Od nienawiści do... miłości Cz.43

Dziewczyna nie chciała drążyć tematu, dlatego nic się nie odzywała odnośnie przeprowadzonej konwersacji między chłopakami.
Poszli do świetlicy około godziny 15:00, kiedy wszystkie dzieci zostały zabrane przez swoich rodziców. Janek siedział niedbale na krześle na przeciwko Fabiana, który szydził z niego. Uśmiechnięta Wiktoria dostawiła sobie krzesło i usiadła na nim, a Hubert poszedł w jej ślady. Zapytała, odchylając głowę do tyłu.
- Jak tam praca dzisiaj? Kto się zajmował moimi dzieciakami, co?
- Ja.- Mruknął Janek.- Nie piszę się na to więcej.
Fabian zaczął się z niego śmiać, a para spojrzała na nich z pytaniem wymalowanym na twarzy. Janek spojrzał z zażenowaniem w dół, a jego przyjaciel dławiąc się śmiechem, wykrztusił z trudem.
- Poo... każ im.- Janek wstał, a krzesło razem z nim. Wiktoria zaczęła się śmiać tak głośno, że spadła ze swojego siedziska, a Hubert złapał się za brzuch, próbując opanować, co było trudne.
- Tak, tak, śmiejcie się ze mnie. Te Twoje diabły przykleiły mi tyłek do krzesełka. Jak ja z tym przez wieś pójdę, co?- Z powrotem wrócił do pozycji siedzącej.
- Je...Jedy... Jedyna opcja to... to... Rozciąć Ci po... portki.- Mówiła sylabami przez śmiech. Janek z Fabianem popatrzeli na siebie, a ten drugi zaczął okazywać swoje rozbawienie jeszcze głośniej. Dziewczyna nie mogąc się powstrzymać od złośliwej uwagi, mruknęła do przyjaciela poważnie, z uznaniem w głosie.
- Ale powiem Ci, że jest Ci bardzo, ale to bardzo do twarzy z tym krzesełkiem. Pomyśl czy nie zostawiłbyś go sobie na stałe.
Chłopcy zaczęli się śmiać, a Wika pokazała swoje uzębienie chłopakowi. Wstał on i wraz z chłopakiem Wiktorii skierowali swoje kroki do szkoły, gdzie mieli przeprowadzić operację. Fabian z Wika, nadal śmiejąc się z Janka, zaczęli składać ławki, przygotowywując tym samym miejsce na ognisko dla dzieci, które będzie zorganizowane pod wieczór. Kolega daj jej listę osób, które się na to ognisko zapisały. Widniało na niej kilka nazwisk z jej grupy, ale reszta była jej obca. Janek po pewnym czasie wyszedł z budynku szkolnego w samej czarnej podkoszulce oraz bokserkach w samoloty. Wywołało to kolejne salwy śmiechu, a Hubert podążał za ofiarą, wymachując pociętymi spodenkami. Wiktoria zapytała z żalem w głosie.
- A gdzie masz torbę z ubraniami? Zawsze przecież taką miałeś.
- Dzisiaj zaspałem i no musiałem wszystko robić na szybko.- Wymamrotał zawstydzony, a Fabian, który się powstrzymywał od dłuższej chwili, wypalił wrednie.
- Stary, samolociki? Serio? To już lepsze by były małpki na monocyklu.
- Dajże mu już spokój, bo widzisz jaki się czerwony zrobił. Masz może jakieś gacie, które mógłbyś mu pożyczyć?
- A no mam.- Rzucił z szerokim bananem na twarzy.
- To weź mi je daj do cholery jasnej!- Krzyknął i z powrotem ruszył do budynku szkoły, a rozweselony Fabian ruszył za nim.
Hubert objął swoją dziewczynę od tyłu i wymruczał jej we włosy, patrząc na oddalających się chłopaków.
- Ten Janek to ma nogi takie zgrabne, że nie jedna laska mu zazdrości.- Dziewczyna nie odrywając wzroku od drzwi, w których zniknęli, powiedziała wolno i z namysłem.
- On ma nogi jak sarenka. Zgrabna, ale cholernie owłosione.- Hubert wybuchnął gromkim śmiechem, a Wika uśmiechnęła się tylko, słysząc jego reakcję.
