Moje

Terapeutyczna Miłość cz. 8

PONIEDZIAŁEK Dzień Świstaka. Kolejny poranek kiedy budzę się na kacu, kolejny kiedy przyrzekam sobie, że nigdy więcej tak się nie załatwię. Oczywiście zachowuję na tyle trzeźwy umysł, że zdaję sobie sprawę, że są to obietnice bez pokrycia. Po omacku sięgam dłonią po butelkę, którą stawiam na wszelki wypadek na stoliku nocnym. Wciąż nie otwierając oczu, pociągam kilka łyków wody i zrzuc...