Od nienawiści do... miłości Cz.45

- Zespoły, które czekają na werdykt to zespół "Loka", "L.O.L" oraz "Bad Boys". Wygrywa zespół...- Na chwilę znów zawiesił głos po to aby za chwilę krzyknąć.- "Bad Boys"!- Wiktoria słysząc to otworzyła szeroko oczy i nie wiedziała co miała zrobić. Chłopaki zaczęli skakać ze szczęścia i unosić dziewczynę do góry na rękach i dopiero wtedy ona się ocknęła, zaczynając cieszyć. Radość jednak nie trwała długo, ponieważ zespół, który stał obok przyjaciół Wiktorii czyli "Loka", wszedł na scenę i blondyn o zielonych oczach powiedział do mikrofonu.
- Przecież to wszystko było ukartowane! Babka, która siadła w jury, jest ciotką wokalistki zespołu, który wygrał! My chcemy aby publiczność zagłosowała, który zespół jest lepszy! Wyzywamy "Bad Boys" na pojedynek.- Powiedział prowokująco chłopak, a dziewczyna wiedziała jak to się skończy. Zdawała sobie sprawę z tego, że Hubert weźmie w tym udział. I nie pomyliła się. Wszyscy chłopcy zwrócili się w stronę wejścia na scenę więc i Wiktoria zrobiła to samo. Dziewczyna wraz z Hubertem ustawiła się na przeciwko blondyna, a reszta zespołu za nimi. Na widowni było cicho, bardzo cicho. W końcu dziewczyna zabrała głos.
- Podejmujemy wyzwanie tylko przygotujcie się na przegraną.
- Dobra, w takim razie za piętnaście minut spotykamy się tutaj i będzie prezentować to, co przygotowaliśmy.- Powiedział stanowczo blondyn i zszedł ze sceny. Jego zespół był na niego wściekły, a można to było dostrzec po tym iż cały zespół naskoczył na blondynem gdy tylko nikt nie widział. Hubert też schował się za sceną, myśląc gorączkowo nad utworem, który mogą zaśpiewać. Wiktoria patrzyła przed siebie, zastanawiając się jaką piosenkę ćwiczyli z Hubertem w duecie.
- Hubert, my nie pomyśleliśmy, że będzie grać w dogrywce. Nie mamy nic przygotowane!- Odezwał się zrozpaczony Tomek.- Musimy coś kombinować z tymi piosenkami, które graliśmy na poprzednich konkursach, bo inaczej le-ży-my.- Ostatnie słowo przesylabizował.
- No to może, może...- Brunet podrapał się po karku zamyślony.- Wiktoria!- Krzyknął głośno gdy dostał oświecenia.- Pamiętasz jak szukaliśmy piosenki, którą moglibyśmy zaśpiewać?
- No.- Odparła inteligentnie bez zastanowienia.
- "Pokonaj Siebie"?* Co Ty na to? Kiedyś graliśmy to z chłopakami z okazji walentynek w szkole.- Odparł, ciesząc się jak małe dziecko.
- Ale my jej nawet nie przećwiczyliśmy!- Zaprotestowała natychmiastowo.
- Znasz ją i wiesz w których momentach masz wejść, prawda?- Skinęła głową na znak zgody.- A chłopaki wiedzą jak mają to grać więc powinno być dobrze.- Wszyscy spojrzeli na siebie nie do końca przekonani po czym zaczęli ćwiczyć piosenkę. Po dziesięciu minutach znów pojawili się na scenie z szerokimi bananami na ustach. Grupa "Loka" też zaczęła się pojawiać przed publicznością, ale w bardzo ponurych nastrojach. Cały zespół "Bad Boys" skłonił się i zrobił miejsce dla przeciwników, pozwalając im zacząć pojedynek. "Loka" zaczął grać piosenkę "Skrzydlate ręce"**. Blondyn, który był na samym początku bardzo pewny siebie w połowie tekstu pomylił słowa, a Wiktoria powstrzymała się by nie zacząć chichrać, bo wiedziała, że byłoby to chamskie. "Za dużo czasu przebywasz z Hubertem, dlatego się taka stałaś." Skwitowała jej podświadomość, którą natychmiast uciszyła. Gdy skończyli, Wiktoria wraz z zespołem weszli na scenę, zaczęli grać utwór, tak jakby ćwiczyli go tysiące razy. Wyszło im świetnie i po skończonym występie na scenie pojawili się w jeszcze gorszych nastrojach przeciwnicy i za nimi Jan Kowalski.