Potem wszystko potoczyło się jak w zegarku. Dzieci zaczęły się schodzić sporo przed czasem, a Janek z Fabianem poszli zrobić zakupy na ognisko. Para zajęła się zabawianiem dzieci. Gdy wrócili ze sklepu zorganizowano zawody w których zarówno sportowcy jak i malarze mieli szanse na zwycięstwo. Ostatecznie był remis, dlatego wszyscy dostali po lizaku i ciastkach. Potem upiekli kiełbaski i śpiewali wspólnie przy ognisku. Około 21:30 dzieci powoli rozchodziły się powoli do domu, a matki dziękowały nastolatkom za poświęcony czas ich dzieciom. Było im miło na sercu z tego powód, ale wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Tak było i tym razem. Zanim posprzątali, zgasili ognisko, zebrali się minęło 40 minut. Potem wszyscy poszli w jedną stronę, rozchodząc się przy domu Fabiana, bo jak się okazało Janek u niego nocował tamtejszej nocy. Nastolatki wrócili cicho do domu i rezygnując z toalety, od razu położyli się spać.
Następne dni mijały im monotonnie. Wstawali rano, toaleta, śniadanie, dzieciaki, próby kapeli, dom, szybki prysznic i sen. Remont zakończył się pomyślnie i cały dom był odmalowany, a meble odnowione lub zakupione zupełnie nowe. Katarzyna przygotowywała festyn całymi dniami. Była z tego powodu zdenerwowana, ale jednocześnie strasznie podekscytowana. Festyn miał się odbyć 19-nastego lipca o czym informowały plakaty. Było również wspomniane o konkursie kapel, na który zapisało się sporo grup, dlatego więc kapela Huberta spotykała się codziennie i grali po kilka godzin, często kończąc w późnych godzinach nocnych. Oczywiście znaleźli na miejsce Dawida zastępce, którym okazał się być Fabian. Grał on świetnie na klawiszach, nawet lepiej od samego Dawida.
Relacja między Angelą, a jej chłopakiem poprawiła się, czego nie można było stwierdzić między Sandrą a Krzyśkiem oraz Dawidem a Hubertem. Sandra cały czas uganiała się za swoim byłym chłopakiem, ale on cały czas zostawał obojętny na jej zaloty. Dawid natomiast nie podejmował żadnych starań by poprawić swój stosunek z Hubertem, co było temu drugiemu na rękę, bo mógł się skupić na konkursie i swoim związku, który stawał się coraz poważniejszy.
Wiktoria spostrzegła, że jej ciocia wraz z wujkiem zachowują się dziwnie. Byli smutni, przygaszeni. Rozmawiając z siostrzenicą, uśmiechali się smutno lub w ogóle nic nie mówili. Kiedy dziewczyna, dzień przed festynem, pomagała cioci przygotować szybki obiad, zagadnęła ją pod tym kontem.
- Ciociu- Oparła się tyłem o blat stołu, spojrzała uważnie na twarz kobiety i kontynuowała.- powiedz Ty mi, no, dlaczego się tak dziwnie z wujkiem zachowujecie?- Katarzyna zamarła w bezruchu, a jej twarz stężała. Trwało to jednak sekundę, ale Wiktoria zauważyła to.
- Wiesz, to przez ten cały festyn. Jestem taka znerwicowana, a wujkowi udziela się ta atmosfera.
- A mnie na dłoni rośnie kaktus, wiesz o tym? Angeli też niedługo zacznie, bo taka atmosfera. A teraz powiedz mi prawdę.- Uśmiechnęła się do cioci zachęcająco. Tamta westchnęła bezgłośnie i odparła, kładąc ręce na blacie.
- Chciałabym, kochana, ale nie mogę. Jest to trudne dla nas, ale dowiesz się wszystkiego w swoim czasie i już nie drąż tematu, bo więcej Ci nie powiem, bo i tak już za dużo wykrakałam.- Po dziewczynę przyszedł Hubert, zabierając ją od cioci pod pretekstem spóźnienia na próbę. I tak zakończyła się rozmowa na temat dziwnego zachowania wujostwa Wiktorii.
