Miłosna pułapka cz.20

Mając nadzieję, że nie zobaczył w jej oczach bólu, odeszła od niego.
Gdy przedostatni klienci opuszczali kafejkę, Anastazja siedziała na krześle, przy barem, odrabiając pracę domową z matematyki. Miała szczęście, że na lekcji dodatkowej, przed ich kłótnią, wraz z Sebastianem, przerobili ten temat, dlatego też łatwo i sprawie szło jej rozwiązywanie zadań. Niestety jej myśli uciekły do adresu, który znalazła w internecie, ale sama bała się go sprawdzić. Wcześniej chciała poprosić o pomoc Kamińskiego, ale po dzisiejszej sytuacji, wiedziała, że tego nie zrobi. Chęć poznania brata była prawie tak samo duża, jak ból w oczach matki dziewczyny, gdy oglądała zdjęcie swojego synka, które zrobiła mu tuż po porodzie. Była to jedyna fotografia jej synka, zanim postanowiła go oddać. Oczywiście siedemnastolatka wzięła pod uwagę fakt, że chłopak nie będzie chciał poznać kobiety, która wydała go na świat i oddała do adopcji, kiedy on nawet nie zdążył zapamiętać jej twarzy. Nie powiedziała matce o adresie znalezionym w internecie, nie chcąc, aby łudziła się nadaremnie. Jednak w głębi serca dziewczynie tliła się iskierka nadziei, iż jej brat będzie ciekaw powodu, dla którego kobieta postąpiła tak, a nie inaczej.
Zamknęła zeszyt z niedokończonym zadaniem, chowając go do plecaka. Była tak bardzo zmęczona dzisiejszym dniem, że oczy same jej się zamykały. Zmusiła się do wstania z krzesełka i pójścia do pokoju dla personelu. Nie zastała tam nikogo więc szybko zdjęła z siebie ubranie robocze, odkładając je na swoje miejsce, którym był wieszak stojący w rogu pokoju, a w jej dłoni pojawiła się kurtka, którą postanowiła założyć dopiero, gdy Julia będzie gotowa do wyjścia, bo jak dostrzegła, jeszcze przyjaciółka nie zdążyła się przebrać. Z powrotem pojawiła się na sali, na której nie było już żądnych klientów, a tabliczkach na drzwiach, oznajmiała, że lokal jest już zamknięty.
Brunetka siedziała przy jednym ze stolików z dłońmi na twarzy, myśląc nad czymś gorączkowo, o czym świadczyło nerwowe tupanie nóg pod stołem. Nastka usiadła na przeciwko, pytając z troską w głosie, pomimo iż przyjaciółka cały dzień nie odezwała się do niej słowem.
- Co jest?- Spojrzenie, które rzuciła jej Julia, było tak ostre, że spokojnie mogłoby ją zabić na miejscu. A przynajmniej nieźle poharatać.
- A co ma być? Idę na randkę z Tadkiem, bo zostałam do tego zmuszona. Uległam pieprzonej presji grupy!- Ostatnie zdanie wypowiedziała głośniej, wymachując rękami, oznajmiając tym samym swoje oburzenie całą sytuacją. Nie pomyślała, że mężczyzna mógł to usłyszeć.
Nastka przyglądała się jej uważnie, po czym powiedziała wolno, z namysłem.
- Zachowujesz się jak nastolatka, a doskonale wiesz, że nią nie jesteś.- Na twarzy Julii pojawiła się uraza, ale nastolatka kontynuowała spokojnie, z rękami skrzyżowanymi na piersiach.- Mogłaś mu odmówić, tak jak to zawsze robiłaś, ja nie widzę w tym problemu.
- Ale wyszłabym na sukę.- Zaoponowała od razu, kładąc głowę na stole. Szatynka nachyliła się bardziej do przodu, ręce wciąż trzymając na piersiach.
- Wyjdziesz na jeszcze większą jeśli nie dotrzymasz danego mu słowa.- Wyprostowała się.- Zresztą, moja stara Panno, nie chcę nic mówić, ale doskonale wiesz, co on do Ciebie czuje, więc ja na Twoim miejscu już dawno bym się zgodziła na tę randkę. A nuż, coś się wydarzy na niej i Ci się spodoba? A jeśli nie, to chociaż będziesz miała argument żeby odmówić mu następnej.
