Miłosna pułapka cz.29

Zobaczyła minę Sebastiana i od razu pożałowała słów, które wypowiedziała. Patrzyli na siebie w ciszy, a ona zastanawiała się, dlaczego wyżyła się na chłopaku. Kamiński nie mówiąc nic, przytulił ją do siebie po prostu. Potrzebowała tego dotyku, bardziej niż przypuszczała. Mróz szczypał ich po twarzy, zaczynali przemarzać, ale żadne z nich nie odsunęło się od drugiego.  
- Przepraszam, nie powinnam była się na Tobie wyładować.- Wyszeptała w kurtkę chłopaka. Żałował, że nie widziała uśmiechu, który zagościł na jego twarzy po wypowiedzeniu tych słów.
- Luzik, arbuzik, Nerwusku. W ramach przeprosin, pójdziemy do mnie obejrzeć film.- Anastazja miała na końcu języka jedno słowo, ale nie zdążyła go wypowiedzieć, bo chłopak uprzedził ją.- Nie martw się, nie będzie nic osiemnaście plus.- Roześmiała się, a on dodał z powagą.- A przynajmniej nie będzie tego na początku.
Ruszyli w stronę domu chłopaka w trochę lepszych humorach niż kilka chwil wcześniej. Obejmował ją w pasie, a jej to nie przeszkadzało, bo w głowie miała gonitwę myśli.

~~~Oczami Sebastiana~~~

Otwierał drzwi od domu, ciesząc się w duchu, że dziewczyna nie stawiała żadnych oporów przed przyjściem do niego.  
- Zapraszam.- Powiedział, odwracając się w stronę Anastazji. Na jej twarzy widniał rumieniec z zimna, ale także niezdecydowanie.- Spokojnie, moich rodziców nie ma w domu, mają dopiero jutro wrócić.- Wepchnął ją delikatnie do środka.
Będąc w salonie, który nie wyglądał jakby kilka godzin wcześniej była w nim duża grupa napalonych nastolatków, usiadła na jednym ze stołków przy blacie, który stał na środku kuchni. On zaczął przyrządzać jedzenie do filmu, czując na swoich plecach wzrok dziewczyny, który peszył go, a przez to, co chwila coś wypadało mu z ręki. Czuł się jak na przesłuchaniu z tą różnicą, że Anastazja nie zadawała mu pytań, a denerwowała go tylko swoim spojrzeniem.  
- Pomóc Ci?- Zapytała, stojąc za nim na palcach, a jej oddech owiał jego kark. Nie wiedział do końca czy dziewczyna robi to celowo, czy naprawdę nie zauważyła, jaki jest stremowany przez nią.
- Nie, nie trzeba.- Rzucił obojętnie, ale w tym momencie rozerwał paczkę chipsów, które wyjął chwilę wcześniej z szafki.  
- Jesteś pewny, bo wydajesz się być trochę bardzo spięty.- Mówiła uwodzicielskim tonem głosu, a chłopakowi zaschło w gardle. Odwrócił się do niej przodem, opierając dłonie na blacie za nim. Również chciał się pobawić w jej gierkę.
W jej oczach igrały iskierki, a usta były wykrzywione w delikatną podkówkę.  
- Jakbym mógł nie być spięty, siedząc w kuchni z taką pięknością.- Na jej twarzy pojawił się odcień czerwieni, a on cieszył się, że w jego głosie nie było stresu. Przybliżyła się do jego ust, zatrzymując kilka centymetrów od nich  
- Widać.
- Czyżby?- Zmniejszył odległość, która ich dzieliła do milimetrów.
- Otóż to, bo inaczej byś nie włożył ręki do sosu na nachosy.- Uniósł dłoń szybko do góry, a ona zaczęła się głośno śmiać, odsuwając od niego. Na jego dłoni nic nie było, a on uświadomił sobie, że nie przygotowywał żadnych nachos'ów. Spojrzał rozdrażniony na Anastazję, która przykucnęła, śmiejąc się. Widząc jednak jaką sprawiło jej to przyjemność, sam zaczął się z siebie śmiać.  
- To Ci się udało.- Rzucił, zbierając chipsy, które się rozsypały. Wyrzucił je do kosza, wyciągając z szafki nową paczkę, odstresowując się.
- Musiałam, strasznie się spiąłeś, a nie wyszłoby Ci to na dobre.- Pokręcił głową z uśmiechem, kierując się do swojego pokoju.- Ej!
- Co?- Przystanął, patrząc na nią ze zdziwieniem. Zapytała prosząco.
- Zrobisz czekoladę?- Zaczął się śmiać, bo dziewczyna zachowała się jak dziecko, co jeszcze bardziej go rozczuliło.  

