagam, napisz szybciutko

  • xxyz

    ~xxyz · ip:83.0.165.* · 2 lip 2015

    Dodaj proszę jak najszybciej cd czeka ich naprawdę trudna rozmowa... nie mogę się doczekać następnej części.

  • madziax

    madziax 2 lip 2015

    Super nie moge sie doczekac ich rozmowy

  • liśka

    ~liśka · ip:185.35.198.* · 2 lip 2015

    Ostatnio kiedy widze kolejna czesc to japa sama mi sie cieszy nie mg sie doczekac juz ich rozmowy...

  • Faith

    Faith 2 lip 2015

    Supcio

  • nelka

    ~nelka · ip:79.185.170.* · 2 lip 2015

    Jeju jakie super niech w końcu się z nim zobaczy

  • ala12345

    ~ala12345 · ip:77.45.24.* · 2 lip 2015

    oby dzisiaj )

  • Nata208

    Nata208 2 lip 2015

    Super mam nadzieje że ukarze się jutro życzę weny

  • Paulaaa

    ~Paulaaa · ip:94.40.90.* · 2 lip 2015

    Mam nadzieję, że uda ci się dodać kolejną część dzisiaj

  • Malutka

    ~Malutka · ip:83.18.213.* · 2 lip 2015

    Istne cudo! niesamowicie piszesz

  • yzo

    ~yzo · ip:46.112.83.* · 2 lip 2015

    łiii, ale sie ciesz że w końcu pogadają ciekawa rozmowa przed nimi