- Usłyszeliśmy dwa występy i teraz zdecyduje publiczność, który występ podobał się bardziej, ale nie zmieni to mojego zdania na temat tego, który zespół nagra piosenkę w profesjonalnym studiu nagraniowym. Tak więc najpierw głosujemy na zespół "Loka".- Nikt nie zaczął klaskać, a Wiktoria wyszeptała swojemu chłopakowi na ucho.
- Chyba ktoś więcej gada niż umie.- Hubert uśmiechnął się szeroko i objął dziewczyną od tyłu, kładąc jej swoją głowę na ramieniu.
- No więc chyba wszystko mamy jasne. Ponownie wygrał zespół "Bad Boys"! Brawa dla nich!
Wiktoria uśmiechnęła się i podała dłoń mężczyźnie, który zaczął im gratulować, próbując przekrzyczeć klaszczący tłum. Zeszli z nim ze sceny i Jan Kowalski wyjaśnił wszystkim z zespołu o co chodzi, gdzie i kiedy się spotkają na nagraniu. Hubert otrzymał również wizytówkę od mężczyzny i skierował swoje kroki do pozostałych zespołów by im pogratulować. Chłopaka skakali ze szczęścia, a dziewczyna razem z nimi. Poszli świętować do domu Tomka, powiadamiając rodzinę Wiktorii gdzie się wybierają. Oczywiście wcześniej zebrali sprzęt do auta taty Tomasza. Urządzili sobie popijawę czyli picie Coca-Coli i soku pomarańczowego. Grali w gry planszowe, tańczyli, śpiewali, wygłupiali się do 2-iej w nocy. Gdyby nie tak późna godzina przyjaciele by się jeszcze nie rozstawali, ale para miała jutro pracę, dlatego chciała się jeszcze przed nią chwilę przespać. Wiktoria wraz z Hubertem cicho weszli do swojego pokoju i przebrali się w pidżamy po czym od razu zapadli w głęboki sen.
Następnego dnia, zaraz po pracy, na parę czekali goście. Byli to chłopcy a dokładniej Tomek, Dominik, Mateusz, Wojtek, Krzysiek i Oskar z plecakami na plecach. Zastali parę grającą w państwa, miasta. Wiktoria leżała na podłodze, a chłopak na łóżku. Mateusz odezwał się po chwili przyglądania.
- Słuchajcie, mamy pomysła. Jedziemy na wycieczkę rowerową, co Wy na to?- Dziewczyna spojrzała na swojego chłopaka i wzruszyła ramionami obojętnie. Hubert skopiował jej ruch i wrócił do pisania na kartce odpowiedzi. Wszyscy spojrzeli po sobie i powiedzieli głośno.
- WYCIECZKA ROWEROWA! UBIERAĆ SIĘ I JEDZIEMY! ALE TO JUŻ!- Wika uśmiechnęła się pod nosem i zaczęła szukać w szafie ubrań. Znalazła biały, za duży na nią, podkoszulek, czarną bluzę na zamek oraz krótkie, brązowe spodenki. Ubrała to wszystko na siebie w łazience i zeszła do kuchni spakować coś do jedzenia i picia. Do pomieszczenia wszedł jej przyjaciel i usiadł przy stole. Spojrzał na przyjaciółkę i odparł.
- Życie kompletnie z Ciebie uszło.- Uśmiechnęła się pod nosem, chowając dwie butelki wody do plecaka oraz różne przysmaki.
- Wiem. Ciocia coś przede mną ukrywa i nie chce mi powiedzieć co i jakoś mnie to dobija.- Skrzywiła się, zamykając plecak w którym miała różne przysmaki. Spojrzała na przyjaciela i dodała.- No i poszłam spać chwilę po 2-giej w nocy więc to też daje swoje.- Puściła mu oczko. Wszyscy zeszli z góry, a Hubert złapał Wiktorię za rękę i wyprowadził ją wolno z domu. Wika wyciągnęła rower cioci, który został przez nią dawno zapomniany.
