Uliczna latarnia świeci w prywatnym mieszkaniu. Absurd?

Uliczna latarnia świeci w prywatnym mieszkaniu. Absurd?

Żart, absurd czy szaleństwo złośliwego elektryka? W Łodzi można oglądać latarnię, która stoi na ulicy, a świeci w prywatnym mieszkaniu .

Chociaż to samo centrum miasta, to większość łodzian mijających kamienicę przy rogu Mickiewicza i Piotrkowskiej wydaje się nie zauważać niczego niezwykłego. Nawet nie zwalnia kroku. Dopiero poproszeni o komentarz, przechodnie podnoszą głowy do góry. W to, co widzą, trudno im uwierzyć. - To zrobił jakiś bardzo pomysłowy łodzianin - mówi przechodzący obok Krzysztof Bosacki. - I chyba samobójca w jednej osobie. Kiedy tylko nadzór budowlany i zakład energetyczny dowiedzą się, że ktoś samowolnie podłączył się do miejskiej sieci, nie wypłaci się do końca życia. A takie coś trudno będzie ukryć.

Pytam, skąd pewność, że samowolnie. - Przecież nikt nie wydałby zgody na taką konstrukcję - mówi Bosacki. A po chwili zastanowienia. - A może wydał?

Innego zdania jest pan Konrad. - Miasto nie mieści się już na ulicy i zagląda do prywatnych domów - śmieje się. - Że też ktoś zgodził się na taki absurd.

Co ich tak zdziwiło? Latarnia, którą od pewnego czasu można oglądać przy Piotrkowskiej 164. Jedno z dwóch ramion latarni oświetla ulicę. Drugie, skierowane w przeciwnym kierunku, wchodzi przez uchylony lufcik w oknie kamienicy do środka budynku i oświetla prywatne pomieszczenie.



O latarni oświetlającej wnętrze mieszkania zrobiło się głośno w chwili, gdy jeden z internautów postanowił nakręcić latarnię aparatem, a film umieścił w sieci. Tytuł filmu: „Sposób na darmowe oświetlenie mieszkania”. Podpis pod nim: „Kamienica przy ulicy Piotrkowskiej w Łodzi na «dziko » korzysta z miejskiego oświetlenia.”

Z komentarzy pod filmem można wyczytać drwinę z kolejnego miejskiego absurdu.

Autor filmu nie wiedział, że latarnia oświetlająca mieszkanie nie jest samowolą budowlaną. To instalacja nosząca nazwę "Życie ulicy" stworzona przez niemieckiego artystę Vię Lewandovsky'ego na potrzeby trwającej do 10 października wystawy w przestrzeni publicznej - Fokus Łódź Biennale.

O mieszkającym w Berlinie artyście wiadomo niewiele. Ale większość przedstawionych przez niego instalacji, jak np. kij baseballowy, na którym zawiązano węzeł, przeciętą na pół klatkę z papużkami nierozłączkami czy dwoje ludzi przygniecionych łodzią, intryguje i zmusza do zastanowienia. Co pisze o instalacji na Piotrkowskiej?

"Tradycyjna latarnia uliczna została przekręcona w taki sposób, że lampa latarni zagląda do okna. Publiczne oświetlenie stało się własnością prywatną. Pracę można odbierać jako ironiczny komentarz do gospodarki wolnorynkowej w krajach postkomunistycznych. Tematem pracy jest konflikt pomiędzy interesem prywatnym, a publicznym. Osobista relacja z lampą może stać się sprawą publiczną."

Nieprawdą jest, że Lewandovsky korzysta z prądu "na dziko". - Zgodę na zainstalowanie atrapy wydał Zarząd Dróg i Transportu oraz Łódzki Zakład Energetyczny - pisze w odpowiedzi na pismo biuro prasowe Urzędu Miasta Łodzi. - Prąd zasilający lampę pobierany jest z mieszkania, do którego wchodzi jedna z odnóg lampy. Mieszkanie udostępnił do prezentacji jego właściciel, na podstawie umowy zawartej z Muzeum Miasta Łodzi - organizatorem Fokus Łódź Biennale.

Jak zapewniają organizatorzy, wszystkie instalacje powstałe z okazji biennale zostaną zdemontowane po 10 października.

źródło: fakt.pl

2 430 czyt.
100%1
Visip

Visip znalazł niusa , edytowane 22 sty 2016 na fakt.pl ·

Dodaj komentarz