Od nienawiści do... miłości Cz.47

Zeszła na parter domu, gdzie czekała ją kolejna niespodzianka. Schowała dłonie w spodnie i uciekła spojrzeniem w bok, widząc oskarżający wzrok Fabiana oraz Janka. Dziewczyna była przekonana, że chłopaki wiedzą oraz to, że nie są smutni z tego powodu tylko źli, a zwłaszcza ten pierwszy. Zabrał on głos po chwili ciężkiego milczenia.
- Dlaczego nie pojechałaś do swojej mamy od razu?- Wiktoria poczuła się głupio. Dopiero teraz dostrzegła, że zachowała się jak egoistka nie jadąc do mamy, która leży w szpitalu. Było jej bardzo głupio z tego powodu, ponieważ myślała tylko o swoich sprawach, a o chorej mamie niekoniecznie.
- Chciałam załatwić parę spraw.- Wydukała zawstydzona, czerwieniąc się na policzkach.
- Teraz powinnaś być w drodze do domu, a nie siedzieć tutaj!- Krzyknął wściekły Fabian, wymachując rękami.
- Tomek ma za długi jęzor.- Wymamrotała pod nosem.
- Myślisz o Tomku zamiast o...- Nie dokończył gdyż Wiktoria wcięła mu się w słowo.
- Zamknij się!- Powiedziała, przypominając sobie o Hubercie. Dodała szeptem.- Na górze jest Hubert i nie chcę żeby usłyszał o czym gadamy. Chodźmy na zewnątrz.- Jak powiedziała, tak też zrobili, nie zwracając uwagi na to iż jest w piżdżamię.
- Pomyślałaś o swojej mamie?- Nadal pytał Fabian, a Janek usiadł, nie odzywając się.
- Wiem, że powinnam być teraz w drodze do domu. Wiem, że zachowałam się jak egoistka!- Ciągnęła bliska płaczu.- Nic mnie nie usprawiedliwia i doskonale o tym wiem. Ja po prostu... Myśląc, że muszę wrócić tam wcześniej niż przypuszczałam... Ja nie chcę zostawić tego wszystkiego z minuty na minutę. Myślałam, że to będzie to łatwiejsze, ale nie jest! Za bardzo się przyzwyczaiłam do wszystkiego tutaj. Do pracy z dzieciakami, do was, do ognisk, do Huberta... Ja nie umiałam tego zostawić. Nadal nie umiem, ale muszę i to zrobię. Jeśli dobrze pójdzie to jutro już wyjadę. Chciałam się z wami pożegnać jutro...- Przymknęła usta, czując łzy pod powiekami. Zamknęła oczy, odchylając głowę do tyłu, nabierając jednocześnie powietrza w płuca.
- Wiktoria, nie płacz.- Rzucił Janek, który milczał do tej pory. Dziewczyna otworzyła oczy i wycierając pojedyncze łzy wierzchem doni, odparła, wstając.
- Nie, Janek. On ma rację. Jestem cholerną egoistką i nic tego nie zmieni. Zamiast być teraz u mamy, siedzę tutaj i płaczę, bo będę musiała rzucić swojego chłopaka. Zasrana egoistka ze mnie. Ja was przepraszam, ale idźcie już sobie. Chcę zadzwonić do mamy.- Wyciągnęła telefon z kieszeni, ale zanim wystukała numer do mamy, przytuliła chłopców, którzy byli zdziwieni tym faktem po czym wyszeptała.- Dziękuję za ten opieprz. Przydał mi się cholernie.- Wybrała numer swojej mamy, nie odrywając wzroku od odchodzących przyjaciół. Kobieta odebrała niemal natychmiast.
- Mamo, przepraszam, że mnie nie ma teraz koło Ciebie, zachowałam się samolubnie, wiem, przepraszam. Proszę, wybacz mi.- Mówiłam co ślina przyniosła jej na język.
- Cześć, córuś.- Odezwała się szczerze zdziwiona kobieta.- Co się stało? Czemu mówisz tak, jakbyś miała się rozpłakać?