~~~Oczami Anastazji~~~  

Leżeli u niego w pokoju, oglądając jakiś film. Oglądała scenę odgrywającą się w filmie, ale kaem oka bacznie obserwowała Sebastiana, który cały czas próbował się do niej przytulił. Bawiło ją jego zachowanie, ale po części sprawiało też przyjemność. Postanowiła skrócić jego męki, kładąc swoją głowę na jego klatce piersiowej. Wiedziała, że zaskoczyła go tym gestem, ale czuła się w jego towarzystwie swobodnie.
- Dla...- Spojrzała mu prosto w oczy, w których widziała coś, czego nie umiała nazwać.
- Bo chciałeś to zrobić.- Jej twarz płonęła rumieńcem, ale miała nadzieję, że nie widział tego w mroku, który panował. Objął ją mocniej, mówiąc z szerokim uśmiechem, który zagościł na jego twarzy.
- Cholernie chciałem.
Zanim pomyślała, to powiedziała.
- A zabierałeś się do tego jak pies za jeża.- Wybuchnął śmiechem, a ona wraz z nim.
Będąc pod jej blokiem, pożegnali się szybko, widząc jaka dziewczyna była zmęczona. Weszła do domu, a w kuchni zastała mamę, która stała w oknie, patrząc na drogę. Okno w kuchni i pokoju Anastazji, wychodziły na drogę, a dziewczyna często obserwowała przechodniów, którzy spacerowali sobie wieczorami. Kobieta stała z rękami skrzyżowanymi na piersiach. Córka oparła się o futrynę drzwi, czekając aż matka zabierze głos, ale ona powiedziała jedynie.
- Wydaje się być dobrym chłopakiem.- Nastka usiadła na krześle, chowając twarz w dłoniach.  
- Mamo...- Zaczęła, ale nie wiedziała jak kontynuować. Podniosła wzrok na rodzicielkę, która nie zmieniła swojego miejsca, a patrzyła na córkę z troską.
- Idź za głosem serducha, córuś.- Chciała jeszcze coś dodać, ale jedynie podeszła do Nastki, pocałowała ją  
w czubek głowy, mówiąc.- A teraz idź spać, bo widzę, że padnięta jesteś.  

~~~Oczami Sebastiana~~~

Poszedł do mieszkania babci, nie będąc pewny czy zastanie ją w domu, bo miała w zwyczaju wychodzić w soboty do koleżanek i wracać późnym wieczorem. Zadzwonił dzwonkiem, przestępując z nogi na nogę. Kiedy nie otworzyła mu po kilku chwilach, odwrócił się i wyszedł z bloku. Zatelefonował do niego Kamil, umawiając się z Kamińskim przed swoim domem.
Po dwudziestu minutach marszu, przybył do domu przyjaciela, który zaprosił go do środka. Rozsiedli się w pokoju Kamila, ale nie na długo, bo ktoś zaczął się dobijać do domu Jastrzębskiego. Poszedł więc otworzyć, a za chwilę wszyscy byli w komplecie.  
- Gdzie masz rodziców?- Zapytał Marek, który był zmęczony i mało chętny na spotkania z kumplami o tej godzinie. Usiadł na pufie, która była w kącie jego pokoju.
- Pojechali na jakiś bankiet czy coś.- Odparł, siadając wygodniej na łóżku. Marek i Sebastian od razu dostrzegli, że Kamil szykował się do snu, bo był w piżamie, co przeczyło z jego zachowaniem, bo widać było, że był czymś bardzo podniecony.
- Co nie mogło zaczekać do jutra?- Zapytał Kamiński, stojąc przy kaloryferze i ogrzewając zziębnięte dłonie.
Kamil nie odpowiedział nic, tylko wstał z łóżka i podszedł do laptopa. Wystukał coś na klawiaturze, a zaraz potem zawołał Sebastiana i na wpół przytomnego Marka. Podeszli oboje, widząc przed sobą cyfry i nazwy ulic.
- Co to?- Zapytali jednocześnie.
- Zanim to znalazłem minęło trochę czasu, ale nigdzie nic nie było o nim. Mówię Ci, katorga jakaś, ale poszperałem, pokombinowałem i znalazłem.
- Ale co, bo ja nic nie rozumiem.- Mruknął Przybysz, rozbudzony.
- Potencjalne miejsca zamieszkania zaginionego brata Anastazji.- Rzucił dumny z siebie Kamil, rozsiadając się wygodniej na krześle obrotowym.
- Nie chrzań.- Powiedział, nie wierząc w to, co widzi. Adresów nie było dużo, ale były porozrzucane po całej Polsce, a w ich mieście było pięć osób o takim umieniu i nazwisku, jakie ich interesowało.- Stary, nie wiem jak Ci dziękować.
- Okey, super, ale po co tu ja?- Zdał pytanie Marek.
- Nie mów, że nie pomożesz Sebastianowi, bo ja mam taki zamiar.  
Kamiński wraz z Jastrzębskim patrzyli na Przybysza z niemą prośbą w oczach, a ten tylko westchnął, mówiąc.
- Od czego zaczynamy?- Usiadł na łóżku, a chłopcy zaczęli ustalać, co i jak zrobią.

