Przypadki Julii Adamskiej cz.16

Przypadki Julii Adamskiej cz.16

- O.K. Zgadzam się – zaczęłam się głośno śmiać. – Serio, zgadzam się – powtórzyłam widząc jego zaskoczoną minę. – jakimś cudem nasze krzesła znalazły się bliżej siebie. Chciałam go pocałować, ale jakimś cudem moje usta trafiły na dolną wargę i brodę. To był najkomiczniejszy pocałunek w moim życiu. Oboje byliśmy porządnie rozbawieni. – A pierścionek masz? Moja babcia zawsze mówiła, że bez pierścionka zaręczyny się nie liczą.  
- A to zabawne, moja babcia twierdzi dokładnie to samo – z wewnętrznej kieszeni marynarki wydobył niewielkie pudełeczko obciągnięte ciemnogranatową satyną. Po uchyleniu wieczka moim oczom ukazał się pierścionek. Bardzo ładny pierścionek musiałam przyznać. Na niezbyt grubej obrączce jubiler umieścił niebieskie oczko otoczone, które otaczały mniejsze kamyki. Niezbyt dobrze znałam się na biżuterii, ale całość wyglądała mi na szafir okolony drobnymi brylantami.
- Palec…
- Jaki palec?
- Dasz mi wreszcie palec, a raczej rękę żebym mógł wreszcie umieścić go na swoim miejscu –delikatnie wsunął metalowy krążek na mój palec. - Ciut za luźny, ale bez problemu można go nieco zwęzić – to był akurat najmniejszy problem. Zdecydowanie bardziej wolałam skupić się na istotnych sprawach, takich jak na przykład pocałunki.  
     
Całowanie Siergieja było naprawdę ciekawym doświadczeniem. Całe szczęście, że oboje znajdowaliśmy się w pozycji siedzącej. W innym wypadku jak musiałabym stanąć na palcach, a Siergiej porządnie się pochylić. Taki już urok związków z dużą różnicą wzrostu.
- Jesteś najładniejszą dziewczyną w całym Lwowie – poczułam ciepły oddech w okolicach mojego lewego ucha, a długie, zręczne palce zaczęły rozplatać moje włosy.
- Najładniejsza dziewczyna w całym Lwowie, to już coś… - uśmiechnęłam się nieznacznie. Dopiero po dłuższej chwili udało mi się rozplątać węzeł krawata. Gdy wreszcie uporałam się z dwoma guzikami koszuli Siergieja usłyszałam – Zdajesz sobie sprawę, że za chwilę wywrócimy stół i narobimy tu prawdziwego bałaganu. Spojrzałam za siebie i musiałam przyznać mu rację, mebel odjechał na jakieś dwadzieścia centymetrów, a obrus niemal dotykał wypolerowanego parkietu.
     
Budziłam się bardzo powoli. W pierwszym momencie nie miałam pojęcia gdzie się znajduję. Obce łóżko, obcy sufit. Dopiero po chwili do mojej świadomości dotarło co wydarzyło się poprzedniego wieczora. Obróciłam lekko głowę i zobaczyłam, że Siergiej bacznie mnie obserwował.
- Spać nie możesz? – moja ręka mimowolnie powędrowała w stronę nieco szorstkiego policzka.
- Lubię patrzeć jak śpisz. Pięknie wtedy wyglądasz.  
- Po ciemku to każda lepiej wygląda.
- Czy ty zawsze musisz mieć ostatnie zdanie? – jego usta wylądowały w okolicach mojego obojczyka.
- Wiesz ja się nawet psu odszczekuję więc chyba muszę. Przeżyjesz to jakoś?
- Jakoś będę musiał…
- Uwierz mi, że już ci współczuję – w tym momencie rozległo się głośne burczenie. Mój organizm domagał się pożywienia w trybie pilnym.
- Chyba wreszcie przyszedł czas na tą kolację. A właściwie raczej na śniadanie jest prawie czwarta rano.
     