- Nie wydaje Ci się, że wujek z ciocią są inni od paru dni?- Zapytała, idąc z Hubertem do domu Tomka na próbę zespołu. Hubert zanim udzielił odpowiedzi poważnie się nad nią zastanowił. Podrapał się po brodzie i powiedziała, naśladując poetę.
- Przyznam szczerze, że też zauważyłem iż od paru dni są tacy nieswoi i błądzą myślami.- Wiktoria uderzyła go w bok i powiedziała lekko urażona.
- Nie wygłupiaj się bałwanie. Mówię poważnie. Dzisiaj jak próbowałam się dowiedzieć czemu tak się zachowują to mi nie chcieli powiedzieć. Czuję w kościach, że coś ukrywają, ale coś naprawdę ważnego.
- Jesteś przewrażliwiona, Słońce.- Przytulił ją pod bok i dodał.- Ale masz rację. Coś ich gnębi, ale może to sprawy z tym festynem. W końcu Twoja ciocia strasznie dużo przy tym nerwów traci, a jutro musi być wszystko zapięte na ostatni guzik, bo nie chce żeby jej wysiłki poszły na marne.
- Może masz rację.- Burknęła. Gdy zaszli do garażu wszyscy już tam byli. Dziewczyna usiadła na brzegu kanapy obok Dominika. Hubert natomiast zabrał głos.
- Słuchajcie mnie, bo powtarzać się nie będę.- Uśmiechnął się zabawnie chodź można było wyczuć, że jest zestresowany.- Jutro jest ten konkurs kapel. Myślę, że mamy nawet szanse to wygrać, ale nasi przeciwnicy są nieźli, a nawet świetni, ale my lepsi od. Nie pytajcie skąd wiem, bo mam swoje znajomości. Wracając do tematu. Jutro musimy dać z siebie wszystko, ale nie może zapomnieć o zabawie. Przede wszystkim musimy się dobrze bawić, bo to jest najważniejsze. Jeśli nie wygramy będą wspomnienia.
Chłopcy spojrzeli na niego z przechyloną głową w bok. W końcu Oskar zabrał głos.
- No nie wierzę. Zmieniłeś się przy naszej Księżniczce, bo ostatnio było: Jeśli nie wygramy to zakończymy współpracę, ale wygraliśmy ten konkurs szkolny.- Wszyscy się zaśmiali, a dziewczyna puściła chłopakowi buziaka w powietrzu i zaczęła naśladować głos swojej cioci.
- Wiktoria ma na Ciebie bardzo dobry wpływ, bo jest świetną, miłą, delikatną dziewczyną o dobrym serduszku.
- To cechy, które chcesz mieć, tak?- Upewnił się jej chłopak za co Wika pokazała mu język. Próba trwała do 22:00 więc gdy wróciła do domu to od razu poszła spać.
Rano miała dość przykrą pobudkę za sprawą Huberta.
---------------------------
Hej, hej, hej ;)
Tak wiem, wiem, że część miała być wczoraj późnym wieczorem,
ale nie dostałam laptopa żeby ją napisać, a dzisiaj w niedzielę,  
zabrakło mi prądu xD
Złośliwość rzeczy nieożywionych, datego przepraszam Was bardzo za to,
że część pojawiła się dopiero dzisiaj  
Pod ostatnią częścią i poprzednimi czytałam komentarze, że opowiadanie
robi się nudne. Ja sama to zauważyłam, ale chcę Wam powiedzieć żebyście  
jeszcze przemęczyli się ze mną przez te kilka nudnych, nic nie wnoszących
do całego opowiadania, rozdziałów ;)
Za kilka części będą się zaczynały schody w związku naszych głównych bohaterów  
jak i zarówno... Nie będę Wam zdradzała i kto dotrwa ze mną do kolejnych rozdziałów  
przekona się co mam na myśli ;)
Tak więc nie przymuszam do czytania tego i jeszcze BARDZO MOCNO PRZEPRASZAM
za tak opóźnioną część  
Następna ukaże się NA PEWNO w sobotę 28 listopada ;)
Pozdrawiam//
Lucy15

