Iza cz. 7

W tej pozycji Oli nie udało się dojść. Dodatkowo rozproszył ją odgłos cieczy rozbryzgującej się na tapicerce łóżka. Gdy zobaczyła w lustrze moją buzię, ociekającą złotym płynem, nie mogła opanować śmiechu. Wstała zarykując się , co spowodowało jeszcze większą konsternację Argei. Czuła się winną mojego opłakanego stanu. Nie, nie opłakanego - osikanego! Ale gdy i ja zaczęłam się brechtać, jej także udzielił się ten kompletny napad głupawki, a poczucie winy odeszło w zapomnienie. Gdy już się trochę uspokoiłyśmy, Ola śmiejąc się, powiedziała do Argei:
- Chciałam posmakować twojej myszki, ale teraz się boję, że mnie urządzisz tak jak Izę.
- Przepraszam, jeszcze nigdy mi się to nie zdarzyło. Ale Iza doprowadziła mnie do utraty zmysłów. Dosłownie!
- Chyba nie zamierzacie tego robić na posikanym łóżku? – zapytałam.
- Chodźmy do innego pokoju – powiedziała Argea.
- Trzeba by tu trochę posprzątać.
- Chcesz odebrać pracę sprzątaczce? Widzi na swoim kompie, który pokój był używany.
- A jak mam się niby ubrać? Jestem cała mokra! Musiałabym się umyć!
- Po co masz się ubierać? Przejdziemy tylko przez korytarz. Nawet jak kogoś spotkamy, chrzanić to! Na pewno się nie pogniewa, widząc trzy nagie foczki. Umyjemy się później – zadecydowała Argea.
- Ale gdzie? – drążyłam temat.

    Argea podeszła do ściany naprzeciw drzwi wejściowych i przekręcając coś, co wyglądało jak kolejny haczyk na ubrania, otworzyła drzwi do łazienki z umywalką, prysznicem, bidetem i toaletą. Szczęka mi opadła. Pomyślałam sobie, że w naszym kraju raczej nigdy nie osiągniemy takich standardów. Ale skorzystałam szybko z możliwości umycia rąk i przepłukania buzi, szyi i piersi. Mogę przejść przez publiczny korytarz nago, ale przecież jakoś muszę wyglądać i pachnieć! Argea też skorzystała z bidetu i już lekko ogarnięte, zabrałyśmy swoje rzeczy, przeszłyśmy przez pusty na szczęście korytarz, do kolejnych, oznaczonych zielonym światełkiem drzwi. Pokój wyglądał tak samo, tylko zamiast łóżka, na podłodze leżał materac, obszyty czerwonym skóropodobnym materiałem. Rzuciłyśmy nasze ciuchy na podłogę. Ola objęła Argeę, całując namiętnie jej przecudne usteczka, przy okazji tonąc swoim małym biustem w dużych, mięciutkich i gorących piersiach Greczynki. Bardzo mi się podobał ten widok, ale nie chciałam pozostawać tylko obserwatorem. Spojrzałam na leżące na podłodze stringi z przykręconym do nich stalowym dostarczycielem rozkoszy. Już prawie był mój! Co prawda, jeszcze nie zapłaciłam, ale nie wyobrażałam sobie opuszczenia sklepu bez niego. To była miłość od pierwszego wejrzenia. My precious! Uświadomiłam sobie, że jeszcze nie przymierzałam stringów, bo skarb już był w mojej norce i pasował do niej doskonale. Założyłam je, czując jeszcze na środkowym pasku zimno wilgoci, pozostawionej przez cipkę Argei, podczas dymania mnie. Chciałam zobaczyć, jak to wygląda z drugiej strony, kiedy jest się osobą pieprzącą czyjąś dziurkę. To było dla mnie coś zupełnie nowego. Dziewczyny nadal się całowały, tylko ich dłonie coraz niecierpliwiej poszukiwały miejsc dostarczających przyjemności. Nagle Ola dostrzegła, co mam na sobie i poprosiła:

- Mogę spróbować?
- Ale jak? - zapytałam.  
- No jak? Normalnie – powiedziała uśmiechając się niepewnie.
- A twoja cnotka?
- Kiedyś i tak muszę ją stracić – a chcę z tobą – powiedziała lekko zawstydzona.
- O co chodzi? – zapytała Argea. Nic nie zrozumiała, bo rozmawiałyśmy po polsku. Kiedy jej wyjaśniłam, zrobiła wielkie oczy – nie spodziewała się, że Ola jest jeszcze dziewicą. Przegarnęła dłońmi jej włosy i ponownie przywarła do ust, lecz odniosłam wrażenie, że teraz robiła to z większą czułością. Położyły się na materacu, prawie nie przerywając całowania. Ola ułożyła Argeę na wznak i zmierzała w kierunku, który ją najbardziej interesował – do punktu oznaczonego strzałką. Gdy już go osiągnęła, podniosła pupcię do góry i spojrzała na mnie wymownie.  
- A więc tak to sobie umyśliłaś! - pomyślałam.