- Mamuś, przepraszam, że nie ma mnie teraz obok Ciebie. Ty leżysz w szpitalu, a ja tu...
- Jakim szpitalu?- Spytała zszokowana tym co usłyszała. Wiktoria usłyszała w tle jak ktoś coś mamrocze, a zaraz po tym Mariola, imię matki Wiktorii, powiedziała pośpiesznie jakby jej się coś przypomniało.- Aaa, w tym szpitalu... Tak, tak. W szpitalu. No nic się nie stało, córuś. Niedługo przyjedziesz i będę się lepiej czuła. Przyszedł lekarz i zabiera mnie na badania. Muszę kończyć, pa!- Rozłączyła się za nim zdążyła odpowiedzieć.
Wiki spojrzała zszokowana na wyświetlacz telefonu. Czuła w kościach, że jej rodzice coś kręcą. To nie było normalne zachowanie jej rodzicielki. Nie chciała jednak pochopnie wyciągnąć wniosków po jednej rozmowie, dlatego weszła smętnie do domu. Była zmęczona całym dniem, dlatego chciała po prostu położyć się spać. W nocy będzie musiała spakować niektóre swoje rzeczy, starając się nie obudzić Huberta przy tym. Dobijał ją jednocześnie fakt, że musi odtrącać swojego chłopaka. Przetarła twarz dłońmi i weszła po cichu do domu. W salonie napotkała Hubcia, który czekał na nią. Dostrzegłszy ją, podszedł do niej, chcąc ją przytulić. Dziewczyna odepchnęła go od siebie chodź naprawdę chciała się przytulić do niego. Trwała w swoim postanowieniu pomimo tego, że było jej z tym ciężko. Położyła się spać w pokoju kuzyna tyłem do drzwi wejściowych. Po jej policzkach płynęły łzy, ale po dłuższym łkaniu w poduszkę udała, że usnęła. Poczuła po chwili jak coś odrywa ją od łóżka i przenosi ją do innego pokoju. Podświadomie czuła iż jest to sprawa Huberta, ale nie miała już siły na otwarcie oczu ani na protesty. Gdy została odłożona na kanapę i objęta przez swojego wybranka, usnęła niemal natychmiast.
Obudziła się w nocy kiedy księżyc był wysoko na niebie przez co rozświetlał cały pokój. Wiktoria zerknęła na swojego chłopaka, który spał w samych bokserkach. Jedną ręką obejmował jej brzuch, a druga zwisała swobodnie. Miał lekko uchylone usta. Widok ten rozczulił dziewczynę, ale wiedziała, że ma do zrobienia ważną rzecz. Podniosła delikatnie rękę Huberta do góry i zaczęła zsuwać się z łóżka. Na swoje miejsce położyła poduszkę by go nie zbudzić. Wyjęła po cichu walizkę z szafy, zaczynając szybko, aczkolwiek bezszelestnie chowając ubrania do środka. Powstrzymała łzy, które napełniały jej oczy. Zostawiła kilka par odzieży aby Hubcio się nie skapnął iż ich ubyło. Odłożyła walizkę na swoje miejsce i stanęła nad łóżkiem. Wiedziała, że już nie zaśnie dzisiejszego wieczoru, dlatego usiadła przy biurku. Znalazła w szufladzie długopis oraz kartkę papieru. Oświeciła lampkę, której słabe światło nie mogło obudzić Huberta. Przyłożyła długopis do kartki, ale nie wiedziała jak zacząć pisać to, co chciała. Po paru nieudanych próbach i kilku zużytych kartkach, przelewała na papier swoje myśli oraz łzy. Zrobiła prowizoryczną kopertę i schowała do niej kartkę papieru, a samą kopertę skryła pod swoimi ciuchami. Z powrotem usiadła przy biurku, otwierając zeszyt specjalnie przeznaczony dla Huberta. Rysowała wszystkie wspomnienia ze swoim chłopakiem. Nie nadała nazwy temu dziennikowi jak innym. Po prostu żadna jej nie odpowiadała. Skończyła szkicować wczesnym rankiem, ale nie czuła zmęczenia. Zeszyt też został ukryty w tym samym miejscu po czym Wika poszła się ubrać i pojechała do pracy pomimo tego, że było jeszcze za wcześnie. Po dwóch godzinach bezczynnego siedzenia przyjechał Janek. Widząc płaczącą przyjaciółkę, przytulił ją nic się nie odzywając.