Na twarzy Julii pojawił się wyraz skupienia by zaraz potem mógł je zastąpić skrzywienie, gdy mówiła.
- Nienawidzę, kiedy masz rację, małpo.
- Przecież i tak wiem, że mnie za to kochasz.- Uśmiechnęła się szeroko. Siedziały kilka chwil w ciszy, gdy Anastazja ponownie zabrała głos.- Widziałaś...- Nie było dane jej dokończyć.
- Poszedł wynieść śmieci.- Widząc ściągnięte brwi przyjaciółki, zapytała lekko zaskoczona.- No co? To nie jest jakieś ciężkie zajęcie, a ja przynajmniej nie muszę cały czas patrzeć na jego gębę.- Wyraz twarzy Nastki był bez zmian.- O Jezu, Nastka, weź, przecież go nie pobiją na tyłach "Tymbarku". To duże dziecko jest.
- No właśnie.- Westchnęła zrezygnowana, zwieszając ręce, by były po jej obu bokach.- To jest po prostu wyrośnięte dziecko.
Wypowiedziawszy to zdanie, w drzwiach od kuchni, pojawił się ubrany w białą koszulę, która opinała jego wystający brzuch oraz czarne jeans'y, Pan Tadeusz.
Siedemnastolatka wiedziała, że mężczyzna trzymał w swojej szafce ten strój na wypadek gdyby Julia zmieniła swoje zdanie odnośnie wspólnie spędzonego wieczoru. Uśmiechał się od ucha do ucha, pytając radośnie.
- Jesteś gotowa?- Brunetka otworzyła szeroko usta i oczy ze zdziwienia.
- Nie sądziłam, że to dziś jesteśmy umówieni. Poza tym nie mam odpowiednich ciuchów. Wyglądam jak Kopciuszek przed pojawieniem się dobrej wróżki z tym jej całym "Bibbidi-Bobbidi-Boo" czy jakoś tak.- Nastolatka wybuchnęła śmiechem, widząc jak jej przyjaciółka nieudolnie próbuje się wywiązać od randki z mężczyzną.- Zresztą, muszę poczekać aż ten deb... nowy pracownik dokończy swoją robotę.- Poprawiła się szybko, widząc minę Anastazji.
Siedemnastolatka widząc zawiedzioną minę kucharza, nie mogła się powstrzymać i wypaliła.
- Ja mogę zamknąć. I jeszcze jedno, Ty zawsze wyglądasz pięknie, Kochana.- Była świadoma tego, że jutrzejszy dzień w pracy będzie jej najcięższym w historii, ale zapał, który na nowo ogarnął mężczyznę, wynagrodził jej to.
- Nie, mylisz się, Anastazjo. Julia zawsze wygląda tak, że dech w piersiach zamiera i nie można od niej oderwać wzroku.- Kobieta zacisnęła pięści, kierując się w stronę kantorka, gdzie wróciła z żółtym płaszczem zamiast zielonego fartuszka. Podając klucze Anastazji, wysyczała jadowicie.
- Jutro masz przesrany dzień, mała podstępna gadzino.- Uśmiechnęła się szatańsko.- Oczywiście, jako dobra koleżanka pomożesz też Sebastianowi, bo jeszcze trzeba mu dużo rzeczy wytłumaczyć, pokazać. Jeszcze nie wszystko ogarniasz, prawda?- Zapytała słodko.
Anastazja nawet nie zauważyła, kiedy chłopak wszedł do kawiarenki, dlatego nawet się nie odwróciła żeby na niego spojrzeć. Wiedziała jednak, że jeśli nic nie odpowiedział, oznaczało to, że wzruszył ramionami. Julia wyszła wraz z Tadeuszem na ulicę, którą oświetlały tylko latarnie, a z nieba prószył delikatny puch.
Dopiero teraz uświadomiła sobie jedną rzecz. Została sam na sam z Sebastianem. Westchnęła cicho, besztając się za swoją dobroduszność w myślach. Odwróciła się twarzą do Kamińskiego. Obserwował ją z zaciśniętymi wargami w prostą linię, ale jego oczy wyrażały smutek. Nie wiedziała czy to, co widziała na jego twarzy, czy też w oczach było prawdą. Otworzył usta by coś powiedzieć, ale prawie natychmiast je zamknął. Mierzyli się przez moment spojrzeniami aż w końcu Nastka przeszła obok niego bez słowa, co było do niej niepodobne, ponieważ zawsze dla wszystkich jest miła i nie chowa do nikogo urazy chociaż inni dla niej nie byli.