~~~Oczami Anastazji~~~  

Obudził ją dzwoniący telefon. Podniosła słuchawkę, nie wiedząc kto dzwoni.
- Słucham?
- Dzień dobry, Słońce. Otwórz mi drzwi.- Rozłączył się, a ona patrzyła na komórkę, nie wiedząc co czy żartował, czy nie. Wstał, nakładając na siebie koc. Jej piżama to były krótkie spodenki i bluzka w sowę w okularach. Widziała, że mama jest w domu, ale jeszcze śpi, dlatego starała się jak najciszej otworzyć drzwi, za którymi stał Kamiński. Oparła czoło na drzwiach, szepcząc z zamkniętymi oczami.
- Nie możesz spać w niedzielę?
- Też się cieszę, że Cię widzę.- Odparł, uśmiechnięty jak nigdy dotąd.- Ubierz się ciepło, bo zabieram Cię na cały dzień.
- Gdzie?
- Niespodzianka.
- Nie mogę, muszę się uczyć.  
- Obiecuję, że wrócisz przed dziewiętnastą, Słoneczko. A jutro będą korepetycje.
- Ale gdzie idziemy?
- Niespodzianka.- Uśmiechał się szatańsko, a dziewczyna zaprosiła go do swojego pokoju.
-------------------------------------
Heej, heej, hello ;)
Jak tam? Co tam? :)
Chciałam bardzo przeprosić za nie pojawienie się części wczoraj,
ale laptopy i komputer w naprawie ;(
Mam nadzieję, że warto było na nią poczekać,
a co do sprzętu, to nie wiem, kiedy będzie naprawiony,
ale mam nadzieję, że już w poniedziałek wszystko będzie sprawne :)
Nie wiem, jak wygląda ta część na komputerze, bo wstawiłam ją z telefonu, dlatego przepraszam jeśli coś jest nie tak, a jak będę na laptopie to poprawię ;)
W sumie, dziwna sprawa, bo na Bloga dodałam z komputera część, a tu muszę z telefonu, ale mniejsza :)
Także, to by było na tyle, a następna część będzie  
w sobotę, czyli 15. października ;)
A jeśli nie to w niedzielę ;)
Przepraszam jeszcze raz i do zobaczenia! ;D
Pozdrawiam//
Lucy15

2 641 czyt.
21634100% 21
Lucy15

Lucy15 opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1890 słów i 10049 znaków. ·

Komentarze (8)

 
  • Lidka

    ~Lidka · ip:94.254.129.* · 22 paź 2016

  • Lucy15

    Lucy15 16 paź 2016

    Słuchajcie, laptop mi już działa więc przed 17:00 pojawi się kolejna część!

  • Josi

    ~Josi · ip:94.254.131.* · 16 paź 2016

    Kiedy kolejna? Cudo *-*

  • Misiaa14

    Misiaa14 15 paź 2016

    oh kocham

  • Barbie

    ~Barbie · ip:217.99.109.* · 15 paź 2016

    Pojawi się dzisiaj część?

  • marTYNKA

    marTYNKA 12 paź 2016

    Supcio

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 9 paź 2016

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością

  • Barbie

    ~Barbie · ip:83.27.217.* · 9 paź 2016

    Dodałaś