Ruszyli więc przed siebie. Dziewczyna nie miała nastroju do rozmów, dlatego trzymała się na końcu grupki. Chłopcy zupełnie pochłonięci rozmową o piłkarzach, nie zwracali uwagi na nie odzywającą się dziewczynę. Kiedy skończyli jeździć zapadł zmrok. Znajdowali się na tej samej plaży co zwykle tylko, że po jej drugiej stronie. Po tej stronie plaży nie było nikogo więc przyjaciele rozpalili ognisko, bo już się ściemniało, i usiedli wokół niego na kocach, które zabrali ze sobą. Dziewczyna wyjęła z plecaka pianki, krakersy, a chłopacy znaleźli patyki po czym naostrzyli je scyzorykiem Dominika. Nadziali na patyki pianki i dali je nad ogień. Prowadzona była zawzięta konwersacja w której brali udział wszyscy oprócz Wiki. Myślami była cały czas przy zachowaniu cioci, wujka i swoim wyjeździe, który miał odbyć się mniej niż półtora miesiąca. Czuła w kościach, że stało się coś poważnego, a wujostwo nie chce jej zamartwiać.
- Wiktoria!- Krzyknęli wszyscy, a dziewczyna tak się wystraszyła, że aż upuściła patyk, który trzymała nad ogniem.
- Zobaczcie co zrobiliście!- Również podniosła głos, próbując ratować przysmak.- Moja pianka poszła się do ziemi. I to dosłownie!
Przyjaciele roześmiali się, ale po chwili zamilkli, domyślając się czemu dziewczyna była nieobecna myślami. Nikt nie wiedział jak zacząć rozmowę nawet najbardziej pyskaty Hubert zmarkotniał i mocniej przywarł do pleców swojej dziewczyny. Wika zlustrował spojrzeniem twarze chłopaków. Odwróciła głowę by spojrzeć na swojego chłopaka. Jego spojrzenie było nieobecne, a twarzy tak smutnej jeszcze u niego nie wiedziała. Pocałowała chłopaka w policzek, wtulając nos w zagłębienie w jego szyi.
- Będzie nam brakować Ciebie jak pojedziesz.- Odezwał się w końcu Oskar, zsuwając piankę z patyka za pomocą dwóch herbatników.
- Ale chrzanisz.- Zaprzeczył jak zwykle bezpośredni Dominik.- Nam to jeszcze jakoś pójdzie, bo nie znamy jej za długo, ale Tomek, Wojtek czy Krzysiek to jej najbliżsi przyjaciele więc jak im będzie ciężko.- Dziewczyna uśmiechnęła się na te słowa i wymruczała.
- Nie ma bliższych czy dalszych. Jesteście dla mnie tak samo ważni jako przyjaciele pomimo tego, że niektórych znam dłużej a niektórych krócej, okey?- Dominik chyba nie usłyszał dziewczyny, bo kontynuował swój wywód, zapominając, że wszyscy słyszą co on mówi. Powoli zaczął zdejmować z patyka piankę.
- A Hubert? On najwięcej spędza z nią czasu przecież. Zakochał się w niej i zmienił cholernie, co przecież widzę nie tylko ja, ale jak oni się będą musieli rozstać to co wtedy? Przecież się załamią, bo cały czas ze sobą spędzają teraz i jestem ciekaw jak to z nimi będzie...- Wreszcie Krzysiek mocno zdzielił Dominika po głowię, a ten się opamiętał i po szybkim spojrzeniu na Huberta, rzucił zgaszony.- Em, przepraszam. Myślałem głośno...- Poczerwieniał na twarzy jakby był burakiem.
- Wszyscy słyszeliśmy, że głośno myślałeś.- Rzuciła zniesmaczona Wiktoria wraz z Tomkiem.
Hubert wstał, otrzepał spodnie i powiedział tylko.
- Muszę się iść przejść.
- Hub...- Wszyscy zabrali głos w jednym czasie, ale chłopak machnął tylko ręką lekceważąco. Rzucił ostatnie spojrzenia na swoją dziewczynę, która zauważyła w jego oczach łzy i ruszył przed siebie. Wika spojrzała oskarżycielsko na Dominika, a tamten skulił się pod jej spojrzeniem.