Owinięta męską koszulą siedziałam po raz kolejny przy tym samym stole. W kominku za moimi plecami wesoło trzaskał ogień
- Takie wykwintne dania podgrzewane w mikrofali, szef kuchni chybaby nas utopił w łyżce wody gdyby dowiedział się co zrobiliśmy z jego dziełem. On śmiertelnie poważnie traktuje swoją pracę. Taki kuchenny wariat.
- To mu nie mów – z półmiska skubnęłam dorodną oliwkę. – Na pewno nie będzie takie złe – m moich ustach wylądował kolejny zielony owoc. – W kwestii jedzenia nie jestem zbyt wybredna i właściwie zwykła kanapka z serem mnie zadowala…
- A w innych kwestiach? – uniósł pytająco brew.
- A tobie się tam czasem nic nie przypala?
- No tak jednak musisz mieć ostatnie zdanie. Idę sprawdzę co tam w kuchni bo mi żona z głodu zejdzie…
     
- Smaczne było – leniwie przeciągnęłam się na kanapie. Za oknem panował nieprzyjemny półmrok, na szczęście już przestało padać.
- Widać – przeciągną kciukiem po moim policzku i brodzie. – Masz tu resztki sosu. Zimne stopy i zielone paznokcie… - zupełnie zapomniałam, że przed samym wyjazdem je pomalowałam, musiałam jakoś zająć ręce, no i oczywiście myśli. Jednym z tych objechanych lakierów, które od czasu do czasu daje mi Olka. Jakoś nie przewidziałam, że ktokolwiek będzie w najbliższym czasie oglądał mnie na bosaka.
- To kolor świeżej limonki, przynajmniej tak napisał producent na opakowaniu.
- Limonkowy? Nawet nie wiedziałam, że istnieje taki kolor… - Siergiej wstał z kanapy i przerzucił mnie przez ramie jak worek ziemniaków. – Czas do łóżka. Po południu czeka nas ciężka przeprawa. Cała rodzina zjawi się na obiedzie żeby świętować nasze zaręczyny.
- Jezu! Ty to wszystko ukartowałeś – chciałabym się zezłościć, ale najzwyczajniej w świecie nie umiałam. – A co by było gdybym powiedziała nie?
- Miałem jednak nadzieję, że się zgodzisz… W ostateczności zawsze mógłbym cię porwać i wywieźć w dziki step i tam pokazać siłę swoich argumentów.
- O to mi się podoba – moja wyobraźnia pracowała na pełnych obrotach.  
- Podoba ci się? – wylądowałam na materacu, a dłonie Siergieja na moich łydkach i powoli przesuwały się w stronę ud. – A co to takiego? - palcem wskazującym pogładził niewielką bliznę, którą miałam na prawym kolanie.  
- Spadłam z drabiny jak miałam cztery może pięć lat.
- Ma kształt gwiazdki – delikatnie pocałował niewielkie znamię. – Od razu widać, że jesteś moją gwiazdką z nieba  - nie wiedziałam co odpowiedzieć. To była jedna z niewielu sytuacji w moim życiu kiedy najzwyczajniej w świecie nie wiedziałam co powiedzieć. Spojrzałam mu głęboko w oczy i miałam nadzieję, że to właśnie z nich wyczyta to czego w tym momencie nie umiałam mu powiedzieć. Później, gdy na dworze było już prawie jasno zastanawiałam się jak to wszystko dalej się ułoży. Nie dane było mi długo dumać nad przyszłością, bardzo szybko opadły mi powieki i zapadłam w głęboki, kojący sen.

1 319 czyt.
100%123
Lexaa

Lexaa opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1116 słów i 6344 znaków. ·

Komentarze (3)

 
  • Oj

    Oj 18 lutego ip:8324164

  • nastolaka

    nastolaka 17 lutego

    Piękne kiedy next ??

  • Farmaceutka

    Farmaceutka 17 lutego

    boziu wspanialu. Tak się cieszę że ta dwójka jest razem.