    Powróciła do lizania guziczka, wystającego na końcu ciemnych warg sromowych Argei, a ja ogrzałam ręką mojego stalowego członka i sięgnęłam po lubrykant. Rozsmarowałam go, żeby lekko się wślizgnąć, zadając jak najmniej bólu. Jedną ręką pieściłam myszkę, aby ją też nawilżyć i przygotować na przyjęcie stalowego defloratora. Czując opuszkami palców, że jest już gotowa, przyłożyłam błyszczące narzędzie i powoli rozpychając wargi sromowe, zdobyłam jej ciasną, wilgotną, gorącą norkę. Twardość i kształt ułatwiający wprowadzanie, w połączeniu z lubrykantem i soczkami wytworzonymi w pochwie, sprawił, że wszedł w nią bez najmniejszego oporu. Ola tylko krótko syknęła w momencie przerwania błony i powróciła do pieszczenia Argei, która coraz głośniejszymi jęknięciami informowała o zbliżającym się szczytowaniu. Gdy cofnęłam biodra, zobaczyłam niewielką ilość krwi na stalowym narzędziu, użytym do pozbawienia wianka. Zza ściany dobiegły nas odgłosy szczytowania kolejnej pary. Zaczęłam powoli posuwać Olę, jednocześnie podziwiając w otaczających nas lustrach, jak pięknie wyglądamy w tym potrójnym akcie miłości. Koncentrowałam się także na tym, by pierwszy raz będąc w roli bzykaczki, nie dopuszczać do wypadania z cipki, niezbyt długiego przecież sprzętu. A to nie jest takie proste. Ruchy bioder muszą być bardzo krótkie. Szybko obczaiłam o co chodzi.

     Podniecał mnie widok Oli z tej perspektywy. Przed sobą miałam jej śliczną pupcię z brązowym oczkiem, które wręcz prosiło o pieszczotę moich palców. Dalej tyłeczek przechodził w wąską talię, by następnie linie ciała ponownie się od siebie oddaliły. Środkiem symetrii była oś kręgosłupa, od której odchodziły, widoczne pod skórą żebra. Poniżej na biodrach uroku dodawały dwa prześliczne dołeczki. Nie widziałam cipki Argei, przesłoniętej głową Oli, ale za to mogłam podziwiać jej duże piersi, unoszone coraz krótszym oddechem i piękną buzię, otoczoną rozrzuconymi w nieładzie, czarnymi włosami, skupioną teraz na przeżywaniu zbliżającej się rozkoszy. Dzięki otaczającym nas lustrom, mogłam się nam przyglądać z każdej strony. Widok był przecudny! Każdy ruch moich bioder, dostarczał przyjemności Oli, jednocześnie powodował nieznaczne przesuwanie się środkowego paska skórzanych stringów w mojej szczelince, podrażniając i łechtaczkę, i mniejszą dziurkę. Czułam, że robię się mokra w środku i zaczynają mnie przenikać dreszcze podniecenia. Byłam spocona, dyszałam ciężko, lecz nie ustawałam w drenowaniu dziurki Oli. Ona też odczuwała już efekty mojej ciężkiej pracy, bo zaczęła się wić, kręcąc dupką. Oddychała coraz szybciej, gwałtownie łapiąc powietrze. Jej wydechy dodatkowo stymulowały łechtaczkę Greczynki, która dochodziła krzycząc coraz głośniej, by w końcu zamilknąć nagle i zacisnąć oliwkowe uda na głowie Oli. Jej ciałem wstrząsały spazmy rozkoszy, takiej samej, jaka za chwilę ogarnęła sprawczynię jej orgazmu. Ola nie mogąc się uwolnić spomiędzy ud, jęcząc prosto w cipkę Argei, zsunęła się z metalowego członka i cała drżąc, opadła na materac. Spojrzałam na stalowego penisa – błyszczał pokryty sokami, odwzorowując jak w krzywym zwierciadle, obrazy powielone przez lustrzane ściany. Prawdziwy twardziel – nigdy nie wymięknie! Ola dochodziła do siebie przywierając policzkiem do łona Argei, ramionami zaś oplatając jej udo. Położyłam się obok Greczynki, opierając głowę na jednej z wielkich piersi. Drugą próbowałam objąć dłonią. To było niemożliwe! Czułam i słyszałam szybki rytm jej serca, a moja głowa unoszona oddechem bujała się jak na falach.