Minęło dziesięć minut, piętnaście a chłopak jak nie wracał, tak go nie było. Dziewczyna poczuła, że chłód dotyka jej nóg, dlatego wstała i wzięła koc. Puściła oczko chłopakom i poszła w tę samą stronę co Hubert. Dostrzegła go po chwili marszu. Siedział na dużym kamieniu, który był prawie do połowy zanurzony w wodzie. Twarz miał schowaną w dłoniach. Wiktorię rozczulił ten widok, dlatego uśmiechnęła się smutno i zaczęła zbliżać się do chłopaka. Hubert podniósł głowę i nasłuchiwał chwilę. Wreszcie odwrócił głowę i gdy dostrzegł swoją dziewczynę natychmiast wrócił do poprzedniej pozycji. Podeszła do niego szybko, wdrapała się na kamień i usadowiła obok chłopaka, nakrywając oboje kocem. Wpatrywała się w przestrzeń przed sobą po czym na rozluźnienie atmosfery, szturchnęła łokciem Huberta w bok, uśmiechając się przy tym łobuzersko. On odwzajemnił ruch, a dziewczyna nie zostawała mu dłużna i szturchali się tak dopóki dziewczyna nie wybuchnęła śmiechem, a chłopak jej nie wtórował. Spojrzał na nią przygnębiony po tym jak się uspokoił i wypowiedział tak, jakby miał się rozpłakać.
- Nie chcę żebyś wyjeżdżała.
- Nie zachowuj się jak dzieciak.- Powiedziała uśmiechnięta, ale nie udało jej się okłamać chłopaka, który zauważył, że go chciała rozśmieszyć.
- A Ty nie zachowuj się jak cholerny dorosły i weź mnie przytul.- Wiktoria roześmiała się i spełniła prośbę chłopaka.
- Nie wyjeżdżam jeszcze przecież.- Próbowała pocieszyć ich oboje.
- Ale nie chcę żebyś w ogóle wyjeżdżała.- Poczuła ukłucie w sercu i wzmocniła swój uścisk, również czując łzy pod powiekami.- Nie chcę się z Tobą rozstawać, rozumiesz?
- Nie płacz.- Powiedziała, czując na ramieniu łzy chłopaka.- Bo zaraz ja się poryczę i będziemy oboje beczeć. Też nie chcę więc się nie rozstaniemy.
- Obiecujesz?
- Wiesz, że zawsze byliśmy inni. Ja się zachowuję jak chłopak, a Ty jak baba.- Stwierdziła Wiktoria znów próbując odwrócić uwagę od wyjazdu.
- Nie odpowiedziałaś na pytanie.
Spojrzeli sobie w oczy i odparła z uśmiechem, ścierając łzy z policzek Huberta, a on zrobił to samo z jej łzami.
- Obiecam jeśli Ty obiecasz.
- Obiecuję.- Powiedział od razu.
- Więc i ja obiecuję.
Siedzieli w ciszy nie wiadomo ile, ale ich przyjaciele to rozumieli, bo nikt im nie przeszkadzał. Gdy dziewczyna prawie usnęła na ramieniu swojego chłopaka, zadzwonił jej telefon. Znalazła go w kieszeni spodni i wymamrotała do słuchawki, nie patrząc nawet na wyświetlacz.
- Słucham Ciebie, kimkolwiek jesteś, jak wyłączonego radia.
- Kiedy wracacie?- Zabrzmiał zatroskany, ale smutny i przestraszony głos ciotki.  
- Jeszcze nie wiemy, ale stało się coś?- Nadal mówiła z zamkniętymi oczami.
- Masz gościa.
Dziewczyna wyprostowała się i patrząc na swojego chłopaka, który miał pytający wyraz twarzy odparła.
- Jakiego gościa?
- Jak przyjedziecie to zobaczysz. Pa.- Rozłączyła się a para patrzyła na siebie niezdecydowanie.
--------------------------------
Heej, heej, heej! :)
Oto i nasza 45 część opowiadania!  
Mam nadzieję, że się podobała i warto było na nią czekać!  
Mam jeszcze coś do dodania!
Chciałabym złożyć wczesne oraz opóźnione życzenia dwóm osobom!
Meedzi oraz Karsie!
Dziewczyny najlepszego, fajnych facetów, dobrych wyników w pracy/szkole,
dużo miłości, radości, zdrowia, żebyście nadal z radością czytały to, co nabazgram
i czego jeszcze sobie życzycie! :D  
Mam dwie wiadomości, ale obie smutne, chociaż zależy kto jak na to spojrzy ;)
No więc zacznijmy od tej, że jutro nie będzie prezentu z okazji Mikołaja :( ;(
Prezent miał mieć postać kolejnej części tego opowiadania, ale chyba się nie wrobię w pisaniu :(
A teraz ta druga...
Do końca tego opowiadania zostało 6 części!  
Nie wiem czy się cieszycie czy też ktoś z utęsknieniem czeka na koniec tego opowiadania ;)
No więc tyle w ogłoszeniach parafialnych! :)
Następna część 12 grudnia ;)  
Pozdrawiam//
Lucy15