Nie wiedząc co robić, zaczęła układać krzesła do góry nogami na stoliki, czując na sobie wzrok Sebastiana, który nie odrywał od niej wzroku. Zaczął jej pomagać, a po chwili wszystkie krzesła stały na blatach. Dziewczyna sięgnęła w tym samym czasie po szczotkę, co Sebastian. Poczuła przyjemny prąd, gdy ich dłonie na siebie trafiły. Ich spojrzenia się skrzyżowały, ale był to tak krótki moment, iż nie zdążyła dostrzec w jego oczach żadnych emocji. Miała nadzieję, że i on nie zdołał zobaczyć tego, co było podane jak na tacy w jej oczach. Wymruczał coś pod nosem niewyraźnie, patrząc jednocześnie na ich dotykające się dłonie.
- Pójdę pozmywać naczynia.- Powtórzył głośniej, nie odrywając wzroku od miotły. Puścił ją w końcu, a swoje kroki skierował do kuchni.
Zaczęła zmiatać, nucąc pod nosem piosenkę. Zajęcie tak ją pochłonęło, że nie spostrzegła się iż Kamiński nie spuszcza z niej swojego wzroku. Uśmiechał się delikatnie, ale nie odezwał słowem. Skończyła swoje zajęcie, odstawiła miotłę na miejsce. Usadowiła się na blacie, machając beztrosko nogami, które swobodnie zwisały nad podłogą. Zobaczyła, że sterta brudnych naczyń nie maleje więc podeszła do Sebastiana, podwijając rękawy bluzki, na których było widać ślady po starych siniakach. Wiedziała, że on wiem, że tata ją bije, dlatego nie widziała sensu ukrywać przed nim ran. Omiótł spojrzeniem jej siniaki, krzywiąc się delikatnie.
Powiedział beznamiętnie.
- Idź już do domu, bo widzę, że jesteś strasznie zmęczona. pozamykam wszystko i zaniosę Ci kluczę do skrzynki na listy żeby Twoja przyjaciółka myślała, że zostałaś do końca.
Jej sceptyczny ton głosu, mówił sam za siebie.
- Sądzę, że z Twoimi ruchami i przy odrobinie szczęścia, wyrobisz się gdzieś przed północą, także nic nie mów tylko zmywaj.- Dostrzegła, że kącik jego ust delikatnie uniósł się ku górze, przez co i ona uśmiechnęła się nieznacznie, pomimo iż wciąż była na niego zła za wcześniejsze zachowanie.
Zmywali w spokoju, dopóki Sebastian nie trącił dziewczyny łokciem w bok. Nie zareagowała na to krzykiem czy chociażby warknięciem tylko po prostu uśmiechnęła się łagodnie, powtórzył swoją zaczepkę kilkakrotnie, a dziewczyna chlapnęła w niego pianą, która wylądowała na jego fartuchu. Uśmiechnął się wyzywająco, powtarzając jej ruch. Miała wielką plamę na podkoszulce. W taki sposób zaczęła się wojna na wodę, która trwała długi czas.
Oboje byli roześmiani, przemoczeni do cna, ale szczęśliwi. Kuchnia zamieniła się w brodzik dla dzieci. Było tak ślisko iż Sebastian wylądował na tyłku, próbując podejść do Anastazji od tyłu. Odwróciwszy się, wybuchnęła śmiechem, bo Sebastian miał pianę w każdym możliwym na ciele. Siedział na podłodze z wyciągniętymi nogami do przodu i uśmiechem na twarzy jak małe dziecko. Nie wiedziała, że uśmiechał się on z powodu mokrego podkoszulka dziewczyny przez, który prześwitywał jej stanik ze wzorkiem w aniołki. Nie zamierzał jej o tym przypominać. Podeszła do niego wolno, z wyciągniętą dłonią aby pomóc mu wstać, ale ten wykorzystał to sprytnie, przyciągając ją do siebie. Upadła na niego, a ich twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Patrzyli sobie w oczy, a ich oddechy obijały się o siebie, tworząc jeden. Oboje czuli jak serca zaczynają im szybciej bić, a Anastazja poczuła uścisk w okolicach podbrzusza, gdy przypadkiem spojrzała na lekko rozchylone wargi chłopaka. Przez mokry materiał ich ubrań, czuła zarys mięśni Sebastiana.