     Leżałyśmy tak spełnione, zaspokojone i szczęśliwe, próbując zapamiętać na zawsze te cudowne chwile.
- Często tak molestujesz klientki? – zapytałam w końcu.
- No co ty? Pierwszy raz mi się zdarzyło. Właściwie to twój tekst o zerżnięciu koleżanki rozpalił moją wyobraźnię. Tak naprawdę, nigdy wcześniej nie kochałam się z dziewczyną, a tu trafiły mi się dwie ślicznotki, które mówią o rżnięciu się nawzajem – rozumiesz, że musiało mnie to poruszyć. Smuci mnie tylko, że będziemy musiały się rozstać, wrócicie do swojego kraju, mając siebie nawzajem, a ja zostanę tu tylko ze wspomnieniami.
- Wcale nie musi tak być! Przecież Polska, to nie koniec świata. Wsiadasz w samolot i za 1,5 godziny jesteś u nas. A my za chwilę będziemy pełnoletnie i same będziemy decydować, gdzie chcemy jeździć na wczasy. Podoba mi się tutaj. Zwłaszcza na twoich cyckach – powiedziałam śmiejąc się.
- Na twojej cipce też jest miło – zawtórowała z dołu Ola, na potwierdzenie swoich słów całując koniec strzałki.

    Żartując i śmiejąc się, zaczęłyśmy się ubierać, bo czas płynął przyjemnie, lecz nieubłaganie. Zrobiło się już dosyć późno, a jeszcze trzeba było się ogarnąć, zapłacić i przejść kawałek drogi do miejsca spotkania z Piotrkiem i starszymi. Aaaa właśnie – z Piotrkiem! Wychodząc z przebieralni, zapytałam Argeę, czy nie mają w sklepie jakichś środków opóźniających wytrysk. Powiedziała, że są takie, ale nie poleca, bo efekt ich działania jest krótkotrwały. Za to opowiedziała mi, jak z takim problemem poradził sobie jej były chłopak. Też miał zbyt czułego członka, dlatego zaczął systematycznie nad nim pracować. Przede wszystkim starał się jak najczęściej nosić go z odsuniętym napletkiem, tak, aby pozbawiona osłony żołądź ocierała o brzuch, majtki, czy nogawkę spodni, uodporniając się na dotyk. Oprócz tego, przy każdej możliwej okazji, np. podczas kąpieli, szorował żołądź szorstką gąbką, ale tylko wtedy, kiedy była miękka. W momencie, gdy następowała erekcja, przerywał. Po opadnięciu członka, znowu szorował główkę. Po jakimś czasie uodpornił się na tyle, że nie potrzebował żadnego wspomagania chemicznego, żeby seksić się przez długi czas. Podziękowałam jej za radę i udałyśmy się w kierunku kas. Jeszcze wymieniłyśmy się numerami telefonów, skypa i adresami mailowymi. Argea zapakowała nasze zakupy do czarnej, dyskretnie nieprześwitującej reklamówki i po zapłaceniu opuściłyśmy sklep. Zmierzając do niego po obiedzie, nawet przez myśl mi nie przeszło, że może nas tu spotkać tak miła niespodzianka, w postaci młodej, pięknej i chętnej Greczynki.

- Wiesz, że nadal jesteś dziewicą? - zagadnęłam do Oli.
- Jak to? Przecież czułam, że zabolało.
- No właśnie! Ja tylko przerwałam błonkę, ale dziewictwo tak naprawdę stracisz dopiero wtedy, gdy jakiś jurny byczek zerżnie twoją małą cipkę ze trzy razy pod rząd, zaleje spermą myszkę, brzuch, cycki, buzię, włosy albo dupkę i plecy. Kiedy poznasz smak i zapach męskiego nasienia. Gdy ciało będą pieścić wielkie i szorstkie dłonie. Gdy przyciśnie cię do łóżka dziewięćdziesięciokilogramowy ciężar, odbierając oddech w piersiach. Jak poczujesz w swojej norce pulsowanie jego pały, wyrzucającej z siebie strugi spermy. Wtedy dopiero przestaniesz być dziewicą.  
- Ale przecież czułam w środku naszą nową zabawkę.
- To nigdy nie będzie tak samo, jak z prawdziwym penisem. Sama się kiedyś przekonasz.