4 360 czyt.
14744100% 33
Lucy15

Lucy15 opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1902 słów i 10367 znaków. ·

Komentarze (14)

 
  • Urwisek

    Urwisek 1 gru 2015

    Opowiadanie jest przecudowne mega mega *----------* czekam na kolejną część

  • ola3508

    ~ola3508 · ip:80.213.181.* · 28 lis 2015

    Dopiero dzisiaj mialam czas i mozliwosc zeby przeczytac ta i poprzednia czesci, i musze powiedziec ze obie byly smieszne i bardzo fajne!! A i jeszcze chyba wiem dlaczego wujek i ciocia Wiki tak sie zachowuja Pozdrawiam Ola

  • Vicaa<3

    ~Vicaa<3 · ip:79.191.81.* · 28 lis 2015

    O której będzie odcinek?

  • olala

    ~olala · ip:46.113.199.* · 25 lis 2015

    A mi tam sie wydaje, że oni się rozwodzą xD Ale to tylko moje przypuszczenia xD. A opowiadanie świetne, tylko trochę nudne. Popracuj nad tym, bo szkoda żeby twój talent się zmarnował, pozdrawiam

  • Misiaa14

    Misiaa14 24 lis 2015

    Cudoo

  • claire

    ~claire · ip:188.146.11.* · 24 lis 2015

    Nareszcie... część fajna ale jak sama stwierdziłaś troszke nudna. Będę czekać na kolejne bo. jestem ciekawa co to za tajemnica i no. mam nadzieję że część będzie w sobote bo sie na ciebie obraże

  • BlackBerry

    ~BlackBerry · ip:178.37.221.* · 24 lis 2015

    Znowu wraca ta ekscytacja! Świetne ) . Nie mogłam przeczytać wcześniej. Mega

  • Tessiak

    ~Tessiak · ip:178.43.35.* · 23 lis 2015

    Czemu wydaje mi się, że ktoś z rodziny Wiki jest chory? Zresztą, dowiemy się Czekam na sobotę. Może opowiadanie będzie dla mnie nagrodą pocieszenia za udział w zawodach, a może bonusem do wygranej, bo w sobotę mój wielki dzień. Piszesz fantastycznie. Nie mogę się doczekać kolejnej części. Pozdrawiam.

  • Nika....

    ~Nika.... · ip:95.41.41.* · 23 lis 2015

    Opowiadanie cudowne... I nie jest nudne!!!

  • Julciaaaaaaaa

    ~Julciaaaaaaaa · ip:79.110.206.* · 23 lis 2015

    W moje urodzinki heh

  • DemonicEagle

    DemonicEagle 23 lis 2015

    Fajna część

  • NataliaO

    NataliaO 23 lis 2015

    Bardzo dobrze się czyta opowiadanie, cały czas wciąga i zaciekawia

  • malinowa15

    malinowa15 22 lis 2015

    Cudowne

  • Kamilka889

    Kamilka889 22 lis 2015

    Kurczaczki mam złe przeczucia co do cioci i wujka wiki. No cóż czekam do 28 xd , a opowiadanie cudowne , świetne , najlepsze