Po południu, gdy dziewczyna przez cały okres pracy odzywała się zdawkowo, jedno z dzieci zapytało, gdy Hubert poszedł na salę gimnastyczną.
- Co się stało?
Wika patrzyła na niego pusty wzrokiem. Odpowiedziała korzystając z okazji, że Hubcia nie ma.
- Słuchajcie dzieci. Ja jutro wyjeżdżam.- Usłyszała jak dzieci buczą, przeciwne jej postępowaniu. Wywołało to słaby uśmiech na jej twarzy.- Cicho, cicho. Po prostu muszę wyjechać, bo z moją mamą jest niedobrze.- W tej chwili jej pamięć przypomniała dziwną rozmowę z rodzicielką, ale Wika szybko ją odrzuciła.- Proszę Was abyście zachowywały tak, jakbyście o tym nie wiedzieli, dobrze? Nie możemy powiedzieć o tym Hubertowi ani nikomu innemu, rozumiem?- Posmutniałe twarzyczki dzieci pokiwały twierdząco głowami. Do Wiktorii zaczęły podchodzić dzieci i ją przytulać. Mile zaskoczona tym gestem dziewczyna odwzajemniała go.
Z daleko widzący tę scenę Hubert, zapytał Fabiana, który nie był już zły na Wiktorię.
- Co jej jest? Od wczoraj zachowuje się tak, jak nie ona.
Spojrzał on na kumpla, który uciekał wzrokiem w bok, odpowiadając.
- No nie wiem. Może masz rację.- I wszedł do środka budynku, zostawiając tym samym chłopaka.
Wiktoria tego dnia dostała dużo ślicznych rysunków od swoich podopiecznych. Każdemu dziękowała, pocieszając ich tym, że za rok się spotkają. Najbardziej rozczuliło ją to, że gdy żegnała się z Alex'em i on odchodził, puścił dłoń matki i przybiegł przytulić się raz jeszcze do Wiktorii. Dziewczyna pogłaskała go po głowie po czym wytarła łzę z jego policzka. Puściła mu oczko, mrucząc.
- Będzie dobrze, młody.- Nie odarł nic tylko z powrotem pobiegł do swojej mamy. Chłopak dziewczyny zapytał ją o to, dlaczego dzieci się tak do niej tuliły w drodze powrotnej do domu, ale Wiktoria odparła tylko.- Jak chciały to się tuliły.
Weszła do pokoju kuzynki, wypraszając Daniela, który również tam był. Usiała na łóżku kuzynki i powiedziała jej, że wyjeżdża, prosząc również by nic nie mówiła Hubertowi. Angela nie uwierzyła jej, ale widząc powagę na twarzy starszej z kuzynek, nie wiedziała co ma powiedzieć ani zrobić. Krzyknęła na Wiktorię by tak wyszła z pokoju. Na prośbę Angeli, Wika tak zrobiła. Spotkała w holu Huberta, który był bardzo podekscytowany i wyciągnął Wiktorie na spacer, nie patrząc na jej protesty. Skrzyżowała ręce by chłopak nie mógł ich dotknąć, ale on nie zwracał na to uwagi, bo szedł przed swoją wybranką, mówiąc cały czas jak nakręcony.
- Słuchaj, Kotek. Zadzwonił do mnie ten Jan Kowalski z festynu, nie? No! I wiesz co?! Nie zgadniesz? Ale i tak Ci powiem! Załatwił nam profesjonalny koncert w jakimś mega ważnym klubie! Rozumiesz?! Prawdziwy koncert!