    Po tej rozmowie, nie wytrzymałam - musiałam jeszcze raz nacieszyć się widokiem błyszczącego zakupu. Zajrzałam do reklamówki i nie uwierzyłam własnym oczom– były w niej dwa identyczne egzemplarze. Nie przejmując się tym, że stoję na środku ruchliwego chodnika, wyjęłam obydwa. Ola patrzyła na to równie zaskoczona. Do jednego była przyklejona żółta karteczka z napisem „Prezent na pamiątkę pierwszego razu”. Ola nie posiadała się ze szczęścia – na zawsze będzie miała swojego, osobistego, stalowego defloratora, który w dodatku będzie jej przypominał chwile spędzone z pięknymi przyjaciółkami, w przymierzalni wielkiego greckiego sex shopu. Też się cieszyłam, bo wyobraźnia podpowiadała mi, jak posiadanie dwóch zabawek rozszerza nasze możliwości. Ola natychmiast zadzwoniła do Argei z podziękowaniami. Trajkotała do słuchawki, bardzo żywiołowo okazując radość z niespodziewanego prezentu. Później wyrwała mi go z ręki, chowając w swojej torebce. Ja również przełożyłam zakupy z reklamówki do torebki. Potem jeszcze zrobiłyśmy sobie fotkę, przytulone do siebie policzkami i wysłałyśmy Argei na pamiątkę. Po chwili dostałyśmy odpowiedź. Było w niej zdjęcie jej uśmiechniętej buzi, na tle dziesiątków sztucznych penisów. Przy okazji zauważyłam, że do spotkania z pozostałymi uczestnikami wycieczki zostało nam 10 minut, więc ponagliłam Olę i już prawie biegiem ruszyłyśmy w kierunku dworca autobusowego. Jeszcze ich nie było, więc kupiłyśmy sobie po kanapce i soku, bo głód już dość mocno dawał o sobie znać. Posilone, czekałyśmy już spokojnie, aż do przyjścia rodziców rozmawiając o dzisiejszej przygodzie.  

    Autobus odjeżdżał o 20.45. Nie było zbyt wielu pasażerów, więc zajęliśmy miejsca na samym końcu. Piotrek usiadł w narożniku, ja obok niego i Ola po mojej prawej stronie. Na dwóch rzędach siedzeń przed nami nie było nikogo. Rodzice woleli siedzieć bliżej kierowcy. Podróż mijała dość monotonnie, słońce już zaszło i zrobiło się ciemno. Wnętrze autokaru rozświetlały jedynie latarnie uliczne w miejscowościach, przez które przejeżdżał. Pierwsza usnęła Ola, zajmując wolne siedzenia po prawej. Czułam, że moje powieki też zaczynają opadać, ale brat złapał mnie za rękę i położył ją na penisa prężącego się w spodenkach. Przypomniałam sobie, że dzisiaj go jeszcze nie zaspokoiłam. Znając jego potrzeby, wiedziałam, że coś z tym trzeba zrobić, bo w hotelu nie będzie takiej możliwości. Zbyt duże ryzyko obudzenia rodziców. Sięgnęłam w kierunku jego klejnotów i przez chwilę bawiłam się nimi przez materiał spodenek i majtek. Ale przestało mnie to kręcić. Wsunęłam więc rękę pod spodenki, delikatnie pieszcząc kulki. Słyszałam jego oddech, potwierdzający osiągnięcie trzeciego stopnia pożądania, po którym już tylko pełne zaspokojenie dawało gwarancję satysfakcji. Bawiłam się jajkami, jednocześnie czując wewnętrzną stroną nadgarstka wilgoć, wypływającą kleistymi kropelkami z końcówki jego przyrodzenia. Docisnęłam nadgarstek, przesuwając go w górę i w dół, palcami zaś oplatając nasadę członka. Delikatnymi ruchami na boki, powodowałam ocieranie główki penisa o brzuch. Coraz szybszy i płytszy oddech brachola wskazywał na zbliżającą się erupcję gorącej, gęstej, mlecznej substancji, produkowanej przez jego wielkie jądra. Aby zapobiec powstaniu mokrej plamy na jego gatkach (mogłoby to zrodzić wiele niewygodnych pytań, ze strony naszych staruszków), postanowiłam zaryzykować przyjęcie - jak się spodziewałam - dużej ilości spermy, bezpośrednio tam, gdzie nie pozostanie po niej żaden ślad. Korzystając z otaczających nas ciemności, wyjęłam na zewnątrz nabrzmiały oręż  brata, pochyliłam się, objęłam go ustami i szybko trzepiąc (tym razem już prawą ręką), pieszcząc ustami, liżąc szorstkim języczkiem, doprowadziłam do pulsowania, pompującego w moje usta niezliczone salwy, gorącego nasienia. Starałam się przełykać każdą z osobna, aby nie nagromadziło się w ustach zbyt wiele naraz. Robiłam wszystko, co w mojej mocy, żeby nie uronić ani kropelki. I udało się! Połknęłam cały ładunek – co do ostatniego plemnika. Jeszcze chwilę ssałam i lizałam gałkę braciszka, żeby wyglancować ją na wysoki połysk, po czym językiem zebrałam z brzucha i własnego nadgarstka resztki ejakulatu.  