- Przepraszam. Przepraszam wtedy za nich w kręgielni. Nie wiedziałem, że planowali zrobić Ci coś takiego. Gdybym wiedział, to bym im na to wtedy nie pozwolił.- Wyszeptał z trudem, przełykając głośno ślinę. Cała jego uwaga nagle się ulotniła, a z każdym wypowiedzianym słowem, klatka piersiowa unosiła się, przez co dziewczyna lekko unosiła się do góry. Nie odpowiedziała od razu, ani nie podniosła się z niego. Patrzyła w jego oczy, nie wiedząc co mu powiedzieć.- Wiesz, mogłabyś coś powiedzieć, poczułbym się wtedy mniej skrępowany.- Uśmiechnął się do niej lekko po czym puścił jej oczko. Odwzajemniła uśmiech.
- Nie sądziłam, że będziesz w stanie poczuć się przeze mnie skrępowany, Sebastian. Chociaż i tak mam lepszy pomysł niż Ty. Po prostu się z Ciebie podniosę, bo chyba Cię troszkie przygniatam.- Uniosła się powoli, a zaraz po tym on uczynił to samo. Stali blisko siebie, wciąż stykając się klatkami piersiowymi.
Uświadomiła sobie jednak, że miała trzymać się od Kamińskiego z daleka. Sebastian Kamiński równał się kłopoty, których wolała uniknąć. Przestała się uśmiechać po czym wyminęła go, idąc po mopa. Złapał ją za nadgarstek, mówiąc z wyczuwalną prośbą w głosie.
- Nestii, proszę, pogadajmy. Chcę to wyjaśnić żeby było między nami jak wcześniej.
Westchnęła, widząc w jego oczach szczerość.
- Chciałam z Tobą pogadać na ten temat po południu, to mnie zbyłeś. Rozumiem Twoje zachowanie, ale i tak mnie trochę uraziło.
- Nie bądź taka.- Zmarszczyła brwi, a usta ułożyła w dziubek.
- Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie, Złotko.
- Wybacz za to dzisiaj, za to wtedy pod kręgielnią, i na niej.
Pokręciła smętnie głową na boki, mówiąc, co jej leży na sercu jednocześnie uciekając od wzroku Kamińskiego.
- Nie chcę żebyś mnie przepraszał za to, czego nie zrobiłeś. Nie wylałeś na mnie tej Coli więc to nie od Ciebie powinnam usłyszeć te przeprosiny. Nie chcę też żebyś próbował nakłonić Różę i Damiana do przeproszenia mnie, bo fałszywe przeprosiny są równe ich brakowi, w sumie. Nie powinnam była na Ciebie wtedy krzyczeć, bo przecież to nie byłam wściekła przez Ciebie. Przypomniałam sobie słowa Twoich rodziców, zachowanie Damiana w stosunku do mnie, wzrok Róży, a potem jeszcze na mnie wylali ten napój i jakoś samo ze mnie wyszło to, co nie powinno oraz nie było prawdą, bo nie myślę tak o Tobie. Ja też przepraszam.
Czuła na swoich policzkach rumieniec, dlatego starała się unikać spojrzenia chłopaka. Nie zabierał głosu przez dłuższy moment. Nie była pewna po wypowiedzeniu tych słów, czy dobrze zrobiła. Cisza, która panowała między nimi, była tak nie do zniesienia jak smak szpitalnego jedzenia. W końcu przyciągnął ją do siebie, tak że jej dłonie wylądowały na jego klatce piersiowej. Ujął jej twarz w dłonie, kierując jej głowę do góry, by mógł spojrzeć jej w oczy. Widząc wyraz jego twarzy, łatwo było można zgadnąć, że szuka odpowiednich słów, które doskonale wyraziłyby jego uczucia.