Wiktoria słuchała go, ale myślami była gdzie indziej. Odezwała się cicho.
- Hubert, musimy pogadać.- On tego nie usłyszał.
-  Jeśli damy tam czadu to może być nasza szansa. Wielka szansa! Nie możemy tego schrzanić. Wyobrażasz to sobie...- Odwrócił się do niej przodem z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Hubert...- Ponowne spróbowała głośniej, zdecydowanie.
- Ty, Ja, czerwony dywan, flesze, zdjęcia, imprezy, koncerty, kasa. Kochanie będziemy sławni.
Wiktoria zebrała całą swoją odwagę i krzyknęła, zatrzymując tym samym potok słów chłopaka.
- Nie może już być razem!- Patrzył na nią uważnie po czym stwierdził, śmiejąc się.
- Niezły żart Ci wyszedł. Naprawdę się przestraszyłem.- Widząc jednak minę swojej dziewczyny, odparł cicho.- To nie był żart.
- Nie możemy już być razem. Przepraszam.
- Ale co ja zrobiłem?! Kocham Cię, rozumiesz? KO-CHAM CIĘ!- Krzyczał. Nie uzyskał odpowiedzi.- Chodzi Ci o Sandrę, tak? To był przypadek, mówiłem Ci. Musisz mi uwierzyć. Dla mnie liczysz się tylko Ty!- Chciał złapać jej dłonie, ale Wika zrobiła krok w tył.
- Nie, nie chodzi o Sandrę. My już po prostu nie możemy się spotykać.
- Ale dlaczego?- Odparł zrozpaczony. Doznał jakby olśnienia i krzyczał dalej.
- Ty kochasz Tomka. Cały czas go kochałaś, a ze mnie robiliście sobie jaja. Przecież to jest oczywiste. Wasze zachowanie, rozmowy, spojrzenia... Ja pierdolę. Ja się zakochałem w Tobie, a Ty cały czas przyprawiałaś mi rogi. Niezłą mieliście zabawę?- Wiktoria nie wierzyła w to co usłyszała. Miała ochotę spoliczkować swojego chłopaka, ale zamiast tego krzyknęła.
- To nie przez niego! On jest moim przyjacielem!
- To dlaczego ze mną zrywasz?
Dziewczyna nie wiedziała innego wyjścia jak powiedzieć:
- Bo już Cię nie kocham!
- Nie mówisz prawdy! To przez Tomka! Zajebię go!- Odparł po dłuższej chwili. Wiktoria powiedziała, ale ból przekuwał całe jej serce.
- Nie, to nie przez niego. Ja już Cię nie kocham Hubert, rozumiesz? NIE KOCHAM CIĘ JUŻ! Patrzył na nią i stwierdzając, że dziewczyna nie kłamie, odszedł klnąc jak szewc.
Wiktoria nie wierzyła, że to zrobiła. Wybuchnęła głośnym płaczem patrząc jak Hubert odchodzi w stronę jeziora. Chciała za nim pobiegnąć, przeprosić, błagać o wybaczenie. Ale nie zrobiła tego. Wiedziała, że będzie mu teraz lepiej po tym jak wyjedzie. A przynajmniej miała taką nadzieję, że będzie mu lżej...  
-----------------------------
Heej, heej, heej :)
Mam nadzieję, że część przypadła do gustu i zobaczę dużoo komentarzy pod nią xD
No więc skoro zbliżają się święta, a wigilia już w ten czwartek chcę życzyć Wam:
* dużo zdrowia, bo jest najważniejsze,
* spędzenia tych świąt w gronie rodzinnym,
bo o to właśnie chodzi podczas gwiazdki, by wszyscy byli razem ;)
* dzielenia radości ze świąt z swoimi drugimi połówkami
jeśli je macie ;)
* prezentów jakich sobie zażyczycie,
* abyś dużo nie przytyli xD,
* i czego jeszcze pragniecie :)
Jeśli dam radę to następna część okażę się 24 grudnia, a jeśli nie to w  
sobotę 26 grudnia ;)  
Pozdrawiam//
Lucy15