    Chyba zaczynałam to lubić! Nie samo robienia loda, bo to już wcześniej bardzo mnie kręciło - ale łykanie. Coś, czego kiedyś nie dopuszczałam nawet w myślach! Sądząc po reakcji Piotrka – jemu też się podobało. Schował swojego fajfusa i chciał mi się odwdzięczyć, ale odsunęłam jego rękę, zmierzającą po udzie w kierunku mojej norki. Ja nie potrzebowałam dzisiaj już więcej wrażeń. Byłam całkowicie zaspokojona i bardzo zmęczona. Chciałam tylko zasnąć. Nie kombinując za dużo, położyłam głowę na jego udach i po chwili odpłynęłam. Czy mi się śniło, czy rzeczywiście moje piersi były podczas tej drzemki obmacywane – nigdy się nie dowiem. I nie zamierzam robić w tej sprawie dochodzenia. Nawet zdziwiłabym się, gdyby braciszek mając mnie śpiącą na swoich udach, nie skorzystał z takiej okazji. Zwłaszcza, że pod koszulką nie miałam stanika. Tak naprawdę, irytuje mnie noszenie tej uprzęży. Wżyna się to w ramiona i plecy, a praktycznie nie poprawia wyglądu. I jeszcze spinka na plecach, uwierająca w kręgosłup! Nie wiem, jak na Was, ale na mnie bardziej działają naturalne kształty i przebijające przez ubranie sutki, niż piersi sztucznie podnoszone, albo powiększane. Nawet takie małe jak Oli, są piękniejsze niż wypełniony wkładkami biustonosz. I właśnie różnorodność kształtów, rozmiarów, jędrności sprawia, że są tak podniecające. Gdyby wszystkie kobiety miały jednakowe, wielkie piersi, stałoby się to nudne jak polskie filmy (przynajmniej większość z nich). Podobnie jest z waszymi fiutkami. Ich rozmiar nie ma dla nas znaczenia – wszystkie są piękne (pod warunkiem, że działają :)  