- Wiesz, dlaczego dziś w szkole nie było Damiana?- Pokręciła głową na boki, przypominając sobie, że faktycznie nie dostrzegła go dziś w szkole.- Mocno ode mnie oberwał za to, co zrobił, w sumie do czego nakłonił Różę, bo mimo tego, że jest mściwa, nie oblałaby Cię z własnej woli. Po naszej rozmowie, wróciłem tam i straciłem panowanie nad ręką.- Widząc jej szeroko otwarte oczy, wyjaśnił z rozbawieniem.- No dobra, nie straciłem panowania nad ręką tylko trochę kiepsko wycelowałem.- Skrzywiła się, słysząc to. Nie chciała żeby przyjaciele pokłócili się przez nią. Przejechał jej kciukami delikatnie po ustach, uciszając tym samym.- Teraz na poważnie. Tak, uderzyłem go, bo na to zasłużył. Nie, nie żałuję tego i jeśli byłoby trzeba, powtórzyłbym to raz jeszcze. Wtedy, co powiedziałaś mi na parkingu... Dobrze zrobiłaś, bo otworzyłaś mi oczy na wiele spraw. Nie sądziłem, że tak utkwią mi w głowie Twoje słowa, ale nie sądziłem też, że zabolą mnie tak bardzo, jak zabolały. Chcę Ci teraz, i nie tylko Tobie, pokazać, że jestem inny niż myślisz. Pokazać, że jestem lepszy. Że tylko udawałem, ale, uwierz mi na słowo, pokażę Ci, że jestem godny tego żebyś ze mną była, bo cholernie tego chcę.- Przybliżył swoją twarz do jej, nie odrywając wzroku od jej oczu, w których zalśniły łzy.
Wykrztusiła z siebie.
- Czy chcesz powiedzieć, że Ty i ja...- Nie dał jej dokończyć, zatapiając się w jej usta.
Był tak czuły, a ona tak bardzo zaskoczona tym gestem, że oddała pocałunek bez problemu, zamykając oczy. Zsunął jedną dłoń na jej plecy, zatrzymując ją nad tyłkiem po czym przyciągnął ją do siebie. Przestraszyła ją myśl, że podoba jej się ta sytuacja, a jeszcze bardziej przeraziła się, że nie chce jej przerywać.
Odsunęli się od siebie, gdy zaczęło im brakować powietrza. Przyłożył jej czoło do swojego, a ich oddechy były urywane.
Wychrypiał jej prosto w usta.
- Tak, to właśnie chcę powiedzieć, Nestii.
-----------------------------------------------
Heej, heej, hello ;)
Jak tam? Co tam?
Już po wczasach? Przed nimi? ;)
Cóż... Ja powiem tak:
Ja jestem już po górach, mnie się podobało gdyby nie jeden fakt...
Iż nie było tam internetu ;(
Nie mogłam tam pisać z nikim przez tydzień ;(
Mam nadzieję, że nikt się przez to na mnie nie obraził :)
Hm...
Przepraszam za poprzednią część, która była krótka
i lekko pokręcona, bo wiem, że nie można było się nią za bardzo zadowolić ;(  
Mam jednak nadzieję, że ta część, może wyczekiwana, może nie, zadowoliła Was :)
Treścią oraz długością, bo ma aż cztery strony! :O
Następna część, która miałabym okazać się dnia 30 lipca, nie ukażę się,  
gdyż, iż, ponieważ znowu wyjeżdżam :)
Tylko teraz z różnicą taką, że jadę nad morze, do mojej ukochanej Łeby! <3  
Teraz czeka mnie tydzień przygotowań więc wątpię,
że część mogłaby się ukazać przed moim wyjazdem ;(
Także część, które miałaby się ukazać:
30. lipca praz 6. sierpnia
nie ukażą się, bo ja wyjeżdżam 29. lipca późną nocą, a wracam
7. sierpnia, także minę się z wyznaczonymi datami xd
Część 21 oczywiście będzie też innej długości niż zazwyczaj,  
bo chciałabym Wam wynagrodzić trochę, że tak dużo części w te wakacje
niestety się nie pojawiło ;)
No i to by było na tyle...  
Kolejna część pojawi się najwcześniej 13. sierpnia
i potem już będzie wszystko po staremu :)  
Pozdrawiam//
Lucy15