3 794 czyt.
1493297% 29
Lucy15

Lucy15 opublikowała opowiadanie , aktualizowała 5 gru 2015 w kategorii miłosne, użyła 2689 słów i 14767 znaków. ·

Komentarze (13)

 
  • olagr

    ~olagr · ip:94.254.199.* · 8 gru 2015

    niech to sie nie kończy!!!!!!!

  • Avery

    ~Avery · ip:95.40.189.* · 6 gru 2015

    Dodawaj szybko następną ! To jest świetne

  • Meedzi

    Meedzi 5 gru 2015

    Kochana Dziekuje za zyczenia . Czekam na nastepna ❤

  • Arii2000

    Arii2000 5 gru 2015

    Czuję delikatny niedosyt i to chyba niestety w tym złym sensie. Może warto zabrać się za nowe opwiadnie? Nowa fabuła, bohaterowie, większa możliwość do popisu? Bo to, się faktycznie już robi jak jakiś zapychacz, bez urazy. Jakbyś przeciągała na siłę. Nie zmierzam tu nikogo obrażać i nie mówie, że jestem jakimś specjalistą, bo nie jestem, ale odczucia są takie a nie inne. Końcówka jeszcze jako tako, ale sam początek... Ja na przykład w ogóle nie czułam tego "napięcia" w konkursie, tych emocji... Przykre, ale taka prawda.

  • claire

    ~claire · ip:95.41.30.* · 5 gru 2015

    ONI SĄ UROOOCZY! KOCHAM ICH NORMALNIE chce kolejną część i żeby powiadanie się nie kończyło tak szybko muszę ci powiedzieć, że masz ogromny talent! Będę niecierpliwie czekać na kolejną część tego cudenka mojego kochanego. Potrafisz trzymać ludzi w napięciu ale... mam jedno ale. za krótkie części piszesz, bo dopiero zaczęłam czytać, a tu.. BUM! I koniec. Fajnie by było gdybyś wstawila kolejną część jutro. Ale jak się nie uda to trudno obyś w sobotę wstawila. pozdrawiam i życzę weny kochana

  • szalona123

    szalona123 5 gru 2015

    Fantastyczne! Szkoda że nie będzie prezentu, ale cóż takie już jest życie W każdym bądź razie miłych Mikołajek I czekam teraz na kolejne części.Pozdrawiam serdecznie

  • Misiaa14

    Misiaa14 5 gru 2015

    Ona nie może wyjechać !!!!!! No nie może cudoo *-*

  • Wiki1212

    Wiki1212 5 gru 2015

    Jakiego gościa?! Część świetna ;*

  • Tosia12283

    Tosia12283 5 gru 2015

    Super

  • Malineczka2208

    Malineczka2208 5 gru 2015

    Cudowna czesc! ;* ale w takim momencie? Ciekawe kto jest tym gosciem.. mm..Szkoda ze zostalo jeszcze tylko 6 czesci ..To jest boskie opowiadaniee ;* Czekam na kolejna ;*!

  • Nika....

    ~Nika.... · ip:46.169.60.* · 5 gru 2015

    Cudowne!!!

  • OlaUnicorn

    OlaUnicorn 5 gru 2015

    Jej następna część w moje imieniny! *-* To było takie wzruszające, że prawie się poryczałam! Noooo.... Cudowne

  • Kamilka889

    Kamilka889 5 gru 2015

    Jezu kobieto w takim momecie ? Ja ci zamorduje kiedyś. Kurczę co sie stało ? Popłakałam sie przy końcówce , to jest poprostu cudowne.