    Ale wracając do Grecji – do hotelu dotarliśmy już po godzinie 22, więc było tylko szybkie mycie i do spania. Rano, gdy się rozwidniło, jak zwykle zbudziłam się pierwsza – przynajmniej tak myślałam, ale do moich uszu dotarły znajome dźwięki, klaskania ciała o ciało. Spojrzałam w kierunku drzwi – były niedomknięte. Jeżeli myślicie, że pohamowałam ciekawość, ze względu na fakt, iż dźwięki dobiegały z pokoju rodziców, to jesteście w błędzie. Każdy chętnie podgląda innych, ale nikt się do tego nie przyznaje. A ja tak! Podglądam, jeśli jest okazja i bardzo to lubię. Najciszej jak się dało, wstałam z łóżka i na paluszkach podeszłam do szczeliny pomiędzy drzwiami, a futryną. Coś ciekawego musiało się przyśnić tacie albo mamie, skoro tak wcześnie rano zaczęli się seksić. Albo nadrabiali zaległości z wczorajszego dnia. Nieważne! Właśnie widziałam, jak tatuś bzyka mamusię w pozycji na pieska. Jego klejnoty, po każdym pchnięciu, obijały łechtaczkę i to ten dźwięk usłyszałam wcześniej. Pierwszy raz z tak bliska oglądałam ojcowskie jajka, ale przynajmniej dowiedziałam się, po kim Piotrek ma tak duże. Musiał je dostać w genach ze strony mamy, bo tatusine były w rozmiarze standardowym, jeśli w ogóle można w  przypadku klejnotów mówić o jakichś normach. Na pewno były mniejsze. Patrzyłam, jak rodzice powoli, bez żadnego pośpiechu, czule, delektują się bliskością. Ręce taty obejmowały biodra, czasem dla odmiany głaskały plecy, szyję lub zjeżdżały niżej, do piersi mamy rozbujanych rytmem pchnięć. Po minucie lub dwóch, zmienili pozycję. Ojciec leżał w poprzek łóżka, a mama dosiadła go w pozycji na jeźdźca. Jej ruchy też były niespieszne, najpierw kołysała biodrami w przód i w tył, by po chwili kręcić nimi kółeczka. Wyobraziłam sobie, co teraz czuje – kręcącą się wokół szyjki macicy główkę penisa. Próbowałam tego z Markiem. Wspaniałe uczucie! Tymczasem mama zmieniła technikę. Zaczęła unosić się i opadać, nadziewając się na ociekającego sokami fiuta. Jej sutki zakreślały okręgi w rytm podskakiwania, do momentu powstrzymania ich, przez wyciągnięte dłonie ojca. Ściskał je, dostarczając kolejnych impulsów przyspieszających orgazm. Ale mama zsunęła się, ponownie wypinając pupę, jednoznacznie sugerując ojcu, czego od niego oczekuje. Ten dla urozmaicenia wstał, objął kolanami jej biodra i lekko przykucając wprowadził członka w wypiętą, mokrą cipkę. Teraz dopiero miałam widok! Z najdrobniejszymi szczegółami mogłam podziwiać, jak jego pen wsuwa się i wysuwa. Dopiero w tej pozycji zwróciłam uwagę, że ojciec i matka są całkowicie wygoleni w miejscach intymnych.  

    Nie sądziłam, że faceci też pozbywają się owłosienia w tych miejscach. Może inaczej – widziałam takie ogolone fiutki na plaży nudystów, ale nie spodziewałam się, że mój stary jest taki do przodu. Kopara opadła mi jeszcze bardziej, kiedy wyciągnął swój sprzęt i wycelował nim w mniejszą dziurkę. Widząc ich od tyłu, nie mogłam dostrzec, jak palcami przygotowywał ją sobie wcześniej, podczas bzykania puśki. Teraz jego penis ociekający sokami z cipki, powoli wnikał w ciasny otworek. Najpierw zniknęła główka, a za nią cała reszta zestawu. Ze strony mamy nie było żadnych protestów, co mogło oznaczać tylko, że nie pierwszy raz zabawiali się w ten sposób. Wcisnęła tylko głowę w poduszkę, by stłumić jęki. Ojciec poruszył lekko biodrami i po chwili pozwalającej dupce na przyzwyczajenie się do rozpychającego ją sprzętu, rozpoczął regularne posuwanie. Miałam już mokro w majtkach, patrząc na to wszystko, ale nie chciałam nic stracić z takiego niespodziewanego widowiska. Przyglądałam się jak ojciec dupcy mamę w tyłek i zaczęłam jej zazdrościć. Moja dupka jeszcze nie zaznała tej przyjemności, a mówię Wam, że naprawdę chciała! Obiecałam sobie, że dzisiaj mój srebrzysty przyjaciel odwiedzi ciemne wnętrze, kryjące się za rozetowatym sezamem. Kiedy o  tym myślałam, ojciec właśnie wyciągał z mamy swojego nabrzmiałego penisa i tryskał salwami białej, gorącej, kleistej spermy na dupkę i plecy mamy, wijącej się z rozkoszy, z twarzą zatopioną w poduszkę. Jej rozciągnięta dziurka pozostała jeszcze przez chwilę otwarta, ukazując różowe wnętrze, po czym zwieracz się zacisnął. Na paluszkach wróciłam do łóżka i tak samo jak mamusia, tłumiąc jęki poduszką, palcami zaspokoiłam domagającą się pieszczoty, mokrą i nabrzmiałą z podniecenia cipkę.

Na dole po prawej stronie są łapki. Śmiało ich używajcie! Komentarze również mile widziane.
                              Pozdrawiam.
                              0bi1

0bi1

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 4018 słów i 22631 znaków.

Dodaj komentarz