3 665 czyt.
19763100% 20
Lucy15

Lucy15 opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 3287 słów i 17744 znaków. ·

Komentarze (15)

 
  • Ewcia:D

    ~Ewcia:D · ip:31.134.58.* · 12 sie 2016

    Nie mogę się doczekać! Już jutro nowa część! Jak ja się cieszę!

  • Misiaa14

    Misiaa14 1 sie 2016

    O mój Boże wkońcu ah piękne

  • poziomkowa99

    ~poziomkowa99 · ip:31.0.45.* · 28 lip 2016

    Cudowne ! Może spotkamy się w Łebie ? Mam tam 30 km idealnie byłoby poznać taką osobę jak Ty

  • Wiki1212

    Wiki1212 27 lip 2016

    Świetne

  • 《malina》

    ~《malina》 · ip:217.99.252.* · 27 lip 2016

    Jak zwykle wspaniały... Szkoda że trzeba czekać bardzo długo ale korzystaj jak najdłużej i najlepiej z wakacji. Miłej wycieczki

  • lunetka96

    lunetka96 25 lip 2016

    Mega czekam na kolejną część !

  • Cassela

    Cassela 24 lip 2016

    Świetna część, a co do morza może się spotkamy bo ja mieszkam nad morzem i akurat jedziemy tam 30 ????

  • Hermes1

    Hermes1 24 lip 2016

    Czekam na kolejny ale czy bys nie mogla poprostu czesci wstawic 28 i 8 wtedy byloby w miare okej

  • mikus

    mikus 24 lip 2016

    No comments.. robi sie coraz ciekawiej zycze dalszej takiej weny

  • Ewcia:D

    ~Ewcia:D · ip:31.134.58.* · 23 lip 2016

    O Boże!!! Pocałował ją! Czekałam na to! Świetne kurczę, to było piękne! Jestem taka szczęśliwa i non stop się śmieję! super

  • Malineczka2208

    Malineczka2208 23 lip 2016

    Cudnie No to czekam na kolejną

  • mysza

    ~mysza · ip:83.21.179.* · 23 lip 2016

    Nie rozumiem po co ją rani. Jeszcze ten pocałunek...To tylko pogarsza sprawę. Zakład w końcu wyjdzie na jaw i to Anastazja najbardziej ucierpi.

  • Nika....

    ~Nika.... · ip:31.1.191.* · 23 lip 2016

    Jejkuu... Taka akcja w takim momencie przerwałaś a teraz karzesz mi czekać do 13 sierpnia?? :( No trudno poczekam... Bo naprawdę warto

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 23 lip 2016

    Rewelacyjna część nie mogę doczekać się następnej już. miłych wakacji życzę Ci.

  • Bramkareczka

    Bramkareczka 23 lip 2016

    Piękne. Czekam za kolejnym rozdziałem.