4 207 czyt.
15115100% 37
Lucy15

Lucy15 opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2406 słów i 13000 znaków. ·

Komentarze (19)

 
  • Wikaahehs

    ~Wikaahehs · ip:178.43.75.* · 22 gru 2015

    Zdążysz napisać część do 24 grudnia? Również życzę wesołych Świąt!

  • wikaaa

    ~wikaaa · ip:83.30.223.* · 20 gru 2015

    Oni muszą byc razem!!!uwielbiam ich

  • Chrumkacz

    ~Chrumkacz · ip:37.187.129.* · 20 gru 2015

    Jak mówią: Nic nie trwa wiecznie ... Podoba mi się taki obrót sprawy

  • Misiaa14

    Misiaa14 20 gru 2015

    niech on wróci zaraz do niej odwraca się w drugą stronę i marsz ku*wa do niej xD cudoo o *-*

  • .

    ~. · ip:178.43.50.* · 19 gru 2015

    Rodzice cos kręcą czuję to, nie rozdzielaj ich proszę, ja tylko czekam na moment kiedy bardziej sie do siebie zbliża

  • claire

    ~claire · ip:188.146.2.* · 19 gru 2015

    Teraz to zawsze jak czytam to opowiadanie to chce mi się ryczeć. Oni muszą być razem... dlaczego jesteś taka okrutna?! Świetna część oczywiście. Czekam na kolejną

  • malinowa15

    malinowa15 19 gru 2015

    Super. Dziękuję za życzenia i nawzajem

  • Wiki1212

    Wiki1212 19 gru 2015

    Świetne!!! Ja może dzisiaj dodam kolejną część MM albo jutro

  • Karolina12

    ~Karolina12 · ip:83.30.93.* · 19 gru 2015

    Brak mi slow to jest takie cudowne...

  • mysza

    ~mysza · ip:83.30.127.* · 19 gru 2015

    Zachowała się jak kretynka. Nic jej nie usprawiedliwia. Nie zasługuje na żadną szansę z jego strony. Hubert niech sobie ułoży życie z inną. Z madrzejsza. Dziękuję za życzenia i wzajemnie.

  • paulaaxdxd

    paulaaxdxd 19 gru 2015

    Również wesołych szczęśliwych świąt bożego narodzenia i abyś te święta spędziła w gronie bliskich jak najlepiej

  • Choraromantyczka

    ~Choraromantyczka · ip:5.172.252.* · 19 gru 2015

    Nie rób nam tego :'( Jak to przeczytałam aż się rozryczałam jak jakaś nienormalna :'( Niech mu wszystko wytłumaczy i niech wrócą do siebie :'(

  • Malineczka2208

    Malineczka2208 19 gru 2015

    Takie smutne.. nie wierze że mu tak powiedziała..A jej rodzice? Coś kręcą ..Jak tak można..Oczywiście część Świetna! No ja nie mogę jak oni mogą nie być razem.. aż mi smutnoo,bardzo smutno .. No ale czekam na kolejną część I wesołych Świąt ! ;**

  • kamila12535

    kamila12535 19 gru 2015

    Jak zaczęłam czytać po moich policzkach zaczęły lecieć łzy nie mogę się doczekać kolejnej części rodzice wiki ja oszukują albo mi się wydaje :( ja również życzę wesołych Świąt Bożego Narodzenia

  • ~nki

    ~~nki · ip:83.26.254.* · 19 gru 2015

    Również wszystkiego dobrego i nie mige się dzoczekać następnego rozidziału!Pozdrawiam~niki

  • Nika....

    ~Nika.... · ip:46.169.220.* · 19 gru 2015

    Super.... Ale oni muszą być razem...

  • Tosia12283

    Tosia12283 19 gru 2015

    Super

  • Kamilka889

    Kamilka889 19 gru 2015

    No nie wierzę.. Powiedziała to. Ja placze kobieto. Oni muszą być razem

  • ala1123

    ~ala1123 · ip:85.237.180.* · 19 gru 2015

    To jest świetne trzymam kciuki żeby ci się udało ja szybciej napisać Ale jeśli ci się nie uda to również życzę ci miłych, radosnych, ciepłych, spokojnych i rodzinnych świąt